Marta Małkińska: Komórka zwana pożądaniem

18 czerwca 2011

o spektaklu A komórka dzwoni w reż. Norberta Rakowskiego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie.

A komórka dzwoni / fot. Bartłomiej Sowa

Wszyscy jesteśmy monochromatyczni – dryfujemy po szarym oceanie zwanym prozą życia. Wszyscy jesteśmy boskimi kreatorami – czerpiemy ogromną radość z kolorowania bezbarwnej prawdy przy pomocy naszej fantazji. Wszyscy jesteśmy kłamcami – wmawiamy sobie, że zdawkowość SMS-ów zastąpi nam bliskość drugiej osoby. Wszyscy jesteśmy bohaterami spektaklu A komórka dzwoni – gdy nasz telefon nie ma zasięgu, tracimy łączność nie tylko ze światem, ale przede wszystkim z własną tożsamością.

Psychodeliczny wyrzut sumienia. Najbardziej bezlitosny koryfeusz tej sztuki, już w pierwszych sekundach jej trwania wbija szpilę w kręgosłup moralny widza. Karze w ten sposób emocjonalną hipokryzję, która stała się wiodącym przykazaniem naszej egzystencji. Za sprawą tak dotkliwej reprymendy publiczność niczym w konfesjonale bije się w piersi obiecując poprawę. Na domiar złego, teatralne audytorium mimowolnie utożsamia się

z Jane (Joanna Matuszak) – hipnotyzującą banalnością femme fatale, dla której odebranie komórki nieżywego Gordona (Grzegorz Młudzik) okaże się pretekstem frywolnego romansu z jego aspołecznym bratem (Konrad Pawicki) oraz lepem na emocjonalny striptiz Hermii (Małgorzata Klara) – zniewalającej żony nieboszczyka. Wszystkie postacie spektaklu łączy wspólny emocjonalny mianownik – kłamstwo jest dla nich oczywistością taką jak poranna kawa czy unicestwianie czkawki szklanką wytrawnego alkoholu. Notabene, to właśnie owa plejada uczuciowych analfabetów staje się barwnym rollercoasterem tego ciężkostrawnego melodramatu. Niestety, choć aktorzy raczą widza kunsztem swojej gry – nie zaskarbiają sobie jego zaufania, bowiem każdy świadomy odbiorca w ich kalekim postępowaniu dostrzeże swoje alter ego. Marną kukłę manipulowaną przez demiurga XXI wieku – telefon komórkowy.

Najbardziej znamiennym epizodem spektaklu jest – odbywająca się w atmosferze nienawiści oraz woni nafaszerowanego zakłamaniem befsztyku – stypa. Ta uroczystość doskonale obrazuje epidemię współczesności – zbywające komunikaty stały się wyżynami naszego oratorstwa, natomiast słowo „kocham” uchodzi za archaizm. „A gdzie podziała się prawda?” Pytamy wymownie siebie samych podczas tej półtoragodzinnej marszruty po zakamarkach własnej osobowości. „Ona wyłania się z rzeczywistości dopiero wtedy, gdy rozwiążemy umowę z operatorem swojej sieci komórkowej.” Podpowiada wymownie sufler sztuki – nasze sfrustrowane sumienie.

Gorące owacje należą się Ewie Sobiech (Pani Gottlieb) i Małgorzacie Klarze (Ta druga), które balansując pomiędzy ciemnością własnego ego a jasnością ekranu włączonej komórki, tworzą portret zaborczej matki oraz despotycznej synowej. Ten reprezentatywny duet przewrotnie dyryguje całym zamysłem kompozycyjno – artystycznym dramatu i udowadnia, że niekiedy epizodyczne role, potrafią przyćmić swoją perfekcją bohaterów pierwszoplanowych. Owa bogata w emocje gra aktorska idealnie kontrastuje z ascetyczną dekoracją – stołem, czterem krzesłami oraz metalowym stelażem, pełniącym zależnie od sytuacji różnorodne funkcje (kościoła, domu, ulicy, zaświatów). Minimalizm czyni sztukę bardziej osobistą. To tylko od wyobraźni jest zależny ostateczny kształt scenografii spektaklu.

Głównym zbłądzeniem tragicznym tej teatralnej pokuty jest moment metafizycznego spotkania Jane ze zmarłym Gordonem (Grzegorz Młudzik). Scena obywająca się w sferze onirycznych fantazji ocieka komunałami rodem z amerykańskich wyciskaczy łez a swoją bajkowością upodabnia się do inscenizacji dla ckliwych pensjonarek. Ponadto, spektakl przytłacza widza swoją wielowymiarowością. Mnogość wątków, miejsc oraz motywów muzycznych na początku działa jak umysłowy dopalacz, lecz po godzinie nuży i zaciera wymowne „credo” sztuki – Prosimy Państwa o wyłączenie telefonów komórkowych!

Marta Małkińska

 

Sarah Ruhl

„A komórka dzwoni” Teatr Współczesny w Szczecinie

Reżyseria i opracowanie muzyczne: Norbert Rakowski

Przekład: Małgorzata Semil

Scenografia i kostiumy: Wojciech Stefaniak

 

Obsada:

Jean: Joanna Matuszak

Ta druga, Hermia, Nieznajoma: Małgorzata Klara

Pani Gottlieb: Ewa Sobiech

Dwight: Konrad Pawicki

Gordon: Grzegorz Młudzik

 

Premiera: 8 maja 2011

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven + 1 =