Katarzyna Siekańska: Widokówka z korpoświata

23 marca 2015

Wokół spektaklu Postrzał w teatrze sztuka na wynos w reżyserii Dariusza Starczewskiego

Postrzał/fot. Marta Ankiersztejn

Postrzał/fot. Marta Ankiersztejn

Na rozmaitych szkoleniach, kursach i kartach podręczników z zakresu autoprezentacji i PR jedną z pierwszych zasad, którą należy sobie przyswoić jest to, że wypowiedź (słowną bądź pisemną) rozpoczynać należy od zdecydowanego i władczego: „witam”. Tak też zaczyna się spektakl, w którym krytycznej ocenie i gorzkiej diagnozie zostaje poddana korporacja jako system – zawłaszczający i podporządkowujący sobie obecnie coraz obszerniejsze włości codzienności, terroryzując swoim reżimem nie tylko środowiska zawodowe i stosunki oficjalne.

 

W śnieżnobiałym wnętrzu Sceny Pokój ustawiono naprzeciw siebie dwa rzędy krzeseł – po jednej stronie umiejscowiona została trzynastoosobowa widownia, po drugiej pięć biurowych foteli obitych białą skórą. Na parapecie ekspres do kawy, filiżanki, cukier w papierowych saszetkach. W korytarzu można dostrzec przedłużenie scenografii: opatrzone trwożącym szyldem „DRZWI DO SZEFA”, toaletę i zawieszoną na framudze czerwoną syrenę policyjną, której ostry dźwięk i alarmujące migotanie będą podczas spektaklu jedynym sygnałem obecności enigmatycznego szefa w gabinecie. Taki układ scenicznej przestrzeni, z jednej strony jednoznacznie odsyła odbiorcę do skojarzeń z wnętrzem korporacyjnego biurowca, a z drugiej od początku sygnalizuje nierealistyczną konwencję przedstawienia i jego metaforyczno-krytyczną wymowę.

 

Postaci scenicznych jest pięć: dwie kobiety, trzech mężczyzn. Każde z nich reprezentuje charakterystyczny typ pracownika „korpo”. Znerwicowana i agresywna Schmidt (Anka Graczyk) obsesyjnie walczy o traktowanie jej w pracy równoprawnie z mężczyznami. Zahukana, naiwna i świeża w tym układzie Kristensen (Anna Siek) przypłaca codzienne upokorzenia problemami ze zdrowiem i psychiką, miota się pomiędzy przyjmowaniem roli „dobrego ducha biura” dbającego o przyjazną atmosferę w miejscu pracy, a chęcią upodobnienia się do bezwzględnych i stanowczych liderów pracowniczej załogi. Młody i energiczny Kruse (Kamil Toliński) wyczuwa niepisane układy rządzące środowiskiem i bada teren pod budowanie własnej w nim pozycji, pozwala starszym i bardziej wpływowym kolegom wyżywać się na sobie, traktując te potyczki jako inwestycję w przyszły sukces. Kretzky (Michał Kitlinski) zmonopolizował w biurze sektor błazeństwa, grając człowieka zawsze pozytywnie usposobionego, zadowolonego, gotowego rozluźnić napiętą atmosferę – w zamian zyskuje poczucie akceptacji i przynależenia do grupy. Jest jeszcze Hufschmidt (Dariusz Starczewski), doświadczony pracownik, który wie, co, kiedy i do kogo należy powiedzieć, aby uzyskać upragniony skutek: niepokój konkurentów czy przychylność zwierzchnika. Jednak nawet on nie jest pewien swojej pozycji i pada ofiarą dramatycznych konsekwencji stresu oraz presji.

