Maja Mroczkowska: 20 000 dni na Ziemi

17 listopada 2014

O filmie w reżyserii Jane Pollard i Iaina Forsytha

20 000 dni na Ziemi/materiały prasowe

20 000 dni na Ziemi/materiały prasowe

 

you’re a rock’n’roll suicide, / you’re too old to lose it, too young to choose it[1]

Ten werset został przywołany ze względu na pewną meta-płaszczyznę, którą ewokuje. Piosenka, z której pochodzi, pozwala uchwycić temat w ramach całkiem zgrabnej synestezji artystyczno-osobowych perspektyw. Dzięki utworowi w 1998 roku twórcy filmu o Nicku Cave’ie 20 000 dni na Ziemi, o którym mowa – Jane Pollard i Iain Forsyth – zaistnieli na dobre w świecie brytyjskiej sztuki alternatywnej. Dokonali oni pionierskiego zabiegu rekreacji tak zwanego silnie wpływowego momentu kultury, za jaki uznali wykonanie kawałka Rock’n’roll Suicide  przez Davida Bowiego w roli Ziggy’iego Stardusta. Ich projekt dał impuls do rozwoju ruchu artystycznego opartego na „re-enactmencie” z wykorzystaniem nowoczesnych sztuk wizualnych i alternatywnych form ekspresji. Tyle w temacie mitologii początku. Teraz, czyli szesnaście lat później – para Pollard&Forsyth znów coś rekreuje – a nawet kogoś. Trudno powiedzieć, czy Nick Cave jest „rock’n’rollowym samobójcą”, jednak rodzaj „podprogowej” koncepcji życia, jaką proponuje w swojej twórczości, stanowi jakąś przeczuwaną, niezbywalną zdobycz. To nie może być tanie. Takie rzeczy, zdaje się, kosztują sporo – zarówno tąpnięć jak i zmartwychwstań. Zbyt stary, by to stracić, zbyt młody, by to wybrać.

 

one little sip, sip, sip / before you slip, slip, slip away[2]

20 000 dni na Ziemi jest w zamyśle filmem z pogranicza dokumentu i dramatu. Dokładnie tyle dni liczył sobie Nick Cave w momencie wejścia do studia celem nagrywania nowej płyty Push the Sky Away (premiera: 18 luty 2014). Pejzaż tych dwudziestu czterech godzin nie pokazuje jednak przebiegu realnego dnia, to znaczy taki dzień nie mógłby się wydarzyć. Można tu mówić raczej o zgrabnym hiperrealizmie przeplecionym nićmi nadrealizmu poetyckich refleksji, tekstów i od-kuchni-wykonań piosenek, narracyjnych fraz. Albo też o dniu fantastycznie zmultiplikowanym, łączącym rozciągłości i nieciągłości czasu oraz przestrzeni w ramach punktowego działania – z kamerą i scenariuszem. Teraźniejszość, reminiscencja, zdjęcie, spotkanie – ten dzień to pretekst, by drążyć w głąb, wzdłuż i na pewno, jeden mały łyk, łyk, łyk / zanim się wymkniesz, wymkniesz, wymkniesz stąd.

 

and we know who you are / and we know where you live[3]

Akcja rozpoczyna się w rzeczywistej sypialni Nicka i Susie Cave’ów w angielskim, nadmorskim mieście Brighton. Po kadrze z białymi pościelami i ścianami, nastaje scena z monologiem bohatera przed lustrem w łazience. Przy tej okazji bohater daje słówko komentarza na temat twórczego kanibalizmu, o wyjaśnienie którego – zaleca –  najlepiej zapytać jego żonę. Później przejażdżka samochodem (odbiorca sporo podróżuje z Cave’em podczas trwania filmu, nie ma nic ukrytego, uczestniczy się nawet w monotonii przemieszczania, mając niezbywalną okazję do przeprowadzenia studium zmian jego mimiki, dość nieznacznych, co prawda, lecz zawsze, to przecież twarz enigmatycznej gwiazdy). Następnie poczekalnia – ujęcie na wprost, zaczynające się od butów – jak się okazuje do psychoanalityka. Tutaj widz ma wgląd w proces tak zwanego odtwarzania białych plam z dzieciństwa. Co uroczo deprymuje, Cave wcale nie wypada neurotycznie ani narcystycznie, raczej prostodusznie, a na końcu wypowiada konstatację, że uważa swoje dzieciństwo spędzone w Australii za wyjątkowo szczęśliwe, jak pełnoziarnisty potencjał artystycznego mitologizowania w późniejszej twórczości. Pacjent zdradza ponadto ciekawą rzecz: pamięta, był wtedy początkującym nastolatkiem, wydarzyło się coś, co nazywa narodzinami płaszczyzny jakiegoś meta-porozumienia i rzeczywistej bliskości z tatą: lektura pierwszego rozdziału Lolity Nabokova. Ojciec czytał na głos, zdradzając emocjonalny angaż i udzielając tym samym synowi przepustki do uczestniczenia w czymś osobistym dla siebie. Zwierzenie nie upadło na ziemię. Potencjał artystycznego mitologizowania, ponownie. Na pytanie terapeuty „czego najbardziej się boisz?” – pada odpowiedź, że utraty pamięci, która byłaby jak utrata tożsamości, punktu odniesienia, źródła. „Czy wierzy w Boga?” – chociaż uważa się za ateistę, w swoich piosenkach przeczuwa obecność Kogoś Ponad, przewiduje miejsce dla takiego wymiaru, a może to „taki wymiar” przewiduje jego (?), w każdym razie, pozwala się na to. Wiemy, kim jesteś / wiemy, gdzie żyjesz.

