Natalia Kamińska: Tchórzostwo i inne diabelstwa

15 stycznia 2015

O spektaklu dyplomowym Mistrz i Małgorzata w reżyserii Waldemara Raźniaka w wykonaniu IV roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie 

Mistrz i Małgorzata/fot. Bartek Warzecha

Mistrz i Małgorzata/fot. Bartek Warzecha

Wolność. Temat ważny, nieustannie eksploatowany, obecny w historii chyba od początku namysłu człowieka nad samym sobą. Ogrom koncepcji wolności dorównuje zapewne liczbie tych, którzy się nad nią zastanawiają. W ostatnich dniach, gdy Europa żyje sprawą masakry w redakcji Charlie Hebdo, najbardziej frapująca stała się chyba sprawa wolności słowa.

W tym kontekście książka Michaiła Bułhakowa, na kanwie której Waldemar Raźniak wyreżyserował spektakl dyplomowy IV roku aktorskiego Akademii Teatralnej, staje się bardzo aktualna. Co więcej, reżyser inscenizacji Mistrza i Małgorzaty, której premiera odbyła się 9 stycznia 2015 roku w teatrze Collegium Nobilium, położył w swojej interpretacji powieści nacisk właśnie na wątek wolności twórczej.

Rzecz osadzona jest w trzech rzeczywistościach, na które składają się: Moskwa z powieści Bułhakowa, historia Jeszuy Ha-Nocri i Poncjusza Piłata oraz współczesna autorowi wspomnianej książki Rosja okresu stalinizmu. Ogromnym atutem spektaklu jest jego czytelność, pozwalająca z jednej strony na skupienie uwagi na młodych aktorach, z drugiej zaś niepozostawiająca widza w bezrefleksyjnym zawieszeniu. Swój udział miało tu stworzenie połączeń między pewnymi rolami.  Logicznie poprowadzone paralelizmy wiążą ze sobą postaci, tworząc jasną i uniwersalną refleksję nad człowiekiem zniewolonym przez władzę. Wszystkie wspomniane rzeczywistości łączy postać buntownika: w Mistrza, Bułhakowa i Jeszuę wciela się ten sam aktor. Świta Wolanda swym chaotycznym posłuszeństwem przypomina popleczników Stalina (zresztą postaci należące do obu grup grane są przez tych samych aktorów). Sam Józef Stalin dokonuje aktu obmycia rąk Piłata. Podział jest jasny – ci, którzy mają władzę – czy to ziemskiej, czy metafizycznej proweniencji – dążą do narzucenia swojej wizji świata podległej reszcie, spotykając się z uległością większości i oporem nielicznych. W krótkiej scenie, kiedy na balkonach pojawiają się Jeszua i Piłat, dochodzimy do sedna – największą zagrażającą wolności ułomnością jest tchórzostwo.

Całość, począwszy od bogatej scenografii, poprzez wręcz efekciarskie chwyty sceniczne, a na bujnych kostiumach skończywszy, cechowała bardzo atrakcyjna i w tym wypadku w niczym nieprzeszkadzająca teatralność. Ocierająca się o groteskę konwencja spektaklu stanowi dla młodych aktorów okoliczność sprzyjającą pokazaniu wypracowanego warsztatu (w końcu dyplom!), co zaowocowało szeregiem wyrazistych ról.

