Ksenia Lebiedzińska: Toksyczna rodzina współczesna

16 listopada 2012

O spektaklu W mrocznym mrocznym domu w Teatrze Narodowym w Warszawie.

W mrocznym mrocznym domu fot. Agata Grzybowska

Premiera W mrocznym mrocznym domu Neila LaBute’a w Teatrze Narodowym odbyła się w czerwcu tego roku. U progu wakacji moje zainteresowanie nowymi spektaklami zazwyczaj gwałtownie spada po całosezonowym maratonie, dlatego nie odwiedziłam sceny przy Wierzbowej tuż po premierze sztuki. Prawdopodobnie przeszłabym nad nią do porządku dziennego również jesienią,  gdyby nie osoba reżyserki – Grażyny Kani. Wyreżyserowane przez nią w Teatrze Powszechnym Sieroty Dennisa Kelly’ego  to jedna z najmocniejszych rzeczy,  jakie udało się mi zobaczyć w teatrze w ubiegłym roku.

Grażyna Kania konsekwentnie buduje swój sceniczny mikrokosmos. Wprowadza do polskich teatrów teksty uznanych na świecie współczesnych autorów (oba wymienione przeze mnie spektakle były prapremierami). Realizowane przez nią dramaty to kameralne historie, w których rodzinne tragedie wpisane są szerszy kontekst społeczny.  W mrocznym mrocznym domu Sieroty mają podobny schemat fabularny. Główne konflikty obu sztuk rozgrywają się pomiędzy rodzeństwem. W obu dramatach głęboko skrywana tajemnica burzy budowany z trudem ład.  Protagoniści zostają zmuszeni do konfrontacji własnych wyobrażeń o sobie          z rzeczywistością , bo nic nie jest takie,  jakim wydawało się  na początku.

Bohaterami sztuki LaBute’a są dwaj bracia – Drew (Marcin Przybylski) i Terry (Grzegorz Małecki). Młodszy z nich, grany przez Przybylskiego, jest adwokatem. Pod wpływem środków odurzających spowodował wypadek i teraz grozi mu utrata pracy, a wraz z nią strata wysokiego statusu społecznego, który  udało mu się osiągnąć. Akcja sceniczna zawiązuje się,  gdy do ośrodka,  w którym przebywa na obserwacji,  przyjeżdża jego brat – Terry. Aby pomóc bratu, musi potwierdzić jego prawdomówność. Na jednym ze spotkań terapeutycznych Drew opowiedział o tym, że był gwałcony w dzieciństwie przez przyjaciela rodziny. Trauma związana z tymi doświadczeniami może stanowić okoliczność łagodzącą w toczącym się przeciwko niemu procesie.

W mrocznym mrocznym domu  to świetnie skonstruowany thriller psychologiczny. Napięcie rośnie i spada sinusoidalnie. Towarzyszy widzom podczas ekspozycji, gdy poznają tajemnicę Drew,  zostaje (pozornie)  rozładowane w drugim akcie, by jeszcze raz wzrosnąć i definitywnie opaść w akcie trzecim.  W drugiej części spektaklu Terry nawiązuje flirt z szesnastoletnią córką właściciela stacji benzynowej. Jennifer (Milena Suszyńska) to zaradna i przebojowa dziewczyna. Wchodzi w relację  z obcym mężczyzną wbrew wyraźnemu zakazowi ojca z ciekawości i z nudów.  Dialogi, które  prowadzą, są momentami bardzo zabawne i pobudzają publiczność do szczerego śmiechu.  Jednocześnie rodzi się w widzu przeczucie, że Terry nie ma wobec dziewczyny czystych intencji. Ostatnia odsłona spektaklu przynosi rozwiązanie. Jednak zanim niepokój opuści nas ostatecznie, dowiemy się, że Drew skłamał w rozmowie z terapeutą, aby uniknąć wysokiego wyroku.

Neil LaBute wykreował  napięcie przy pomocy pauz i niedopowiedzeń. Precyzyjnie rozpisał je na trzy akty, ujawniając kolejne elementy układanki wraz z rozwojem akcji. W takiej sytuacji reżyser stoi przed trudnym zadaniem. Nie może rozproszyć uwagi widza ani „przedawkować” niepokoju. Grażyna Kania uniknęła tej pułapki przy pomocy prostych środków. Przedstawienie otwiera scena, w której Drew wspina się na wysoki żywopłot oddzielający szpital od szosy, jego ucieczka nie udaje się. Musi pozostać w miejscu odosobnienia, gdzie jego przestrzeń osobista została ograniczona tylko do paru kroków. Bariera z roślin oddziela proscenium od reszty niewielkiej sceny Studio. Aktorzy rozgrywają dramat w bezpośredniej bliskości pierwszych rzędów. Muzyka (agresywne kompozycje Dominika Strycharskiego) pojawia się tylko w krótkich przerwach między aktami-nie towarzyszy aktorom podczas gry.

Autor W mrocznym mrocznym domu  pracuje w Hollywood. Wielki przemysł filmowy poznał od podszewki. Będąc jednocześnie reżyserem, scenarzystą i producentem własnych filmów  dobrze wie jak przyciągnąć publiczność do kin i teatrów

Dzisiaj polska kinematografia i teatr to dwa odległe od siebie światy. Nie przenikają się albo wcale albo niezwykle rzadko (do głowy przychodzą mi tylko trzy nazwiska artystów łączących te dwie sfery w swojej twórczości), a szkoda. Myślę, że wzorzec brytyjski, francuski czy amerykański mógłby sprawdzić się na polskich scenach i w kinie. Nie musimy nawet sięgać  daleko. Wystarczy przypomnieć  jaką potęgą był polski film gdy istniały zespoły filmowe, a za scenariusze odpowiedzialni byli pisarze. Warto pomyśleć o przywróceniu autorowi  dramatu należnego mu miejsca w teatrze.   Wtedy  skorzystaliby na tym wszyscy : reżyserzy, aktorzy,  pisarze, krytycy-   ale przede wszystkim widzowie.

Ksenia Lebiedzińska

Neil LaBute W mrocznym mrocznym domu Teatr Narodowy w Warszawie

Reżyseria : Grażyna Kania

Scenografia : Stephan Testi

Muzyka : Dominik Strycharski

Obsada : Grzegorz Małecki, Marcin Przybylski, Milena Suszyńska

Premiera : 2 czerwca 2012 roku.

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen + 20 =