Martyna Bielińska: Jurorski prognostyk

15 kwietnia 2013

Materiał przygotowany z okazji XLVIII Przeglądu Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT 2013.

kontrapunkt 2013

Jeszcze przed rozpoczęciem XLVIII Przeglądu Teatrów Małych Form Kontrapunkt przeprowadziliśmy krótkie rozmowy z tegorocznymi członkami jury – chcąc dociec ich oczekiwań, nadziei i poglądów na teatr. Nie zabrakło również pytań o kryteria, jakimi oceniający spektakle będą się kierować. Jury w międzynarodowym składzie udzieliło intrygujących odpowiedzi.

 

PER ANANIASSEN

norweski dramaturg, wykładowca, w latach 90. ubiegłego wieku performer i aktor. Jest kierownikiem The Network of Performing Art w Norwegii, dyrektorem artystycznym i menedżerem norweskiego Teaterhuset Avant Garden oraz kuratorem Bastard – Trondheim International Performing Arts Festival.

 

Jakimi kryteriami posługuje się Pani przy ocenie spektakli biorących udział w konkursie?

Uważam, że najlepszym odczuciem jakie można mieć względem przedstawienia to jego intensywność, nawet jeśli nie obejmuje to wszystkiego, co powinno podlegać ocenie. Od strony bardziej racjonalnej, są pewne „zasady”, którym dane przedstawienie podlega – można dzięki nim zweryfikować, na ile konsekwentnie spektakl został zrealizowany. Jak najkorzystniej, dla uzyskania jak największej intensywności.

Czego oczekuje Pan po festiwalu Kontrapunkt?

Spotykam się z bardzo różnymi odmianami teatru i oczekuję uzyskać coś dzięki porównaniu tych nieoczywistych zestawień.

Co sprawiło, że podjął Pan decyzję o zasiadaniu w Jury festiwalu Kontrapunkt? Czy jest to Pani pierwsze zetkniecie z tym festiwalem?

Słyszałem o tym festiwalu od dłuższego czasu. Widziałem kilka przedstawień w Szczecinie dwa lata temu, dlatego postanowiłem wziąć w nim udział.

Czy Pana zdaniem teatr może być spoiwem w międzynarodowym dialogu?

Cóż, to trudne pytanie! Żyjemy w czasach, kiedy wymiana międzynarodowa w teatrze stała się bardziej znacząca niż kiedykolwiek – podczas gdy związki na innych obszarach zostały zakwestionowane. Nie wierzę, że jest to dialog całych narodów, ale na pewno wzbogaca ludzkie umysły i należy do dzisiejszego życia miejskiego. Szczególnie gdy przyglądasz się mniejszym, bardziej egzotycznym formom teatru.

THOMAS IRMER
niemiecki literaturoznawca, krytyk teatralny, wykładowca. Publikuje w wielu europejskich i amerykańskich czasopismach branżowych, m.in. w „Theater heute”, a także w polskich: „Dialogu”, „Notatniku Teatralnym”, „Teatrze” i „Didaskaliach”. Mieszka w Berlinie.

 

Jakimi kryteriami posługuje się Pana przy ocenie spektakli biorących udział w konkursie?

Jako międzynarodowy członek jury, nie posiadający tak głębokiej wiedzy jaką posiadają moi polscy koledzy, będę przyglądał się przedstawieniom pod kątem walorów artystycznych, innowacyjności oraz odwagi w podejmowaniu ryzyka.

Czego oczekuje Pani po festiwalu Kontrapunkt?

Oczekuję przedstawień o wysokiej klasie artystycznej, które będą mierzyć się z bieżącymi problemami nurtującymi Polskę, zarówno artystycznie, jaki i społecznie czy politycznie.

Co sprawiło, że podjął Pan decyzję o zasiadaniu w Jury festiwalu Kontrapunkt? Czy jest to Pani pierwsze zetkniecie z tym festiwalem?

Uczestniczę w festiwalu regularnie od 2008 roku. A w roku 2012 zostałem zaproszony do wzięcia udziału w pozakonkursowym performansie The curator’s piece (A trial against art).

Czy Pana zdaniem teatr może być spoiwem w międzynarodowym dialogu?

Jego rola musi zostać doceniona. Podczas gdy politycy wykluczają, teatr powinien uwzględniać.

MAŁGORZATA SIKORSKA-MISZCZUK
dramatopisarka i scenarzystka, autorka  sztuk: „Szajba”, „Śmierć Człowieka-Wiewiórki”, „Katarzyna Medycejska”, „Burmistrz”, „Walizka”, „Człowiek z Polski w czekoladzie”, „Zaginiona Czechosłowacja”, „Żelazna Kurtyna”, „Koniec świata”, „Madonna”, „Bruno Schulz: Mesjasz” oraz „Niezwykła podróż Pana Wieszaka” (dla dzieci).

