Katarzyna Siekańska: Demiurg z Jekaterynburga

26 listopada 2014

Synteza wrażeń z Festiwalu Kolady w warszawskim Teatrze Studio

 

Nikołaj Kolada/fot. Dominik Staniszewski

Nikołaj Kolada/fot. Dominik Staniszewski

Meyerhold mówił: Czym zaskoczymy widza? Dzisiaj żadna awangarda ani w ogóle nic ludzi nie zaskoczy: ani trzęsienie ziemi, ani powódź, ani taniec-połamaniec, ani publiczna kopulacja. Wszystko już było, jak nie w jednym, to w drugim spektaklu. Jeśli coś ludzi zadziwi, to tylko szczerość. Chociaż nie wiem… Mogę się mylić.[1]

 

Rozbrajający – to najkrótsze i najbardziej treściwe słowo, jakim opisać można ten festiwal. Nikołaj Kolada w ciągu dziesięciu dni zaprezentował na warszawskiej scenie siedem spektakli w swojej reżyserii (w tym cztery z Jekaterynburga i trzy polskie produkcje). Każde z przedstawień było osobną historią – fabularnie i estetycznie, zaś wszystkie razem ułożyły się w zupełnie nierzeczywisty korowód osobliwości, w który widz co wieczór wstępował jak do fantastycznego wehikułu czasu (z całym bagażem skojarzeń ciążącym na tym sformułowaniu!).

 

(1) na pohybel małemu realizmowi!

Teatr Kolady jest z punktu widzenia współczesnego widza europejskiego archaiczny. Przywraca tradycyjne, wręcz staroświeckie kategorie teatralności jako „nie-rzeczywistości”, odwrócenia znanego porządku, zbioru cech i zachowań niespotykanych i niewystępujących na co dzień. Przestrzeń sceniczna rządzi się autonomicznymi prawidłami w języku, logice, ekspresji i plastyce. Zatem w Teatrze Kolady aktorzy wyraźnie grają, a nie na scenie, kwestie adresowane do partnerów wypowiadają twarzą do widowni, sceny są przeplatane zbiorowymi układami choreograficznymi i wspólnie śpiewanymi rosyjskimi balladami. W tym kosmosie (chaosie?) wszystko do wszystkiego pasuje. I tak:  jest tam miejsce na wersalsko-cygański Wiśniowy sad, Hamleta można zagrać w konwencji kuglarskich popisów, a do dramatu Williamsa przemycić rosyjską duszę; mieszkańców wsi oczekujących na Rewizora nie zaszkodzi wystroić w orientalne szaty i kalosze, zaś Borysowi Godunowi wolno nakazać marsz do melodii poloneza z filmu „Pan Tadeusz”.

 

Taka mieszanka estetyk – choć bardzo atrakcyjna w odbiorze – może być niebezpieczna dla spektaklu. Wobec śpiewu, tańca i błyszczących strojów, słowa umykają uwadze. Pytanie, czy tylko uwadze widza, czy też to twórcy spektaklu nie zadbali o tę warstwę dzieła zawczasu? Niepokojące jest wrażenie, że w tej kolorowej przestrzeni nie rozgrywa się żaden dramat, nie wydarzają się nawet drobne napięcia. Oczywiście, to z założenia nie jest teatr psychologiczny, ale nie powinien to być również li tylko popis muzyczno-taneczny. Z drugiej strony pojawia się pokusa, aby i na tę część teatru Kolady spojrzeć przychylniej – sposób snucia przez niego historii i konstruowania treści spektaklu przypomina trochę słowiańską biesiadę – słowa lecą, gdzie same chcą, wątki się plączą, muzyka gra, a wszystkim serce rośnie… Przyznam, że chętniej opowiem się po tej stronie.

