Magdalena Konarska: Idea ma wartość

4 listopada 2014

O premierze spektaklu Narodziny Fryderyka Demuth w reżyserii Macieja Wojtyszki w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Narodziny Fryderyka Demuth /fot. Agencja Gazeta

Narodziny Fryderyka Demuth /fot. Agencja Gazeta

Fryderyk Demuth to osoba, która nigdy się na scenie nie pojawia. Natomiast jest osobą, która w pewnym momencie zagroziła rozwojowi marksizmu. Sztuka opowiada o wyborach, jakich młodzi Marks i Engels musieli dokonać, aby tej klęsce zapobiec… – M. Wojtyszko.

 

W sobotę, 25. października, na Scenie Miniatura w zjawiskowym Teatrze im. Juliusza Słowackiego miała miejsce premiera spektaklu – Narodziny Fryderyka Demuth. Sam reżyser, w przytoczonych przeze mnie słowach wskazuje, że Fryderyk nie jest postacią obecną na deskach teatru, jednak można rzec, iż jest postacią główną tejże sztuki. Kim jest więc zagadkowy jegomość?

 

Najnowsze przedstawienie Macieja Wojtyszki to historyczny portret niezwykłych osobowości – Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Ukazuje on ich jednak nie tylko z tej ideowej, dobrze nam znanej strony. Autor sięga głębiej – przybliżając nam ich rozterki, tajemnice, zdrady, a przede wszystkim niezwykłą i pełną poświęceń przyjaźń obu panów.

 

Przedstawienie rozpoczyna się w całkowitych ciemnościach. Po chwili mrok rozświetla blade światło, ukazując nam postać leżącą na łóżku. To Karol Marks – śpi. Do izby (akcja przedstawienia toczy się w Londynie, dokąd przeprowadził się Marks z całą rodziną i służką), wchodzi młoda dziewczyna, służąca – nazywana przez domowników Lenchen – czyli Helena Demuth, a za nią Jenny – żona Karola. Kobiety rozmawiają szeptem, narzekają na upał, chłodząc się przy tym wodą ze starego dzbana. Budzi się również i Marks.

 

Już w pierwszych minutach spektaklu możemy dostrzec dziwną relację łączącą Lenchen i Karola. Niby nic istotnego się nie wydarzyło, jednak napięcie panujące pomiędzy tą dwójką jest wyraźnie odczuwalne. Służąca nie jest tylko pomocą domową, w przyszłości bowiem odegra bardzo istotną rolę.

 

Narodziny Fryderyka Demuth to przede wszystkim jednak przyjaźń Marksa i Engelsa, ich wspólna walka z przeciwnościami losu, a także bezgraniczna wiara w idee. To również poświęcenia Fryderyka,  jego pragnienia zmian porządku świata, których w jego odczuciu mógł dokonać tylko ukochany przyjaciel – Karol. Autor ukazuje nam obraz człowieka, który gotów jest poświęcić swoje życie – „To nie my, to idea ma wartość.” – dla dobra innych. Fryderyk Engels zostaje ukazany nam jako „mały bohater”. Całe swoje życie poświęca Karolowi, aby ten mógł wreszcie ukończyć swoje dzieło. Utrzymuje go, udziela bezzwrotnych pożyczek, a także bierze na siebie ciężar tajemnicy Marksa, który zdaje się być jego całkowitym przeciwieństwem.

 

Karol Marks pokazany jest jako porywczy, czasem i lekkomyślny, jednak niezwykle inteligentny i oczytany mężczyzna. Nie jest on złym człowiekiem, jednak jego czyny są zaprzeczeniem całej światłej aury, którą wokół siebie rozciąga. Romans ze służką? Nieślubne dziecko? Czy może nieumiejętność odnalezienia rzeczywistości w świecie idei?

 

Wspaniała gra aktorska, ujmujące dialogi z nutką inteligentnego humoru, piękne stroje i scenografia sprawiły, że przedstawienie z całą pewnością było niezwykłe. Dwugodzinny spektakl skończył się niepostrzeżenie. Sam Karol Marks napisał niegdyś: Człowiek potrafi produkować na miarę każdego gatunku i stosować do każdego przedmiotu właściwą miarę: dlatego człowiek formuje też według praw piękna. Nie bez powodu, to właśnie ten cytat stanowi puentę mojego tekstu, albowiem widowisko Macieja Wojtyszki było po prostu piękne.

 

Magdalena Konarska

 

Narodziny Fryderyka Demuth

Data premiery: 25.10.2014 r.

Reżyseria: Maciej Wojtyszko

Scenografia: Justyna Łagowska

Muzyka: Bolesław Rawski

Obsada: Dominika Bednarczyk, Karolina Kamińska, Marcin Sianko, Grzegorz Mielczarek, Krzysztof Piątkowski

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four + 16 =