 

and we know there’s no need to forgive[4]

Następnie kurs do archiwum dokumentującego życie Nicka Cave’a. Chociaż oryginalnie taka instytucja jest w Australii, tutaj wydaje się być zupełnie nieopodal. Nieciągłości przestrzeni, coś już zostało wspomniane. Zdjęcia, filmy, rękopisy, pamiętniki. Wypełnione nieodmiennie odsyłającym poza siebie materiałem półki. Retrospekcja, dystans, anegdota: obok żartobliwego „zawsze byłem pretensjonalny” czy „z lat 80. w zasadzie to niewiele pamiętam” – wybrzmiewa tu także wyznanie przy archiwalnym zdjęciu Susie. Kiedy ją po raz pierwszy zobaczył, poczuł, że w niej właśnie ogniskują się wszystkie jego oczekiwania, pragnienia, fantazje związane z każdym żeńskim pierwiastkiem, jaki oddziałał na niego (tu następuje krótkometrażowa litania ikon kobiecości ze świata filmu, mody, kultury, sztuki…). Teraz życie jest inne, dzięki niej. Mają dom, urodzili się chłopcy. Z tych lat pamięta wszystko. I wiemy, że nie ma czego wybaczać.

 

you got to just keep on pushing, keep on pushing[5]

Spogląda się też od kuchni na pracę w studiu nagrań, na nabożeństwo pracy w przybytku nagrań. Chórek francuskich dzieci w wieku szkolnym, śpiewający leitmotiv you got to just keep on pushing, keep on pushing, push the sky away, mylący się w pauzach, na co, no bo co zrobić, już za drugim razem macha się ręką z uśmiechem. Podczas nagrywania piosenki, tłumaczy Cave-narrator, daje się jej oddech, nie trzeba wszystkiego rozumieć, wtedy traci się zainteresowanie, czas, potrzeba czasu i wolności, a jak wychodzi za długo, to potem po prostu wycina się naddatek fantazji i zostaje czysta, uczciwa twórczość. A prawdziwe życie, takie, jakiego zawsze się pragnęło, może zaistnieć tylko na scenie, podczas koncertu, nawet jeśli w garderobie wcale, ale to wcale nie chciało się wychodzić. Musisz po prostu nie przestawać naciskać, nie przestawać naciskać.

push the sky away[6]  

I chociaż jest parę groteskowych momentów, prosto-groteskowych (świeżo-bagatela-złowiony, pieczony węgorz na drugie śniadanie u Warrena Ellisa) i ekstatycznie-groteskowych (Cave podczas koncertu przytykający dłoń rozentuzjazmowanej dziewczyny z widowni do swojego z serca z pytaniem can you feel my heartbeat?), to jednak zmierzch tego dnia zastaje nas z dobrym przydziałem życiowej refleksji. Stojący na molo bohater, którego sylwetka powoli zanika w ciemności, zwierza się, że życie to jest ten stan trwania pomiędzy światem a wyobraźnią, to tutaj wszystko się ze sobą spotyka w relacji wzajemnych odniesień. Odpychając niebo.

 

                                                                                                                  Maja Mroczkowska

Tytuł: 20 000 dni na Ziemi

Reżyseria: Jane Pollard i Iain Forsyth

Scenariusz: Nick Cave, Jane Pollard i Iain Forsyth

Produkcja: Wielka Brytania

Premiera: 20 stycznia 2014 (świat), 31 października (Polska)

PRZYPISY:

[1] Rock’n’roll Suicide, David Bowie, w: The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars, premiera – czerwiec 1972.

[2] Give Us a Kiss, Nick Cave & The Bad Seeds, singiel, premiera – wrzesień 2014.

[3] We No Who U R, Nick Cave & The Bad Seeds, singiel z albumu Push the Sky Away, premiera – 3 grudnia 2012. 

[4] Zob. przyp. 3.

[5] Jak wyżej.

[6] Jak wyżej.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 + three =