Marcin Miętus: Mikołaj na cenzurowanym

19 grudnia 2014

Wokół filmu Uwolnić Mikołaja w reżyserii Christophera Smitha

Jak co roku w grudniu siwy starszy pan w czerwonym kubraku monopolizuje święta Bożego Narodzenia. Swoją ekspansywną działalność rozpoczyna już w połowie listopada, kiedy w telewizji emitowane zostają pierwsze reklamy Coca-Coli. Nie macie telewizora? To nic, jowialny grubasek z białą brodą przemówi do was z plakatów, ulotek i wszechobecnych billboardów. Swoją obecność silnie zaznaczy w dniu swoich imienin, apogeum osiągnie już za kilka dni, w Wigilię. Nie bądźcie jednak dla niego surowi, bowiem Święty Mikołaj nie ma lekko.

 

Dziś już chyba większość z nas wie, że za obecny wizerunek Mikołaja odpowiedzialna jest Coca-Cola (choć nie wszyscy mogą wiedzieć, że utrwalony został tak wcześnie, bo już w 1931 roku). Na wciąż napływające głosy oburzenia na temat zawłaszczenia przez popkulturę obrazu biskupa z Miry nie ma już chyba sensu reagować. Jego rumiana twarz coraz częściej zastępowana jest przez szereg popularnych aktorów, którzy celowo odzierają Świętego Mikołaja z iluzji, paradując jedynie w czapce, albo niedopiętym skafanderku i często bez charakterystycznej białej brody. Niedawno za Mikołaja przebrał się Maciej Nowak w spocie promującym kampanię dotyczącą segregowania śmieci. I Nowak tam brody nie nosi. Sprzeciw wzbudziła jednak inna kwestia. Dziennikarza pewnego prawicowego portalu oburzył fakt, że w postać Mikołaja wcielił się zdeklarowany homoseksualista. Jak widać, niektórym prawda i fikcja zlewają się w jedno. Pytanie, co ma ten Mikołaj wspólnego z wizerunkiem świętego o tym samym imieniu, pozostawiam otwarte. Świąteczny czas radości – cytując pewnie słowa jakiegoś świątecznego przeboju –  widocznie nie udziela się wszystkim. Na dowód jeszcze jeden drobny ustęp z tego samego portalu, tyle że z innego artykułu: „Święta Bożego Narodzenia to świetna okazja dla terrorystów”. No pięknie, ale ja przecież nie o tym.

 

Bo Święty Mikołaj, oprócz w reklamach, gości też na dużym ekranie. Grudzień bez filmu o świętach? Takiej sytuacji wyobrazić sobie przecież nie sposób. Choć różnie bywa z rezultatami. W tym roku bądź co bądź nie jest najlepiej. Obecna na naszych ekranach amerykańsko-brytyjska komedia Uwolnić Mikołaja! nie spełnia oczekiwań ani jako współczesna baśń świąteczno-przygodowa ani jako historia o dzisiejszej wierze/niewierze w staruszka z brodą. Nie spełnia nawet oczekiwań jako komedia. To kolejna produkcja o parze bohaterów (tym razem ojciec i syn), której przypada zadanie ratowania świąt. Co prawda film uruchamia kilka ciekawych pomysłów, niestety pozbawiony jest uroku.

 

Jaki jest największy problem Świętego Mikołaja? To, że już nikt w niego nie wierzy. Dziewięcioletni Tom – bohater Uwolnić Mikołaja! –  na przekór wszystkich dorosłym wierzy. Będzie więc musiał przekonać ojca, żeby razem z nim wybawić sprawcę świątecznego zamieszania z opresji. Mikołaj wdał się bowiem w nie lada tarapaty. Wypróbowując  nowy model magicznych sani wykoleił się, co spowodowało ucieczkę jego magicznych reniferów. Po nieudanej próbie odzyskania zwierząt (w gruncie rzeczy bardzo zabawnej) trafia do… więzienia. Tam też nie będzie miał lekko, czeka go zmiana fryzury i nauka grypsowania. Pozaplatane na głowie i brodzie warkoczyki w komplecie z więziennym uniformem na niewiele się zdadzą, ale niebywały talent w Bożonarodzeniowym strojeniu więziennej świetlicy i szybkość w malowaniu drewnianych zabawek wzbudzi u innych więźniów respekt. Już nawet oni zaczynają kapować, że ich kolega nie jest zwykłym grubasem, wyrzucającym z siebie spontanicznie „Ho! Ho! Ho!”. Będą więc próbowali mu pomóc w wydostaniu się na zewnątrz.

