Katarzyna Orlińska: To nie jest świat dla starych ludzi

9 października 2013

O spektaklu Romantycy Hanocha Levina w Teatrze Dramatycznym.

Romantycy/fot. Krzysztof Bieliński

Romantycy/fot. Krzysztof Bieliński

Starość. W powszechnym postrzeganiu silnie spolaryzowana: z jednej strony uśmiechnięci seniorzy w reklamach klejów do protez, z drugiej staruszkowie na ulicach, żebrzący o złotówkę na leki. Spektakl Levina pokazuje zarówno jedno, jak i drugie oblicze starości. Jego bohaterowie – on, ona i on, pozostający w geriatrycznym ménage à trois – gonią za resztką młodości, chcą maksymalnie wykorzystać resztę czasu, który im został. To tytułowi romantycy – żyją wspomnieniami dawnych romansów, spektakularnych klęsk, a przede wszystkim młodości. Co zostało bowiem z teraźniejszości? Chore ciało: zmarszczki, niestrawność, cukrzyca czy zawał. Chora dusza, której nie pomogą nawet „wiosenne porządki”. Sztuczne zęby, peruki, koniak, czopki, bezradność i beznadzieja.

W centrum sceny łóżko – podwójne, a nawet potrójne. To na nim koncentruje się akcja, choreografia siadania, wstawania, kładzenia się; czynności zwykle zupełnie niepotrzebne, ale dające bohaterom złudzenie działania. Jeszcze żyjemy. Jeszcze nie jest tak źle. Wciąż jeszcze pasuje stara sylwestrowa suknia. Wciąż jeszcze dawny kochanek przez sklerozę czy skąpstwo przynosi marmoladę zamiast ulubionej czekolady. Wciąż jeszcze czeka się na przystojnego kolonela, który przyniósłby paczkę z Ameryki. Zamiast niego pojawia się Bonbonel – zapijaczony, umierający na raka były mąż. Cała trójka układa się na łóżku, spod którego wyciągnąć można właściwie wszystko: stare kapcie i odświętne pantofle, leki na wszelkie dolegliwości i pamiątki. Światło pada na łóżko, reszta sceny ginie w półmroku. Właściwie nikt nie czuje potrzeby wychodzenia z mieszkania. Najwyżej do lekarza. Nowiny z gabinetu to główny temat rozmów, nie ma końca licytowanie się ilością zażywanych medykamentów.

Pogorelka – w tej roli znakomita Małgorzata Niemirska – rozmawia ze swoimi zabandażowanymi nogami, ustala ranking najważniejszych przypadłości (gulka na szyi jest przecież ważniejsza niż noga oparzona wrzątkiem), karci nieposłuszne ciało i oswaja strach. Pijany Chajczik próbuje konfrontacji – próba samobójcza spala jednak na panewce. Bonbonel spokojnie dowcipkuje, wie, ile czasu mu jeszcze zostało. A sam Levin pyta, co można z tą całą starością zrobić. Z tą całą żałosną fizjologią i romantycznymi mrzonkami. Śmiać się czy płakać? Tę decyzję reżyser Grzegorz Chrapkiewicz pozostawia widzowi, ale w zasadzie nie ma wątpliwości – Romantycy to groteskowy obraz starości, która budzi śmiech przez łzy. Gra on zgryźliwością, absurdem, ale i potrafi być poważny. Zdecydowanie polecam.

Katarzyna Orlińska

Romantycy w Teatrze Dramatycznym
premiera 10 maja 2013


Reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz
Przekład: Agnieszka Olek
Scenografia: Maciej Chojnacki
Obsada: Małgorzata Niemirska, Władysław Kowalski, Zdzisław Wardejn

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven + seventeen =