Magda Rewerenda: Elektra na Dzikim Zachodzie

17 sierpnia 2011

O filmie Prawdziwe męstwo (True Grit) w reż. Elthana i Joela Coenów.

Prawdziwe męstwo

 

„O wy, Hadesa, Persefony grody,

Hermesie zmarłych, i ty, Pani zemsty,

Srogie Erynie, potomstwo wy boże,

Zbrodniczych ciosów śledzicie pochrzęsty

I tych, co w cudze wkradają się łoże;

Przyjdźcie, wspomóżcie, pomścijcie śmierć ojca.”[1]

 

Powyższy cytat pochodzi z początku pierwszego aktu tragedii Sofoklesa, a słowa te wypowiada tytułowa Elektra, lecz mogłyby także należeć do głównej bohaterki filmu Coenów Prawdziwe męstwo, inspirowanego książką Charlesa Portisa. Czy jednak mimo podobieństw w warstwie fabularnej bohaterka filmu braci Coen, czternastoletnia Mattie Ross (Hailee Steinfield), to Elektra z końca XIX wieku, która za cel swojego życia postawiła sobie zemstę na mordercy swojego ojca? W przeciwieństwie do antycznej córki, Mattie nie ściga własnej rodziny, ale niemal przypadkowego człowieka, który pracował dla jej ojca, Franka. Ponadto morderca, Tom Chaney (Josh Brolin), nie podlega fatum, przeciwnie – zbrodnia przez niego dokonana to dzieło niefortunnego zbiegu okoliczności: po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu zostaje okradziony, więc w gniewie zabija pierwszego człowieka, który usiłuje powstrzymać go przed pochopnym odwetem. Jednak pijacki wybryk staje się mordem założycielskim, który wywołuje chęć zemsty – ta już nie jest przypadkiem, lecz dobrze przemyślaną decyzją dziewczynki. Rewolwer znaleziony w rzeczach ojca staje się, danym niczym Hamletowi, znakiem od zmarłego, zachęcającym do pomsty.

Mattie nie przypomina swoich rówieśniczek. Mimo młodego wieku jest dojrzała i inteligentna. Silna psychicznie i bezczelna, daje się opisać epitetem „męska” – charakteryzują je przede wszystkim cechy uznawane za przymioty mężczyzn: zna mechanizmy rządzące sztuką handlu, umie się targować, potrafi skręcać papierosy, chodzi w spodniach, „po męsku” (okrakiem) siada na konia, z pełnym opanowaniem patrzy na  śmierć i nie przebiera w słowach podczas spotkania z bandą oprychów. Ostatecznie nie waha się także użyć broni. Przez towarzyszącego jej Roostera Cogburna (Jeff Bridges) nazywana jest „harpią w spodniach”, a Farciarz Ned, po kilku minutach znajomości, mówi: „Większość dziewczynek bawi się lalkami, a ty wolisz broń, co?”. Znacząca jest jej odpowiedź, udowadniająca hardość i cięty język: „Zupełnie nie znam się na broni. Gdybym się znała, wzięłabym sprawną”.

Plan zemsty jest precyzyjny: odnaleźć Toma Chaneya żywego i zaprowadzić przed pluton egzekucyjny, żeby zawisł na szubienicy za zabicie ojca Mattie (a nie za przewinienia, których dopuścił się w innych stanach!). Postanawia opłacić mężczyznę, który odnajdzie Toma, ale chce za wszelką cenę uczestniczyć w poszukiwaniach. Nie zakłada popełnienia zbrodni, ale wyznaje, że jeśli prawo będzie bezsilne, to oprawcę Franka Rossa zabije osobiście – niczym dla antycznej heroiny prawo rodu jest dla niej ważniejsze niż groźba ewentualnych konsekwencji za łamanie prawa „ziemskiego”.

Sama wymierza sprawiedliwość, bo takie jest teraz jej przeznaczenie. To dziewczynka reprezentuje „prawdziwe męstwo”, a nie bezlitośni kowboje, niepotrafiący zliczyć swoich ofiar. Czternastolatka przełamujuje stereotypy kobiecości czasów, w których żyje i zrzuca z siebie piętno gender: nie zabawka, a broń;  nie pokora, a bezczelność; nie bojaźliwość, a prawdziwe męstwo[2]. Taka konstrukcja postaci nabiera dodatkowego znaczenia, gdy weźmie się pod uwagę czasy, w jakich przyszło dorastać filmowej bohaterce. Choć rok 1870 to okres po pierwszych ruchach emancypacyjnych i kobiety powoli przestają być postrzegane jako byty podrzędne wobec mężczyzn, to opozycje cech przynależnych obu płciom wciąż są bardzo silne: właściwa kobietom delikatność, empatia, opiekuńczość i ofiarność spoczywają na przeciwległym biegunie względem męskiej demoralizacji, ale i rozumu oraz siły. Mattie jako dziecko ma w dodatku pozycję społeczną jeszcze niższą niż dorosła kobieta. Ale nie zważając na prawo obowiązujące, ustanawia własne – prawo zemsty rodowej – i, jak Elektra, to prawo postanawia wypełnić. Dziewczynka musi zmagać się z takimi samymi przeszkodami w realizacji swojego planu i odpierać takie same słowa, jakie Elektra słyszała z ust własnej siostry: „Czyś ślepą? – Jesteś niewiastą, nie mężem, / A siły twoje wrogowi nierówne”[3]. Obie żyły w czasach, w których zarówno mężczyznom, jak i kobietom trudno było pogodzić się z dążeniami jednostki, przekraczającej granice i cechy przypisane jej płci kulturowej.