 

kadr z filmu "Uwolnić Mikołaja"

kadr z filmu „Uwolnić Mikołaja”

Ojciec i syn radzą sobie nieco gorzej. Tym dwojgu dyszy na karku zaniepokojona matka Toma ze swoim nowym facetem, kuratorka Steve’a  (ojciec dopiero co wyszedł z więzienia i ma obowiązek meldowania się o stałej godzinie) oraz dwoje funkcjonariuszy policji. Po rozmaitych turbulencjach i odrobinie magicznych sztuczek (przede wszystkim niezastąpionej pomocy elfów) trafiają do więzienia, z którego nasz kochany Mikołaj już zdążył uciec. Zakończenie dąży do happy-endu – nie da się przecież odwołać świąt! – jednak po bardzo wyboistej drodze. Nierówne tempo narracji utrudnia nam kibicowanie bohaterom, a niektóre komediowe chwyty zbijają nas z pantałyku. Sporo w Uwolnić Mikołaja! kloacznego humoru: renifery komunikują się z bohaterami za pomocą puszczania bąków, a tytułowy Święty strzela karabinem, w którym za naboje służą bobki renifera. U młodszej widowni takie grubo ciosane żarty mogą wzbudzić niepohamowany rechot, nieco starsza publiczność może poczuć się zniesmaczona. No chyba, że ktoś kryje w sobie dziecko przez całe życie, bo są i tacy. Główną zaletą filmu jest charyzmatyczny Jim Broadbent w roli Świętego Mikołaja. Tryskający naturalnie pozytywną energią aktor zaraża dobrym humorem, próbującym dać z siebie jak najwięcej, na co nie zawsze pozwała mu scenariusz.

 

Jeśli ktoś ma ochotę na prawdziwą bajkową ucztę polecam odświeżenie wciąż zabawnego Grincha. Na odtrutkę można z kolei zaserwować sobie cynicznego Złego Mikołaja z Billym Bobem Thorntonem w roli głównej. A jak ktoś za świętami nie przepada, a z panem w czerwonym wdzianku miał jakiś zatarg w dzieciństwie, polecam makabreskę Świąteczne zło. W tym nieco dziwacznym połączeniu horroru, dramatu psychologicznego i komedii mężczyzna po traumatycznym przeżyciu z dzieciństwa przebiera się za Mikołaja i, jak przystało na dobrego dziadka Mroza, roznosi dzieciom prezenty. Tradycyjnie złe dzieci zostaną ukarane. Jednak nie rózgą, a nożem. W podobnym klimacie sytuuje się Cicha noc, śmierci noc. Tam również trauma z dzieciństwa odgrywa duża rolę, tyle że zamiast z nożem, Święty Mikołaj chodzi z siekierą. W sam raz dla świątecznych hejterów, zwłaszcza że perspektywy czasu filmy te raczej bawią niż straszą. Choć po ich obejrzeniu ten przepełniony spokojem świąteczny okres może nabrać odpowiedniej, (krwisto)czerwonej barwy. Zupełnie takiej, jakiej nabrał kostium Mikołaja przy odrobinie pomocy jednej z ikonicznych marek kultury masowej – Coca-Coli.

 

Marcin Miętus

Uwolnić Świętego Mikołaja

reżyser: Christopher Smith
scenarzysta: Christopher Smith
zdjęcia: Christopher Ross
kompozytor: Ilan Eshkeri
producent: Liza Marshall
obsada: Warwick Davis, Stephen Graham, Jim Broadbent, Ewen Bremner, Rafe Spall, Jodie Whittaker

Premiera 05 grudnia 2014 | 102 min | USA Wielka Brytania

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 − 2 =