Mateusz Kaliński: „Who are you, Lenny? I’m contradiction. I’m God”

24 listopada 2016

O serialu Młody papież w reżyserii Paola Sorrentina

Młody papież/materiały filmowe

Młody papież/materiały filmowe

Wiarę zyskuje się albo traci; zyskuje na nowo i na nowo traci; przechodzi się obok niej obojętnie lub się nią żyje; jest ona albo jej nie ma; żyjemy według jej zasad albo specjalnie się nimi nie przejmujemy – żadne to odkrycie. Wyliczać można w nieskończoność, tyle samo razy mnożyć to, co wyliczymy, a i tak trudno nam będzie na podstawie tych rachunków dojść do głębszych i niezbadanych przez teologów praw. Zdaje się, że kryzysy wiary stają się coraz mniej ciekawe, coraz mniej – powiedzmy – filmowe. No, chyba że mówimy o wierze papieża.

Młody papież (Il giovane papa), telewizyjny projekt Paola Sorrentina, podejmuje temat papieskiej religijności, czym niejako prowokuje widzów, by zaczęli zastanawiać się nad własną pobożnością. W konklawe zostaje wybrany amerykański kardynał, Lenny Belardo, który przyjmuje imię trzynastego w dziejach kościoła Piusa. Wpływ na wybór Lenny’ego ma to, że jest on silnym mężczyzną w kwiecie wieku, wielu więc spodziewa się raczej liberalnych rządów. Jednak pierwsze publiczne wystąpienie nowego papieża rozwiewa złudzenia – Pius XIII zapowiada znaczną radykalizację polityki Watykanu. Najbardziej zatwardziały konserwatysta żegna się lękliwie, plac św. Piotra pustoszeje.

Pojawiają się jednak pierwsze głosy obwieszczające świętość papieża, zaś za nimi – wbrew pozorom nie zawsze w opozycji do głoszonej wcześniej świętości – słowa o diaboliczności. Niektóre z czynów Lenny’ego są ujęte w poetyce cudu (cudowne uzdrowienie umierającej kobiety kiedy był jeszcze dzieckiem czy uleczenie bezpłodności żony gwardzisty szwajcarskiego), lecz potrafi on także być bezwzględny i cyniczny. I tutaj pojawia się problem z jego wiarą. Prowadzi rozmowy z Bogiem, jednak rozmowy te przybierają dość ostry ton, można powiedzieć władczy i rozkazujący. O dziwo, Bóg spełnia jego – znaczące, że nie prośby – polecenia. Jednak mimo to, Lenny często sugeruje (lub nawet mówi wprost), że w Boga nie wierzy, czym wprawia w konsternację widzów oraz adresatów tych słów. Wyznania tego typu zwykle tłumaczy jako żart, spod którego jednak zdaje się przebijać szokująca prawda.

Często też Piusa XIII bardziej od spraw kościoła zajmuje poszukiwanie rodziców, którzy opuścili go, kiedy był dzieckiem. Wprowadzenie kolejnej motywacji komplikuje zrozumienie postawy papieża. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy chodzi o władzę, wiarę, miłość, czy próby odnalezienia utraconej rodziny. Początkowo niejasne wydają się także jego relacje z kobietami. Lenny – trzeba to przyznać – jest mężczyzną przystojnym, dobrze zbudowanym i obdarzonym na wskroś amerykańskim uśmiechem. Jednak Jude Law zasługuje na brawa przede wszystkim za wykreowanie postaci wyjątkowo niejednoznacznej i tajemniczej. Aktor musiał płynnie przechodzić od władczości, gniewu, wspomnianego demonizmu, diabelnej charyzmy, do świętości i łagodności, częstego zagubienia oraz głębokiego smutku.