Niby nie ma tu specjalnych udziwnień. Woland jest demoniczny, Mistrz refleksyjny, Małgorzata romantyczna, Natasza frywolna, Poeta Bezdomny szurnięty… Jest jednak w tych kreacjach widoczna zarówno konsekwencja w interpretacji (właściwie wszystkie postaci, za wyjątkiem pary tytułowej, przedstawiają raczej typy niż charaktery), jak i indywidualny pomysł na rolę każdego z aktorów. Wspomniana para, Katarzyna Pośpiech i Maciej Hanczewski, kreują postaci za pomocą środków nieco ostrożniejszych, za to pogłębione i ulegające widocznej przemianie w czasie spektaklu. Woland w wykonaniu Eryka Kluma poraża kontrolą mowy ciała i wypada w swej szatańskiej roli niezwykle autentycznie. Jego świtę tworzy groteskowo rozpasane bestiarium. Behemot został przez Aleksandra Sosińskiego wykreowany na prawdziwego kota salonowego, w eleganckim czarnobiałym trykocie i stylowym futrze (jedynie ze względu na płeć wykonawcy nie użyję tu zwrotu „sekskociak”.) Wężowaty Asasello (Jowita Stępniak), zawieszony między Larą Croft a bezduszną i niezdarną maszyną do zabijania, przypomina pełną nienawiści bombę zegarową (która zresztą wybucha w pewnym momencie). Burtonowski Korowiow (w tej roli zmieniona nie do poznania Malwina Turek) uosabia najgorsze koszmary przeciętnego dzieciństwa. Rozchichotana służąca Małgorzaty, Natasza (Kim Grygrierzec) nie tylko stanowi świetny kontrast dla eterycznej Małgorzaty, ale i swoją rozerotyzowaną żywotnością od początku ciąży ku swemu przyszłemu diabelskiemu  losowi. Piłat, w którego wcielił się Kamil Banasiak, wzbogaca postać historycznego tyrana katalogiem ludzkich ułomności. Grający Iwana Bezdomnego Mateusz Łapka umiejętnie lawiruje między skrajnościami, nie dając ostatecznej odpowiedzi, czy jego postacią kieruje strach, czy rzeczywiste szaleństwo. Obdarowana stalinowskim wąsem Katarzyna Ucherska tworzy z jednej strony komiczną, z drugiej nielogicznie groźną postać dyktatora. Występujący gościnnie Łukasz Borkowski, precyzyjnie budujący postać antypatycznego intelektualisty Berlioza, w drugiej części spektaklu przeradza się w Hellę w wersji Drag Queen.

Ekipa Teatrakcji miała to szczęście, że okupowała miejsca w pierwszym rzędzie, więc nie umknęły naszej uwadze takie „smaczki” jak tipsy Wolanda czy czerwone soczewki Helli, a także nieco niepokojąca interakcja ze świdrującym wzrokiem Asasella (premiera szczęśliwie przypadała na piątek, zatem po pokrzepieniu się odpowiednimi napojami udało nam się zasnąć bez większych trudności).

Pretekst do narzekania stanowi jedynie fakt, że w spektaklu nie znalazła się bardzo wyczekiwana przeze mnie (i zapewne przez wszystkich widzów interpretacji scenicznych Mistrza i Małgorzaty) scena teatru w teatrze. Ale to się chyba mieści w ramach wolności twórczej?

Natalia Kamińska

Mistrz i Małogorzata

Teatr Collegium Nobilium

Reżyseria i adaptacja: Waldemar Raźniak
Scenografia i światło: Urszula Bartos-Gęsikowska
Kostiumy: Martyna Kander
Muzyka: Karol Nepelski
Ruch sceniczny: Liwia Bargieł
Asystent reżysera: Łukasz Borkowski

Występują:
M, Jeszua Ha-Nocri: MACIEJ HANCZEWSKI
Stalin: KATARZYNA UCHERSKA
Piłat: KAMIL MARIA BANASIAK
Małgorzata, Jelena: KATARZYNA POŚPIECH
Iwan Bezdomny, Mateusz Lewita, Żdanow: MATEUSZ ŁAPKA
Woland, Strawiński: ERYK KULM
Asasello, Woroszyłow, asystent Strawińskiego: JOWITA STĘPNIAK
Behemot, Jagoda: ALEKSANDER SOSIŃSKI
Korowiow, Mołotow: MALWINA TUREK
Natasza, Kaganowicz: KIM GRYGIERZEC
Berlioz, Hella, Mikojan: ŁUKASZ BORKOWSKI (gościnnie)

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 − 6 =