Julia Rup: Po prostu Mrożek

18 października 2013

O spektaklu Miłość na Krymie w reżyserii Pawła Świątka w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu

 

Miłość na Krymie/materiały teatru

Pokaz specjalny przyjął niecodzienny kształt. Narracja dramatu przeplata się z sytuacją próby teatralnej, a aktorzy są gdzieś pomiędzy rolą a osobą prywatną. W efekcie na pierwszy plan wysuwa się tekst utworu Mrożka, który staje się głównym bohaterem wieczoru.

Jednorazowe wydarzenie w Teatrze im. Jana Kochanowskiego odbyło się w celu uświęcenia dnia pogrzebu Sławomira Mrożka. Podkreślenie tego faktu jest niezwykle istotne przy okazji badania struktury pokazu teatralnego. Jego doraźny charakter mógł spowodować powstanie wątpliwości co do jego wartości. Jednocześnie powołanie się na tak podniosłe wydarzenie zobowiązywało do określonego poziomu artystycznego. Paweł Świątek wybrnął z tego niebezpieczeństwa pomysłem bardzo prostym, ale jednocześnie efektownym.

Przed rozpoczęciem spektaklu na scenie widoczne są już ustawione w rzędzie pulpity, za nimi długi stół. Po bokach postawione są, wyglądające na tekturowe, ścianki, imitujące przejścia do dalszych pokoi. Powoli na scenę wchodzą aktorzy. Ubrani są raczej niezobowiązująco, codzienne kostiumy wyglądają jak ich indywidualne stroje. Sytuacja zostaje zaaranżowana jako próba czytana. Każdy z obecnych na scenie posiada egzemplarz teatralny, a na czas wypowiadania swoich kwestii podchodzi do jednego z umieszczonych przy proscenium pulpitów, opierając na nim tekst. Aktorzy próbują odegrać emocje postaci, ale nie wchodzą w sytuacje w większym stopniu. Rzadko nawiązują kontakt wzrokowy, jeszcze rzadziej cielesny. Ruch sceniczny w dużej mierze ogranicza się do pokonywania dystansu stół-pulpit i z powrotem. Bezpośredni kontakt fizyczny między aktorami nie zdarza się zbyt często. Ich wygląd także nie do końca odpowiada sugerowanemu przez tekst dramatyczny wyglądowi postaci.

Brak wyróżniających się kostiumów, umowne dekoracje i prostota sytuacji sprawiają, że nie odbywa się uruchomienie iluzji scenicznej. Od początku do końca podkreślana jest teatralność wydarzenia. Wydawać by się więc mogło, że widz śledzi nie tyle treść dramatu, co skupia się na rzeczywistej sytuacji odgrywania, a właściwie próbowania ról aktorskich. Powoduje to poczucie rozszyfrowania metody, a co za tym idzie ­­– rozczarowania mało skomplikowanym pomysłem inscenizacyjnym. Okazuje się jednak, że opolska Miłość na Krymie postawiła na jeden, główny środek sceniczny. Jest to właśnie tekst Mrożka. Po zarejestrowaniu rodzaju działań aktorskich i reżyserskich, uwaga widza powraca do śledzenia wypowiadanych treści. Losy bohaterów stają się coraz bardziej pochłaniające, tak że złożona warstwa sceniczna przestaje wydawać się potrzebna w tym wypadku. Także aktorzy coraz bardziej wchodzą w role i z coraz większym zaangażowaniem interpretują tekst.

Miłość na Krymie to jeden z ostatnich dramatów Mrożka. Napisany po transformacji ustrojowej nie koncentruje się już, jak wiele wcześniejszych[1], na aspektach życia w PRL-u. Autor skupił się na innym punkcie odniesienia, jakim jest sięgnięcie do tradycji literackiej. Pojawiają się odwołania do bohaterów dramatów Czechowa oraz dzieł innych autorów rosyjskich. W centrum zainteresowania pisarza jest człowiek. Relacje z innymi i życiowe decyzje ukazywane są z pewną goryczą, ale przede wszystkim – przymrużeniem oka. Ironiczny humor Mrożka rozśmiesza publiczność. Zabawa stereotypami dramaturgii i powieści uzupełnia historie głównych postaci, które poszukują swojego miejsca w życiu, borykając się z trudnymi wyborami i ich konsekwencjami. Interesujący jest rytm spektaklu, który wydaje się prowadzić od typowych wątków damsko-męskich i egzystencjalnych do, znanej z całości twórczości Mrożka, charakterystycznej gry z absurdem świata. W spektaklu nie pomija się didaskaliów autora, one również są odczytywane przez jednego z aktorów. W ten sposób fragmenty o pojawiających się historycznych czy fantastycznych postaciach (lub ich częściach ciała), mimo że nie pokazywane dosłownie, pojawiają się w wyobraźni widza. Spirala absurdu rozkręca się i w końcowej części przedstawienia sięga zenitu. Na scenie jednocześnie pojawiają się postaci z przeszłości, przyszłości, różnych porządków fikcyjnych. Powstaje kolaż z motywów i estetyk literackich. Widz wyraźnie zauważa, że aktorzy przewracają już ostatnie strony egzemplarzy i zaraz spektakl się zakończy. I faktycznie, po chwili kolejno odchodzą do stołu i gasną światła. Powstaje wrażenie, została zaprezentowana całość dramatu, bez żadnych skrótów. Taki zabieg wyraźnie wskazuje na najważniejszy punkt wieczoru – obcowanie z tekstem wybitnego autora.

Paweł Świątek wraz z zespołem aktorskim stworzył rzecz bardzo prostą, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bez zbędnych komplikacji i wymysłów doprowadził do skupienia uwagi na wysłuchaniu dramatu. Aktorzy swoją obecnością oczywiście tworzą pewną interpretację, jednak ograniczenie środków gry wpływa na wzmocnienie roli wyobraźni widza. Pokaz specjalny odnosi więc sukces – cel zwrócenia uwagi na twórczość Mrożka wydaje się spełniony. Mimo pewnych dłużyzn w spektaklu, ostatecznie zostaje on przez widzów doceniony dość entuzjastycznymi oklaskami.

 

 Julia Rup

 

Sławomir Mrożek

Miłość na Krymie

Reżyseria: Paweł Świątek

Specjalny pokaz z udziałem Artystów Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu

17 września 2013

 


[1] Takich jak Policja czy Strip-tease.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ten − 6 =