Marcin Miętus: Świat chce być oszukiwany

21 października 2014

O spektaklu Bracia Dalcz i S-ka w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie

Bracia Dalcz i S-ka/materiały archiwalne

Bracia Dalcz i S-ka/materiały archiwalne

Blichtr lat dwudziestych, oszustwa, intrygi i wielka, acz niespodziewana miłość. Wojciech Kościelniak po raz kolejny udowadnia, że potrafi wprowadzić machinę teatralną w ruch bez zarzutu. W musicalu Bracia Dalcz i S-ka każdy element spektaklu tworzy zharmonizowaną całość, momentami nieznośnie wykoncypowaną, ale nadzwyczaj sprawną i niepozbawioną uroku.

 

Spektakl zaczyna się od wdzięcznego dowcipu. Stojący na lewym brzegu sceny wysoki i szczupły, starszy mężczyzna w garniturze, eterycznym głosem informuje widzów: „Halo, tu Polskie Radio Warszawa, nadajemy słuchowisko według powieści Tadeusza Dołęgi Mostowicza Bracia Dalcz i Spółka”. Po tym nieco zagadkowym komunikacie widz wprowadzony zostaje w szaleństwo epoki lat dwudziestych – rozbrzmiewa swingująco-jazzująca muzyka, na scenę wkraczają tanecznym krokiem panowie w smokingach i panie w pięknych wieczorowych sukniach. Wypomadowane włosy, cekinowe opaski, pióra. Każdy z uczestników tego ekspresyjnego bankietu ma w ręku kieliszek szampana, który jest (dosłownie) przymocowany do ich dłoni, będąc nieodłącznym elementem ich anturażu. Lata 20-te w Polsce to oczywiście nie tylko szampańska zabawa, ale również krajobraz fabryk, rozrastających  się przedsiębiorstw i nowych wynalazków. Tancerze, którzy przed sekundą zachwycali wieczorowym strojem, teraz mają na sobie robotnicze szare fartuchy. Stają się trybikami w wielkiej machinie industrializacyjnej.

 

Polscy awangardziści lat dwudziestych byli nowocześni i nie bali się nauki. Futurystów cechowała fascynacja techniką i cywilizacją, pisarze interesowali się miastem jako formą żywą, postrzegając ją jako nieodłączną tkankę całego społeczeństwa. Echo tych dążeń widać u Kościelniaka, zwłaszcza w scenografii, bardzo funkcjonalnej, bardzo stylowej. Efekt pracy Damiana Styrny to pusta scena, obudowana z trzech stron, na którą co rusz coś wjeżdża – a to z prawa lub lewa, a to z góry, a to z dołu. Zapadnie, sztankiety i ruchome podesty grają w Braciach Dalcz i Spółce niebagatelną rolę. Estetyka kostiumów i rekwizytów, charakterystyczna dla tamtego okresu, dobrze komponuje się z projekcjami umieszonymi na tylnej i dwóch bocznych ścianach, przywodzącymi na myśl prace artystów ekspresjonizmu niemieckiego.

 

Kościelniak znakomicie przyjętą przez krytyków Lalką udowodnił, że musical jako gatunek może być czymś więcej niż błahą rozrywką. W Teatrze im. Juliusza Słowackiego powraca jednak do lżejszego tonu, znanego chociażby z Halo Szpicbródka czy inscenizacji innej – tej najbardziej znanej – powieści Dołęgi-Mostowicza Kariera Nikodema Dyzmy (obydwa spektakle wystawione na scenach w stolicy). Teraz  przyszła pora na styl retro lat międzywojennych, a dokładniej okres powojennego wzrostu i kryzysu ekonomicznego w 1928 roku. Dołęga-Mostowicz swą mniej znaną powieść (zaadaptowaną na scenę po raz pierwszy właśnie przez Kościelniaka) oparł na rywalizacji dwóch stryjecznych braci Dalcz o kierownictwo w Zakładach Przemysłowych sygnowanych ich nazwiskiem.

 

Reżyser w swoich inscenizacjach (zwłaszcza adaptując prozę) często umieszcza kogoś w rodzaju narratora, znajdującego się poza ramą fabuły, jednocześnie w nią niekiedy wkraczając. Mistrzem ceremonii w Braciach Dalcz i Spółce jest Holder, znakomicie zagrany przez Tomasza Wysockiego. Mężczyzna w garniturze o dość nieokreślonym emploi, wprowadza widzów w wykreowany przez Kościelniaka świat. Pomagają mu w tym kabaretowe śpiewaczki, ulokowane po prawej stronie sceny na barowych krzesełkach. Stanowią one rodzaj chóru, obecny przez cały spektakl. Trzy kobiety często podśmiewują się, mrugają porozumiewawczo do widza, reagując na to, co dzieje się na scenie. Nie sposób nie docenić charyzmy, a przede wszystkim siły wokalnej trzech śpiewających aktorek – Katarzyny Zawiślak Dolny, Karoliny Kazoń i Eweliny Przybyły. Wyraziste bohaterki nie kradną jednak całej uwagi, lecz zawsze obecne  obok stają się niezbędnym elementem opowiadanej historii. Interakcje, które wykonują z pozostałym zespołem nie są ani nachalne, ani sztuczne. Dzięki temu te narratorki-szansonistki nie wzbudzają pretensji, a dodają szczyptę pikanterii i odpowiednią dawkę komizmu.