Na uwagę zasługują także zdjęcia, które, jak w przypadku poprzednich filmów Sorrentina, są wykonane z godną pochwały starannością. Ukazują na nowo piękno watykańskich ulic i budynków, lecz także w wielu scenach odzwierciedlają stan ducha bohaterów, a przede wszystkim Lenny’ego. Subtelna gra świateł i balansowanie barwami i kontrastami oddaje „religijność” istotnych momentów. Kiedy jesteśmy świadkami cudu, na twarze bohaterów pada jasna, acz nienachalna poświata. Medytacja Lenny’ego, połączona z żałobą po śmierci przyjaciela, osadzona została w niebieskawej, podwodnej kolorystyce basenu. Wiele scen w ogrodach watykańskich skupia się na spokojnych, odnoszących się do niewinności, czystości i pogodnej radości kolorach: białym, zielonym i pomarańczowym. Warto także dodać, że piękne kadry zostały urozmaicone świetną muzyką Lelego Marchitelliego.

Sorrentino próbuje podjąć temat wykorzystywany niejednokrotnie, co wiąże się z ryzykiem, że nic nowego nie będzie się w stanie powiedzieć. Bo czym jest wiara? – pytamy razem z reżyserem. Pytamy, nawet jeśli nie określamy się jako osoby wierzące. Kiedy w papieżu rodzą się wątpliwości, kiedy kwestionuje istnienie Boga, zaczynamy odczuwać niepokój, którego sens wcale nie jest taki oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Spodziewana reakcja „jeśli on nie wierzy, to kto ma wierzyć?” jest jedynie powierzchniowa. Głębiej, o wiele głębiej znajduje się pytanie o to, kim jest Lenny. Głową kościoła? Jego zagładą? Świętym? Grzesznikiem? Bogiem? Człowiekiem? Jeśli jednak papież wierzy, to jaka jest jego wiara? Interesujące wydaje się odrzucenie skromności poprzedników na rzecz powrotu starego przepychu. Na pierwsze przemówienie do kardynałów Pius XIII zostaje wniesiony na lektyce, w sprowadzonej z muzeum papieskiej tiarze i bogatych szatach. Nie jest to papież, który zamierza być blisko ludzi. Konsekwentnie odmawia nawet ujawnienia publicznie swego wizerunku. Deklaruje politykę zamknięcia. Odrzuca kompromisy. Przy tym jest wyczulony na nadużywanie władzy przez hierarchów Kościoła.

Myślę, że Sorrentino prowokuje do postawienia innego pytania – w co mamy wierzyć? Nietrudno zauważyć, że z pontyfikatem Piusa XIII, mimo licznych sprzeczności i niejasności, wiąże się pojęcie „miłości” w kilku odcieniach – erotycznym, platonicznym, rodzicielskim oraz boskim. Kluczowe wydaje się opublikowanie w prasie listów miłosnych, które Lenny pisał w młodości do poznanej na plaży dziewczyny. Rozważa w nich istotę uczucia, jakim można obdarzyć drugą osobę, ale też i Boga. Listy te przywracają utraconą sympatię tłumów, ale też rzucają trochę światła na działania papieża. Jest to jednak jedynie ułamek odpowiedzi, przez co oczekiwanie na kolejny sezon będzie jeszcze bardziej ekscytujące. Na razie klucza do zrozumienia postępowania Piusa XIII szukam w biblijnym przykazaniu miłości: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego”. Byłoby to rozwiązanie charakterystyczne dla Paola Sorrentina, który lubi odwołać się do prostych – co nie oznacza prostackich – prawd.

Mateusz Kaliński

 

 

Młody papież

Reżyseria: Paolo Sorrentino

Scenariusz: Umberto Contarello, Tony Grisoni, Stefano Rulli, Paolo Sorrentino

Kostiumy: Carlo Poggioli

Występują:

Lenny Belardo – Jude Law

Siostra Mary – Diane Keaton

Kardynał Voiello – Silvio Orlando

Kardynał Dussolier – Scott Shepherd

Kardynał Gutierrez – Javier Cámara

Esther – Ludivine Sagnier

Kardynał Michael Spencer – James Cromwell

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen − twelve =