Jeśli porównuje się los Mattie Ross do dziejów Elektry warto zastanowić się, która z opowieści o greckiej bohaterce stała się inspiracją dla twórców Prawdziwego męstwa. Silna i zdecydowana Mattie na pewno nie odwołuje się do postaci Elektry utrwalonej w tragedii przez Ajschylosa. Tam bowiem siostra Orestesa to uległa, pozbawiona własnego zdania ofiara, którą trzeba pokierować i która nie jest partnerką w zbrodni, a jedynie nieszczęśliwą płaczką. Wybór między bohaterkami dramatów Sofoklesa i Eurypidesa nie jest jednak łatwy, wydaje się, że charakterystyka Mattie to wypadkowa postaci Elektry wykreowanych przez obu tragików. Pozornie jest definitywnie Elektrą Eurypidesową, w końcu zbrodni dokonuje osobiście. Jednak szybko okazuje się, że poza tym łączy je niewiele: choć obie są nieczułe, twarde (Elektra nie dba o wygląd i ima się wiejskich prac,a Mattie nie ma oporów przed spędzeniem nocy w jednym pomieszczeniu z kilkoma trupami), to bohaterką Eurypidesa targają wątpliwości (kwestionujące sens zemsty rodowej) i wyrzuty sumienia, których filmowa czternastolatka nie doświadcza ani przez moment.

Ponadto w tragedii Eurypidesa na pierwszy plan wysuwa się nie przemożna chęć zemsty, ale nienawiść do matki, związana z „kompleksem Elektry”[4]. Kompleksu tego trudno doszukiwać się w czystej miłości Mattie do zmarłego ojca. Nie widać także konfliktu między matką a córką. W dwudziestowiecznych historiach inspirowanych losami córki Agamemnona źródłem napięcia dramatycznego był właśnie wydobywany na pierwszy plan konflikt między Klitajmestrą a Elektrą (lub ich następczyniami o innych imionach, ale tych samych cechach), sięgający wczesnego dzieciństwa dziewczynki i mający swe źródło w wewnętrznym i zewnętrznym podobieństwie obu kobiet. Wokół tego łudzącego podobieństwa (oraz kazirodczych relacji) zbudowali swe dramaty choćby Giraudoux (Elektra), Sartre (Muchy) czy O’Neill (Żałoba przystoi Elektrze). Scenariusz Coenów pomija ten wątek zupełnie, ledwo przedstawiając widzom postać matki. Jeśli ukazuje znaczącą relację tych dwóch postaci kobiecych, to raczej na zasadzie kontrastu: matka jest cicha, bierna, pogodzona z otaczającą rzeczywistością i swoją w niej rolą, córka jest  buntownicza, żądna sprawiedliwości, aktywna i odważna.

Mattie nie do końca przypomina więc bohaterkę dramatu Eurypidesa. To Elektra Sofoklesa jest od początku do końca zdeterminowana i zdecydowana na działanie – choć czynu nie popełnia własnymi rękoma, to byłaby na to gotowa, gdyby Orestes się nie pojawił. Jej zdeterminowanie jest ważniejsze niż to, czy zbrodnię popełni czy nie. Podobnie okoliczności w tragedii Sofoklesa bardziej przypominają te z Prawdziwego męstwa: morderca jest bezwzględnie zły (Klitajmestra nie budzi ani sympatii, ani współczucia, jak ma to miejsce w wersji Eurypidesa), a zbrodnia, którą należy pomścić nie ma żadnych okoliczności łagodzących (Sofokles bowiem całkowicie pomija wcześniej eksponowany wątek ofiary z Ifigenii, za którą mściła się na Agamemnonie Klitajmestra; tu jedyną motywacją matki Orestesa i Elektry była chęć pozbycia się męża i rozpoczęcia nowego życia u boku kochanka).

Zarówno Elektra, jak i Mattie mają u swego boku wspólników i towarzyszów w zbrodni.
W westernowej opowieści Orestesa (który w zależności od wersji ma większy lub mniejszy udział w mordzie) zastępują szeryf Rooster Cogburn oraz pan Le Boeuf (Matt Damon). Choć stosunek obu mężczyzn do Mattie jest bardziej rodzicielski niż braterski, to i bez nich, podobnie jak bez Orestesa, plan zemsty nie mógłby się powieść.

