Magdalena Konarska: „Nastrój, Konradzie, nastrój nas”

3 maja 2014

O spektaklu Geniusz w golfie w reżyserii Weroniki Szczawińskiej w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie

Konrad Swinarski był jednym z najwybitniejszych twórców w historii polskiego teatru. Duch jego oryginalnego stylu, słynna inscenizacja „Dziadów”, wciąż obecne są na deskach Teatru Starego w Krakowie. Geniusz w golfie nie jest jednak biograficznym spektaklem, jego celem nie jest ukazanie suchej historii, czy też twórczości Konrada. Ta opowieść jest o człowieku który nosił czarny golf, mieszkał pod numerem czterdzieści i cztery i miał charakterystyczne, wibrujące R. Ktoś, kto chichotał i ten jego chichot niósł się echem po wszystkich teatralnych korytarzach.

Geniusz w golfie/ fot. Mateusz Skwarczek

Geniusz w golfie/ fot. Mateusz Skwarczek

Przedstawienie rozpoczyna się już w teatralnej szatni. Na schodach siedzi kobieta. Wygląda dość ekscentrycznie – odziana w niebieską suknię i czarne okulary pogwizduje i popiskuje, ku ogromnemu zdziwieniu publiczności. To nie koniec otępienia, moi drodzy! Kiedy niecodzienny koncert dobiega końca, kiedy już uroczyście zostaniemy zaproszeni na spektakl okazuje się, że to dopiero początek… Ten gest nie jest bowiem jednoznaczny z poleceniem zajęcia miejsc w zjawiskowej Sali im. Heleny Modrzewskiej. Stoimy na korytarzu, a aktorzy rozpoczynają swoje monologi przy akompaniamencie ubranego w biel pianisty. Nastrój, Konradzie nastrój nas –Tym słowom towarzyszy chaotyczne przemieszczanie się artystów po teatralnym korytarzu. Na twarzach zebranych dostrzegam zdziwienie, niezrozumienie, niektórzy są wytrąceni z równowagi, a inni wręcz zdegustowani. Nikt nie spodziewał się bowiem takiej formy spektaklu, ja również.

Podobno kiedyś istniało miejsce, które było dla wszystkich wspólne. Podobno kiedyś byli tacy, którzy potrafili być razem. Podobno kiedyś istniał człowiek, który był dla wszystkich wspólny. Te słowa zapraszają nas na widownię.

Aktorzy ubrani są surrealistycznie. Mimo iż całość jest harmonijna, to przy kontemplacji okazuje się, że coś nie pasuje: para nogawek za dużo, podwójne klapy marynarki, a wszystko w podstawowych barwach: czerwieni, niebieskiego i żółci.

O czym jest więc to przedstawienie? Z całą pewnością nie jest to spójna opowieść, nie ma także jasno zarysowanej fabuły. Tak naprawdę nie wiemy, co jest fikcją, a co zdarzyło się w rzeczywistości. Wiemy natomiast, że sztuka dotyczy Konrada. Możemy odnaleźć także pewne wydarzenia, które łączą się z nim, czy też są wycinkami z jego życia. Często są jednak przedstawione w krzywym zwierciadle. Bohaterowie, w swych monologach twierdzą bowiem, że Konrad nie zginął w katastrofie lotniczej. Ta alternatywna rzeczywistość jawi nam się również na kartkach pocztowych, w których artysta swoje pozdrowienia kończy zdaniem: Nigdy już tu nie powrócę, tu – czyli do Polski, wychwalając przy tym odwiedzane kraje.

Weronika Szczawińska powiedziała: chciałam skupić się na wyjątkowej więzi pomiędzy artystą, a wspólnotą. I owa więź została nam zaprezentowana. Nie zdziwię się jednak, jeśli komuś surrealistyczna rzeczywistość będzie nie w smak. Spektakl jest dość chaotyczny, a jeśli oczekujemy poważnej i stonowanej dawki kultury, to opuścimy to przedstawienie szybszym krokiem, niż Robert Korzeniowski. Jeśli jednak ktoś chce przeżyć coś niecodziennego, chce zostać częścią przedstawienia i wchodzić w interakcje z aktorami, a dodatkowo posiada tak rzadki dzisiaj dar dystansu do siebie i rzeczywistości – nie będzie żałować  tych 90 minut kulturalnej zabawy.

Magdalena Konarska

 

 

Geniusz w golfie w Narodowym Teatrze Starym w Krakowie

premiera: 11 kwietnia 2014

reżyseria: Weronika Szczawińska

tekst: Agnieszka Jakimiak

Obsada: Beata Paluch / Marta Nieradkiewicz / Małgorzata Zawadzka / Szymon Czacki / Paweł Kruszelnicki / Piotr Wawer jr (gościnnie)
scenografia: Natalia Mleczak
muzyka: Krzysztof Kaliski
choreografia: Agata Maszkiewicz
premiera: 11.04.2014

tagi: | Wersja do druku | |

Jeden komentarz do Magdalena Konarska: „Nastrój, Konradzie, nastrój nas”

  1. Abigail, 7 maja 2014 o 10:44

    W kwestii samego spektaklu nie będę sie wypowiadać, ponieważ nie byłam widzem, nie mniej
    tak bardzo poprawnie napisana recenzja przywraca wiarę w młodych ludzi (sądzę że autor do takich należy), którzy już posiadają solidny warsztat dziennikarski i nie goniąc za „tanią sensacją”, wytyczają sobie ambitne zadania. Gratuluję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × 3 =