 

(2) wszystkie nasze dzienne sprawy…

Podczas rozmowy w pierwszym dniu festiwalu, Nikołaj Kolada zdradził, że na tę okazję wybrał spośród swoich rosyjskich przedstawień te oparte na powszechnie znanych dramatach, aby uniknąć przykrych konsekwencji bariery językowej między swoim teatrem a polską publicznością. Gościnne spektakle są jednocześnie wyborem ze światowej klasyki dramatu. Wydaje się, że najważniejszym tematem scenicznych opowieści są dla Kolady po prostu ludzie, świat ich namiętności, wzruszeń i marzeń – indywidualnych i zbiorowych. Pomimo wspomnianego powyżej zarzutu dotyczącego dramaturgii spektakli Kolady, nie można zignorować jego teatralnego spojrzenia na człowieka. Powtarzalnym zabiegiem reżysera jest wyraźny podział przedstawienia na dwie części. Zazwyczaj po przerwie widzowie wkraczają już w nieco inny świat. Zmienia się dekoracja, kostiumy i muzyka, a wszystko to decyduje o wytworzeniu nowej energii spektaklu. W części drugiej poprzez plątaninę ciał, głosów i dekoracji, dostrzegamy gorycz, jaką podszyty jest świat przedstawiony. Ostatnia scena jest w każdym z prezentowanych spektakli intensywna i poruszająca. Wówczas trudno oprzeć się wrażeniu, że Kolada w swoim teatrze patrzy na człowieka z dużą czułością.

 

(3) jak zmieścić miasto w teatrze?

Słowa uznania należą się niewątpliwie kuratorowi i organizatorom festiwalu za bogaty program i dopełnienie teatralnych prezentacji wydarzeniami towarzyszącymi: pokazami filmów dokumentalnych o Teatrze Kolady i jego założycielu, otwartymi spotkaniami z artystami, czytaniem performatywnym sztuk uczniów dramaturgicznej szkoły Nikołaja Kolady, koncertem aktora Olega Jagodina i jego zespołu KURARA, debatą społeczno-teatralną itd. Wszystkie te dodatkowe propozycje wzbogaciły odbiór spektakli, dając polskim widzom szansę na zapoznanie się z rodzimym kontekstem ich powstania. Teatr Kolady zamieszkał na kilka dni w Warszawie i przywiózł ze sobą wycinek Jekaterynburga.

 

Obszerny program festiwalu pozwala spojrzeć na teatralne dokonania Nikołaja Kolady z różnych perspektyw. Spektakle rosyjskie i polskie różnią się wyraźnie. Aktorzy Teatru Kolady ufają reżyserowi bezgranicznie i swobodnie odgrywają zaproponowaną przez niego konwencję, dzięki czemu świat na scenie jest spójny i przekonujący. Natomiast polskie przedstawienia sprawiają wrażenie niedokończonych, niedopracowanych, zatrzymanych w pół drogi, jakby z konieczności kompromisu. Również aktorzy zdradzają niepewność swoich działań, brak zaufania wyobraźni reżysera.

 

W kontekście wydarzeń towarzyszących warto wspomnieć o odbiegającym od innych przedstawień Marzeniu Nataszy z Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi. Spektakl plasuje się pomiędzy teatralnym a około teatralnym nurtem festiwalu. Zupełnie inny estetycznie i technicznie, oszczędny w środkach, bardzo dramatyczny, wprowadza do przestrzeni festiwalowych wątków nowy temat – sytuację społeczną w Rosji. Podczas debaty krążącej wokół tzw. nowego dramatu uralskiego, autorka Marzenia Nataszy Jarosława Pulinowicz włączyła do dyskusji wokół teatru problem rosyjskich kobiet, które mają coraz mniejsze szanse na stworzenie satysfakcjonującego związku z mężczyzną. By przytoczyć cytat: „jedna trzecia to pijacy, jedna trzecia to wieczni chłopcy i z czego my mamy wybierać?”.

 

 (4) „tak, jak potrafię i o tym, o czym chcę” [2]

Nikołaj Kolada w swoim Teatrze ceni uczciwość, współpracę i zaangażowanie. Sam głosi te zasady w rozmaitych okolicznościach, a uczestnicy festiwalu mogli przekonać się o tym naocznie. Chociaż z pewnych względów mogłoby się wydawać, że zespół aktorski funkcjonuje na zasadach teatru gwiazdorskiego (Oleg Jagodin kreuje wszystkie główne role męskie, co jest swoją drogą interesującym tematem na osobny esej…), jest to mimo wszystko układ rodzinno-czeladniczy. Kolada zatrudnia współpracowników, uczy ich i obejmuje swoją opieką nie tylko w sprawach zawodowych. Czarujący jest widok aktorów drugoplanowych dzielących się obowiązkami przy pracy wokół spektaklu. Młodzi członkowie zespołu pod okiem reżysera sprzedają we foyer nagrania spektakli i gadżety z Teatru Kolady (wałki do ciasta, blaszane rondle i otwieracze do konserw z logiem teatru!) albo odpowiadają za zmiany scenografii podczas przedstawień.