 

Tekst Ingrid Lausund to inteligentnie i błyskotliwie skomponowana mozaika zaobserwowanych typów ludzkich, zachowań i sytuacji charakterystycznych dla biurowego mikrokosmosu, ubranych w kostium groteski i absurdu. Twórcy krakowskiego spektaklu korzystali z nowego, powstałego na ich życzenie tłumaczenia autorstwa Marii Fidali. Wcześniej w Polsce ukazał się przekład Pawła Adamskiego pod tytułem Skrzywienie kręgosłupa. Wartość pracy translatorskiej Fidali wyraża się przede wszystkim w dużym wyczuleniu na tragikomiczność tekstu, zręcznym oddaniu językowych niuansów, a także – w opatrzeniu polskiej wersji dramatu nowym, wieloznacznym tytułem. „Postrzał” odwołuje się do pewnego rodzaju urazu kręgosłupa (nota bene dotykającego wielu przedstawicieli siedzącego i stresogennego trybu pracy), a także stanowi swoistą diagnozę świata przedstawionego jako zbiorowego szaleństwa.

 

Konstatacja, że spektakl Sztuki na wynos jest groteskową krytyką korporacyjnego systemu, ze wskazaniem na wszelakie zwyrodnienia i niebezpieczeństwa tam występujące, wydaje się oczywista. Nie jest to jednak jedyny interesujący poziom interpretacji. Biorąc pod uwagę szerszy kontekst i symbolikę przedstawienia, można uznać, że sceniczny obraz jest głębszą diagnozą współczesnego świata, opowiedzianą za pomocą nowatorskiej „korpometafory”.

 

Postrzał jest historią o ludziach zamkniętych w hermetycznym układzie, stale poddawanych stymulacji (pozytywnej i negatywnej) z zewnątrz. Dla zadowolenia czekającego za drzwiami diabolicznego szefa są w stanie zrobić niemal wszystko: dać się poniżyć, podpisać pod cudzym osiągnięciem, brać udział w okrutnych towarzyskich rozgrywkach, borykać się ze stresem i presją oraz niemożnością zaspokojenia naturalnych życiowych potrzeb (jak choćby bliskie relacje, komfort psychofizyczny, kultywowanie swoich pasji). Ale dlaczego godzą się na to wszystko? Dla pieniędzy i pewnego stanowiska? Zgoda, ale ta odpowiedź zawiera się już w opisanej powyżej, bardziej powierzchownej interpretacji. Jakie hipotezy pozostają? Niestety, nie najweselsze.

 

Pod pewnymi względami spektakl przypomina słynne psychologiczno-socjologiczne eksperymenty (np. badania Stanleya Milgrama nad posłuszeństwem wobec autorytetu albo nieszczęsny „eksperyment więzienny” Phillipa Zimbardo), w których naukowcy poddawali obserwacji moralne zwyrodnienia zachodzące w ludzkiej naturze pod wpływem szczególnych okoliczności. Taka hipoteza interpretacyjna skłania do potraktowania spektaklu jako ostrzeżenia, że wytworzone i funkcjonujące współcześnie struktury organizujące życie społeczne mogą być niebezpieczne ze względu na sztucznie wytworzoną aksjologię, której są podporządkowane i która może okazać się pewnego dnia antyhumanitarna.

 

Wobec tak przygnębiających diagnoz współczesności, pozostaje pytanie o drogę ucieczki z takiego układu. Spektakl kończy scena-marzenie, w której pragnienie wolności udziela się wszystkim postaciom. Niestety, sceniczna ucieczka jest tylko piękną myślą, chwilowym oddechem, spontaniczną akcją pod szyldem: „-łbym/-łbyś/-łbyśmy”. Odbiorca pozostaje bez nadziei na zmianę w obrębie świata kreowanego na scenie, ale: z wyraźną sugestią płynącą w stronę rzeczywistości za oknem, że zmiana jest możliwa, że nie można dać się zwariować i że wymarzone, prawdziwe życie nie powinno rozgrywać się w trybie przypuszczającym.

 

Katarzyna Siekańska

POSTRZAŁ

Ingrid Lausund

Tłumaczenie: Maria Fidala

Reżyseria: Dariusz Starczewski

Scenografia i kostiumy: Marta Dąbrowska-Okrasko

Muzyka: Mateusz Kobiałka

Światło: Marek Oleniacz

Obsada: Anka Graczyk/ Michał Kitliński/ Anna Siek/ Dariusz Starczewski/ Kamil Toliński

Premiera: 15 kwietnia 2013, Scena Pokój

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 − thirteen =