Magdalena Konarska: Koniec świata w blasku Słońca

24 listopada 2015

O spektaklu W środku Słońca gromadzi się popiół w reżyserii Wojciecha Farugi w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

W środku Słońca gromadzi się popiół/fot. Magda Hueckel

W środku Słońca gromadzi się popiół/fot. Magda Hueckel

Każdego dnia komuś, gdzieś kończy się świat. Utrata bliskiej osoby w pożarze, strata ukochanego dziecka w wypadku samochodowym, nieuleczalna choroba czy niespodziewane kalectwo pierworodnego. Te wszystkie sytuacje sprawiają, że zamykamy się w metalowych klatkach, by resztki naszego jestestwa nie runęły jak domki z kart. Czy możliwe jest odnalezienie resztek życia w popiołach?

 

Sztuka Artura Pałygi z całą pewnością jest emocjonalną wędrówką, w  której głównymi przystankami są śmierć i cierpienie. Bohaterowie opowiadają o swoich tragicznych historiach, któreplecione  w początkowo niezrozumiały bełkot, jawią nam się na końcu jako spójne opowieści. Ludzi tych, pozornie nie mających ze sobą nic wspólnego, łączy wspólny mianownik – strata.

 

Głównym bohaterem sztuki jest pożar. To właśnie on zabiera ze sobą Lucy, a przypadek sprawia, że skarpa przed blokiem blokuje dojazd strażackich wozów. To on rozgrzewa do czerwoności metalową blachę. To on nie pozwala Lucy wydostać się z mieszkania. To on sprawia, że zapamiętuje ona wulgarną techno – piosenkę, i to dzięki niemu woła o pomoc. To właśnie przez niego jej córka wśród popiołów musi wypatrywać matki. To on kończy jej świat. I to on spaja całą historię.

 

Siłą sztuki są grający w niej aktorzy. Fenomenalna w roli Lucy Dorota Segda sprawia, że nawet nie rozumiejąc zagmatwanych i metaforycznych rozdziałów sztuki, możemy podziwiać jej wybitną kreację aktorską. Autentycznie wypada również Małgorzata Gałkowska, która w spektaklu przeobraża się wielokrotnie. Obserwujemy ją zarówno w rozpaczliwych monologach, jak i rozhisteryzowanej euforii.

 

Być może nastroje w sztuce zmieniają się zbyt szybko. Kiedy zatopieni jesteśmy w rozpaczy córki, której matka spłonęła w pożarze, nagle twórca przenosi nas do parku, gdzie ojciec spaceruje ze swoim synkiem. Retrospekcja połączona z teraźniejszością często mąci nam w głowach. Ciekawa koncepcja zamknięcia aktorów w metalowej klatce z interesującymi efektami świetlnymi i dźwiękowymi pozwala nam skupić się tylko i wyłącznie na postaciach przez nich odgrywanych. Na scenie nie odnajdziemy zbędnych rekwizytów. Całość sprawia, że możemy poczuć się jak podglądacze – nieświadomie bowiem stajemy się powiernikami ich najintymniejszych sekretów.

 

Z drugiej jednak strony to aktorzy są niejako rekwizytami. Po wyjściu ze swoich historii siadają pod metalową konstrukcją i obserwują odgrywające się wydarzenia. Pogrążeni w rozpaczy bądź zadumie siedzą w kątach – czy dalej są częścią przedstawienia? Czy ich obecność ma być swoistą metaforą?

 

Mocną stroną przedstawienia jest historia sparaliżowanego chłopca, o którego walczy ojciec. Jego walka objawia się próbą komunikacji ze swoim ukochanym dzieckiem. Monolog ojca jest podniosły i sprawia, że słuchamy go z zapartym tchem. Cały obraz psuje jednak „pełzająca” u jego stóp Dorota Segda, która nagle udaje syna – Marcinka. Irracjonalność tej sytuacji powoli wyciąga nas z teatralnego świata i znów jesteśmy tylko widownią krakowskiego teatru.

 

Sztuka przede wszystkim obnaża nasze słabości. Pokazuje, że nawet kiedy w naszym życiu rozgrywają się dramaty – nie jesteśmy jedynymi cierpiącymi. Swym cierpieniem nie możemy więc burzyć czyjegoś świata. Każdy z nas będzie się musiał bowiem w życiu miliony razy rozpaść, by na końcu docenić to, jak cienkie nici zszywają nasz byt.

 

                                                                                                          Magdalena Konarska

W środku Słońca gromadzi się popiół

reżyseria – Wojciech Faruga

OBSADA:

ISKIERKA – Małgorzata Gałkowska
LUCY – Dorota Segda
OJCIEC – Paweł Kruszelnicki
PŁOMYK – Błażej Peszek

dramaturgia – Paweł Sztarbowski

scenografia – Agata Skwarczyńska

muzyka – Joanna Halszka Sokołowska

asystent reżysera i scenografa – Damian Kwiatkowski

inspicjentka / suflerka – Hanna Nowak

 

 

 

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × four =