Katarzyna Orlińska: Elegancja Francja, czyli oś Wschód-Zachód

22 lipca 2012

Madame w reż. Jakuba Krofty w Teatrze na Woli. 

Madame / mat. teatru

Powieści można podzielić z grubsza na dwie kategorie: sceniczne i niesceniczne. Madame Antoniego Libery nie należy w sposób oczywisty ani do pierwszej, ani do drugiej. To historia o intrygującej nauczycielce francuskiego, wprowadzającej powiew fascynującego Zachodu w szarą codzienność PRL-owskiej szkoły. O jej wyjątkowym uczniu – samotniku, fantaście, miłośniku literatury. Ostatecznie – last not least! – o filologii: zarówno jako ujęcie akademickiego środowiska w poetyce krzywego zwierciadła, jak i piękna, poetycka opowieść o magii i sile słowa. Powieść Libery wymyka się standardom przesadnego polityzowania, sentymentalnej czułostkowości, ślepego idealizmu. Uderza w różne tonacje jednocześnie, nie będąc przy tym kakofonią. Libera „gra” humorem, ironią, aluzjami (nie tylko literackimi – jest i teatr, i historia, i szachy). Sam narrator posiada swego rodzaju samoświadomość literacką, a na siebie i swoje działania stara się spoglądać z przymrużeniem oka. Teatrowi na Woli można pogratulować obsady głównej roli – Waldemar Barwiński świetnie spisuje się jako bezimienny narrator, mimowolnie wpadający we „francuską gorączkę”, która zawczasu ogarnęła już całą szkołę.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie zbyt swobodne potratowanie tekstu leżącego przecież u podstaw scenariusza. Aż dziw bierze, że Antoni Libera nie miał nic przeciwko takim ingerencjom. Moim zdaniem – posuniętym stanowczo zbyt daleko. Subtelności tekstu zupełnie giną w jazzowym zgiełku i zawrotnym tempie narzuconym przez reżysera. O ile powieściowy oryginał tylko pozwala wyczuć granicę między lekkim ironizowaniem, maską literackich gier a zwyczajną groteską, adaptacja sceniczna na tej cienkiej linie mocno balansuje – i to z wysoko podniesioną głową. Adaptacji można mieć za złe usunięcie większości aluzji literackich (i nic nie pomoże tu wplatanie cytatów z Goethego czy Tomasza Manna – wypadają sztucznie) czy choćby całkiej siatki motywów szachowych, współtworzących strukturę opowieści. Również karykaturalnie przerysowane postaci szkolnej kujonki Agnieszki Wąsik czy milicjanta-idioty, chociaż momentalnie wzbudzają śmiech na widowni, nie współgrają z atmosferą powieści. Spektaklowi co chwilę grozi osunięcie się w tanią groteskę czy nawet żenującą jarmarczność.

Bezbarwnie (a chwilami nawet irytująco) wypada jednak bądź co bądź centralna postać tytułowa. Aleksandra Bożek, w przedpremierowych zapowiedziach okrzyczana „zdolną aktorką młodego pokolenia”, najzwyczajniej się w roli Madame nie sprawdza. Jej kreacji brakuje nie tylko dojrzałości i prawdziwej klasy (nie można pozbyć się wrażenia, że esprit zastępuje przebranie, kostium z aspiracjami do wyrafinowania), ale i pewnej „miękkości”, do czego przyczynia się pewnie drażniąca maniera skandowania każdej linijki tekstu. Akcentowi francuskiemu również dałoby się niejedno zarzucić… Owszem, w negliżu to całkiem zadowalające doznanie estetyczne, ale chyba nie tylko o to chodzi.

Może jednak tylko się czepiam. Spektakl premierowy został przyjęty entuzjastycznie, nie brakowało owacji i zachwytów. Może więc rzeczywiście jest się czym zachwycać? Zgrabnie to wszystko wypada, owszem, dynamicznie, żywiołowo, momentami nawet autentycznie zabawnie. Zamiast czytania Hölderlina (którego w Polsce mało kto zna) lepiej przecież zatańczyć w rytm żwawego jazzu i pokazać krzykliwą satyrę na PRL. Cóż z tego, że subtelność i humor pierwowzoru zastępuje jednoznaczność, niebezpiecznie zbliżająca się do rubaszności. Jeśli Madame ująć błyskotliwość aluzji, cóż pozostanie? Jazgot, parodia, szkolny romans?… Jakub Krofta sprawnie operuje środkami właściwymi tym formom, w trakcie spektaklu nie uchyla jednak ani na centymetr drzwi, za którymi czekałaby przestrzeń podtekstów i nawiązań, tak licznie obecnych w powieści Libery. Madame Teatru na Woli to świetna muzyka, chwilami przesadzony, ale jednak humor, pomysłowe rozwiązania sceniczne. Tylko czy to wystarczy? Do zagłuszenia poetyckich półtonów oryginału – niestety na pewno.

Katarzyna Orlińska

 

Madame, Teatr na Woli

adaptacja: Maria Wojtyszko

reż. Jakub Krofta

premiera: 7 lipca 2012

obsada: Aleksandra Bożek, Waldemar Barwiński, Stanisław Brudny, Zuzanna Grabowska / Agata Wątróbska, Anna Gryszkówna, Paweł Domagała, Robert. T. Majewski, Szymon Rząca, Kamil Siegmund

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 4 =