Jakimi kryteriami posługuje się Pani przy ocenie spektakli biorących udział w konkursie?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale wymienię – nie po kolei: prawdziwe emocje w spektaklu, ważność tematu, odwaga, oryginalność, oddzielność – w znaczeniu nie imitowania kogoś innego; również ważny dla mnie jest tekst dramatu, z racji zawodu, więc użyty w nim język, wyobraźnia autora.

Czego oczekuje Pani po festiwalu Kontrapunkt?

Oczekuję: dobrego teatru, emocji, dyskusji, energii, spotkań.

Jakie nadzieje  wiąże Pani z Festiwalem Małych Form, liczy Pani na profesjonalizm, zaskoczenie, świeżość spojrzenia?

Dobry festiwal to zawsze święto teatru, więc chcę czuć radość wspólnego świętowania.

Co sprawiło, że podjęła Pani decyzję o zasiadaniu w Jury festiwalu Kontrapunkt? Czy jest to Pani pierwsze zetkniecie z tym festiwalem?

To, że jestem w jury sprawiła Pani Anna Garlicka, która zaprosiła mnie już wcześniej, w zeszłym roku, ale wtedy nie było to możliwe. Sprawiła to jej dobra energia.

Czy Pani zdaniem teatr może być spoiwem w międzynarodowym dialogu?

Oczywiście, że tak, teatr jest spoiwem międzynarodowym. Teatr jest wymianą na najbardziej bezpośrednim poziomie: zarówno emocji, uczuć, jak i treści intelektualnych. Teatr, kino, książki – wszystko to daje wgląd, że jesteśmy bliżej siebie, niż myślimy. Nawet gdy twórcy dają wyraz rozpaczy i niewiary w ludzi – wtedy też się łączymy, przekraczamy granice.

MARYLA ZIELIŃSKA
teatrolog. Od 2011 prowadzi konwersatorium o teatrze współczesnym na Uniwersytecie im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od października 2012 kierownik literacki Wrocławskiego Teatru Współczesnego.

Jakimi kryteriami posługuje się Pani przy ocenie spektakli biorących udział w konkursie?

Kryteriami subiektywnymi: gust, wzruszenie…

Czego oczekuje Pani po festiwalu Kontrapunkt?

Wrzenia.

Jakie nadzieje  wiąże Pani z Festiwalem Małych Form, liczy Pani na profesjonalizm, zaskoczenie, świeżość spojrzenia?

Liczę na te trzy nadzieje: profesjonalizm, zaskoczenie, świeżość spojrzenia.

Co sprawiło, że podjęła Pani decyzję o zasiadaniu w Jury festiwalu Kontrapunkt? Czy jest to Pani pierwsze zetkniecie z tym festiwalem?

To bardzo miła i nobilitująca propozycja. Oglądałam na festiwalu pojedyncze spektakle, nigdy nie byłam na całości.

Czy Pani zdaniem teatr może być spoiwem w międzynarodowym dialogu?

Pewnie może, ale nie to wydaje mi się najważniejsze w teatrze.

MICHAŁ WALCZAK
dramatopisarz i reżyser, autor sztuk: Piaskownica”, „Podróż do wnętrza pokoju”, „Dziwna rzeka”, „Kopalnia”, „Pierwszy raz”, „Polowanie na łosia” i „Amazonia” oraz sztuk dla dzieci. Obecnie współtworzy scenariusz i reżyseruje kolejne odcinki kabaretu „Pożar w burdelu”, prezentowane w Klubie Komediowym Chłodna.

Jakimi kryteriami posługuje się Pan przy ocenie spektakli biorących udział w konkursie?

Oryginalność, współczesność, wrażliwość, energia.

Czego oczekuje Pan po festiwalu Kontrapunkt?

Ciekawych spotkań, świeżości, konfrontacji estetyk i ekscytacji.

Jakie nadzieje  wiąże Pan z Festiwalem Małych Form, liczy Pan na profesjonalizm, zaskoczenie, świeżość spojrzenia?

Liczę na fascynujące spektakle oraz bogate życie festiwalowe.

Co sprawiło, że podjął Pan decyzję o zasiadaniu w Jury festiwalu Kontrapunkt? Czy jest to Pana pierwsze zetkniecie z tym festiwalem?

Bycie jurorem to odpowiedzialność, ale też okazja do intensywnych przeżyć teatralnych. Na Kontrapunkcie jestem pierwszy raz.

Czy Pana zdaniem teatr może być spoiwem w międzynarodowym dialogu?

Myślę, że teatr jest dialogiem nie tylko międzynarodowym, to wspaniałe laboratorium komunikacji.

                                                                                                    Opracowała Martyna Bielińska

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × 5 =