Losy Elektry i Mattie Ross wydają się podobne, ale są w pewien sposób odwrócone: podczas gdy Elektra najpierw została odrzucona, wykluczona (przez Klitajmestrę i Aigistosa) i żyła jako stara panna, a potem popełniła zbrodnię, to w przypadku Mattie zdziwaczenie, alienacja i staropanieństwo są raczej konsekwencją przeżyć z wieku dojrzewania i dokonanego wówczas morderstwa. Usposobienie dorosłej Mattie zostaje w finale filmu podkreślone, podobnie jak fakt, iż nigdy nie wyszła za mąż. Znamienne, że podobne piętno spoczywało już w samym imieniu Elektry, oznaczającym „tę, która nie zna łoża” – starą pannę skazaną na hańbę. Warto też zastanowić się nad przyczynami staropanieństwa obu kobiet – czy ma ono związek z kazirodczą miłością do ojca, braku którego nie chcą zastąpić związkiem z żadnym innym mężczyzną? O ile w wypadku Elektry takie wnioski są częściowo uprawnione, tak wydają się całkowicie chybione w historii Mattie Ross. Jednak wyjątkowe przywiązanie dziewczynki do jej towarzyszy zbrodniczej podróży, Roostera i pana Le Boeuf, rodzi napięcie, które można interpretować jako napięcie seksualne. Choć ze wszystkich czynów obu mężczyzn wypływa raczej ojcowska troska względem Mattie, to nie można zapominać o jej pierwszym spotkaniu z panem Le Boeuf – na werandzie motelu wzrok dziewczyny przykuwa mężczyzna w butach z ostrogami (nie przez przypadek zaakcentowanymi, bo symbolizującymi męską potencję), który następnego ranka odwiedza ją w jej sypialni i mówi, że chciał ją pocałować, gdy spała. Zatem ojciec Mattie nie żyje, ale dziewczynka spotyka dużo starszych mężczyzn, którzy przez chwilę go zastępują, a więź pomiędzy bohaterami zacieśnia się do tego stopnia, że pozostaje im „wierna” przez całe swoje dorosłe życie. Życie – z daleka od przyjaciół: podobnie jak zostało rozdzielone mityczne rodzeństwo w interpretacji Eurypidesa, tak i Mattie Ross musiała po dokonanej zbrodni pożegnać obu przyjaciół na zawsze. Mimo prób odnalezienia, „klątwa bogów” rozdzieliła ich bezpowrotnie.

Coenowie oczywiście żonglują przeróżnymi motywami – od legendarnych hitów westernowych aż po tradycję romantyczną (scena z majaczącą ranioną Mattie, wiezioną przez opiekuna na pędzącym koniu, przywołuje obrazy znane z ballady Goethego Król olch: „Ktoś nocą lasem na koniu gnał./ Tętniło echo wśród olch i brzóz,/ Gdy ojciec syna do domu wiózł.”[5]). Wywołują emocje z przeciwległych biegunów – od wzruszenia, przez szczery śmiech, aż  po poczucie kiczowatego patosu. Podobną hybrydą jest filmowa „Elektra” – bohaterka złożona ze strzępków kultury popularnej, romantycznych obrazów, ideałów feministycznych i starożytnych archetypów. Chciałoby się powiedzieć, że trochę zbyt tandetna i groteskowa, żeby nazwać ją współczesną (mimo iż dziewiętnastowieczną), „przepisaną” wersją antycznej siostry Orestesa. Jednak wykorzystana, choć pośrednio (czy raczej – podwójnie: dzięki antycznej bohaterce Coenowie opowiadają o końcu XIX wieku, żeby opowiedzieć o współczesności), na podobnej zasadzie, jak inni bohaterowie klasyki poddani zabiegowi przepisania i umieszczenia w nowym, współczesnym kontekście. Tym razem stanowi dowód na żywotność postaci i motywów nie tylko w obszarze sztuki dramatycznej, z której się zasadniczo wywodzą, ale także tej popularnej. Schodzą z „niebios” na „ziemię”, niczym bogowie różnych religii w powieści Ignacego Karpowicza Balladyny i romanse: bo są potrzebni właśnie tutaj albo po prostu w „niebie” już im nudno.

Magda Rewerenda


[1] Sofokles, Elektra, przeł. K. Morawski, wydanie trzecie, zmienione, Wrocław, Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich 1951, s. 9.

[2] Tylko w języku polskim tak silnie naznaczone genderowo: w angielskim słowie grit, oznaczającym właśnie odwagę czy dzielność, nie ma „męskiego” członu. Wyraz ten nie ma także synonimów, sugerujących, iż rzeczownik ten bardziej przynależy do świata mężczyzn niż kobiet.

[3] Ibidem, s. 46.

[4] W psychoanalizie wyjątkowa miłość dziewczynki do ojca połączona z chęcią odsunięcia i matki i zajęcia jej miejsca.

[5] Goethe J. W., Król olch, tłum. W. Szymborska, [w:] tegoż, Dzieła wybrane, wybór i wstęp S.H. Kasztyński, Warszawa, PIW 1983, s. 41-42.

Warto dodać, że po raz kolejny, obok Hamleta, Mattie skojarzona zostaje z męskim bohaterem utrwalonym
w literackiej tradycji.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 + 13 =