 

Teksty piosenek Rafała Dziwisza, kiedy trzeba są dowcipne, kiedy indziej liryczne. Bardzo dobrze – również muzycznie – prezentują się utwory przybliżające dwójkę głównych bohaterów Pawła i Krzysztofa Dalczów. Pierwsza piosenka sygnalizuje mocną osobowość Pawła (Radosław Krzyżowski), jak przystało na „czarną owcę w rodzinie”, mającego swoje za uszami. Druga, koncentrująca się na wrażliwym i elokwentnym Krzysztofie (Agnieszka Judycka), zarysowuje konflikt stryjecznych braci, nie tylko na gruncie przedsiębiorstwa. Na scenę wkracza panna Marychna, uosobienie dziecinnej famme fatale a’la Marilyn Monroe, o której względy bohaterowie zaczną konkurować. Piotr Dziubek – autor muzyki –  wraz z reżyserem po raz kolejny udowodnili, że tworzą zgrany zespół.

 

Wypracowany styl musicalów Kościelniaka, coraz bardziej charakterystyczny, dobrze daje o sobie znać i w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Liczę, że nie stanie się on manierą. W najnowszej inscenizacji widać bowiem pewnego rodzaju przesyt, tak jakby reżyser za wszelką cenę starał się, żeby wszystko było jak najbardziej atrakcyjne dla jak najszerszej publiczności. Czasem warto zaufać inteligencji widza i zostawić trochę miejsca na pewne niedopowiedzenia. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że cała machina teatralna działa świadomie i precyzyjnie.

 

Wytchnieniem od rozbuchanych utworów, z zadziwiającymi niekiedy układami choreograficznymi, są partie solowe. Przejmująca jest zwłaszcza Agnieszka Judycka, nieskrępowana już sztywnym garniturem – kostiumem, krępującym dotychczasowe życie jej bohatera. Szkoda, że wątek płci potraktowany został banalnie – dramatycznie i romantycznie, zgodnie z duchem popularnej powieści. Kościelniak zresztą tak długo opowiada nam o cynicznym świecie, gdzie rządzi intryga i pieniądz, że wątek miłosny (związany właśnie z zagadnieniem płci, który wręcz prosi się o głębsze rozwinięcie) gdzieś ulatuje, wybrzmiewając nieprzekonująco w ostatniej scenie.

 

Twórcy spektaklu, nie bez przyczyny, bardzo chętnie przyznają się do opinii o aktualności powieści Dołęgi Mostowicza, powstałej w 1933 roku. Czy chodzi jednak o dość prostą konkluzję, że wielka kariera jest możliwa jedynie kosztem udanego życia prywatnego? A może o  niezbyt oryginalne przekonanie, że światem dalej rządzą pieniądze? Zapewne, najlepszą maksymą podsumowującą historię rodziny Dalczów, wciąż aktualną , jest łaciński cytat wykorzystany jako refren jednego z utworów. Jak usilnie  powtarza główny bohater musicalu Kościelniaka, usprawiedliwiający swoje kolejne niegodziwe uczynki, Mundus vult decipi, ergo decipiatur, skoro świat chce być oszukiwany, niechże tak będzie.

 

 Marcin Miętus

 

Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Bracia Dalcz i S-ka

 

adaptacja i reżyseria: Wojciech Kościelniak

teksty piosenek: Rafał Dziwisz

muzyka i kierownictwo muzyczne: Piotr Dziubek

scenografia i animacje: Damian Styrna

kostiumy: Katarzyna Paciorek

choreografia: Jarosław Stanek

reżyseria świateł: Bogumił Palewicz

 

Obsada:

Józefina Dalcz / Pielęgniarka – Hanna Bieluszko

Krzysztof Dalcz / Dziwka – Agnieszka Judycka / Renia Gosławska (gościnnie)

Marychna Jaroszówna / Sekretarka Mary – Karolina Kamińska

Proszyńska – Karolina Kazoń

Wreczkowska – Ewelina Przybyła (gościnnie)

Klimaszewska – Katarzyna Zawiślak-Dolny

Zdzisław Dalcz / Minister – Radosław Dziwisz

Paweł Dalcz – Radosław Krzyżowski

Ottman / Dziennikarz – Daniel Malchar

Karliczek / Kierowca – Tomasz Międzik

Karol Dalcz / Izaakson – Feliks Szajnert

Jachimowski / William Willis – Rafał Szumera

Holder – Tomasz Wysocki

Tancerze: Joanna Ziemczyk/Karolina Rejnus, Angelika Paradowska, Katarzyna Kleszcz, Natalia Staninska, Marek Bratkowski, Dawid Czaczkowski/Jarosław Kruczek, Dariusz Kowalewski, Krzysztof Tyszko

 

Premiera: 11 października 2014

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × five =