 

Jest coś wzruszającego w tym teatrze. O ile narzędzi odbiorczych nie ograniczy się jedynie do czystego intelektu, rosyjska dusza i właściwa jej nostalgia uwodzi widza niepostrzeżenie. Ten teatr, choć czasem nużący i przytłaczający a najczęściej zupełnie szalony, nie staje się pretensjonalny, martwy lub niesmaczny. Być może podkreślona przez Koladę w przytaczanym na początku cytacie szczerość jest czynnikiem, który o tym decyduje. Podczas rozmowy z publicznością reżyser powiedział, że jego celem przy pracy nad spektaklem jest, aby widz zaśmiał się a potem zapłakał. I chociaż trudno doprawdy znaleźć bardziej banalne i archaiczne artystyczne credo, zupełnie zdumiewający jest fakt, że tak rzeczywiście się dzieje.

 

I to jest właśnie tajemnica Kolady, teatralnego czarodzieja z daleka.

 

Katarzyna Siekańska

 

FESTIWAL KOLADY

7-17 listopada 2014

Organizator: Teatr Kolady w Jekaterynburgu/ Teatr Studio w Warszawie

Kurator: Agnieszka Lubomira Piotrowska

Prezentowane spektakle w reżyserii Nikołaja Kolady:

 

Rewizor, Nikołaj Gogol. Teatr Studio, Warszawa.

Obsada: Agata Góral/Ewa Jakubowicz/ Marta Juras/Dorota Landowska/Monika Obara/Agnieszka Pawełkiewicz/Joanna Pokojska/Natalia Rybicka/Monika Świtaj/Eryk Kulm/Łukasz Lewandowski/Modest Ruciński/Łukasz Simlat/Krzysztof Stelmaszyk/Mirosław Zbrojewicz/Michał Żerucha/ Wojciech Żołądkowicz

Prem. 7.11.2014

 

Marzenie Nataszy, Jarosława Pulinowicz. Teatr im. Stefana Jaracza, Łódź.

Obsada: Agnieszka Skrzypczak/Karol Puciaty

Prem. 17.03.2013

 

Borys Godunow, Aleksander Puszkin. Teatr Kolady, Jekaterynburg.

Obsada: Wiera Cwitkis/Irina Jermołowa/Swietłana Kolesowa/Irina Plesniajewa/Tamara Zimina/Jewgienij Czistiakow/Maksim Czopczijan/Siergiej Fiodorow/Konstantin Itunin/Oleg Jagodin/Siergiej Kolesow/Aleksandr Kuczik/Anton Makuszyn/Aleksandr Sysojew/Rinat Taszymow/Aleksandr Wachow/Aleksandr Zamurajew/Julia Biespałowa/Anna Danilina/Jelena Kostiukowa/Anton Butakow

Prem. 15.03.2011

 

Hamlet, William Szekspir. Teatr Kolady, Jekaterynburg.

Obsada: Wiera Cwitkis/Irina Jermołowa/Swietłana Kolesowa/Alisa Krawcowa/Wasilina Makowcewa/Ilja Biełow/Jewgienij Czistiakow/Siergiej Fiodorow/Konstantin Itunin/Oleg Jagodin/Nikołaj Kolada/Siergiej Kolesow/Siergiej Kolesow/Aleksandr Kuczik/Anton Makuszyn/Aleksandr Sysojew/Maksim Tarasow/Aleksandr Wachow

Prem. 26.06.2007

[1] W moich sztukach nie ma czerni. Z Nikołajem Koladą rozmawia Jerzy Czech [w:] Nikołaj Kolada, Merylin Mongoł i inne sztuki. Tłum. Jerzy Czech. Red. Małgorzata Sugiera, Mateusz Borkowski. Kraków: Księgarnia Akademicka, 2005. Str. 9.

[2] Ibid.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one + eighteen =