Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

16 maja 2017
Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

O spektaklu Wszystko o mojej matce w reżyserii Michała Borczucha z Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Tempo zmian na świecie wymusza na wszystkich poszukiwanie nowych środków wyrazu, języka do opisania rzeczywistości. Teatr nie jest od tego wolny – często oczekuje się od niego wychodzenia naprzeciw tym zmianom, komentowania ich, ciągłego odnoszenia się do pozateatralnego tu i teraz. Tego samego wymaga się od dramaturgów; wydawać by się mogło, że tekst, który nie komentuje współczesnych realiów, powoli traci rację bytu. Czy oznacza to jednak, że w teatrze nie ma już miejsca na osobiste wyznania, przekazywanie własnych emocji, wpuszczanie publiczności do swojego wnętrza? Czy prywatny dramat twórcy nie jest w stanie zainteresować publiczności? Spektakl Borczucha zdaje się przeczyć tej tezie. Wszystko o mojej matce to jedno z najbardziej osobistych przedstawień, jakie miałam okazję oglądać. Michał Borczuch i Krzysztof Zarzecki opowiadają, jak nietrudno się domyślić, o swoich matkach. Łączy ich dramatyczne doświadczenie – obie zmarły bardzo...
Czytaj   »

Paulina Trzeciak: Dziewczynka-nie-eksponat

14 maja 2017
Paulina Trzeciak: Dziewczynka-nie-eksponat

O spektaklu Dziewczynki w reżyserii Małgorzaty Wdowik z Teatru Studio w Warszawie Siedzę na widowni, ale od pierwszych chwil czuję, że wcale nie powinno mnie tam być (nie powinno nas tam być). Spuszczam wzrok na podłogę. Najpierw czuję lekkie zakłopotanie, a później zalewa mnie fala wstydu, może poczucie zmieszania? Małgorzata Wdowik niepostrzeżenie uchyla nam drzwi do świata dziewczynek, a ja czuję się jak przyłapana na gorącym uczynku podglądaczka zerkająca przez dziurkę od klucza. Moje uczucie skołowania stało się kompletnie nagie, obnażone przed całą widownią. To było niesamowite. W rogu jama, po prawej minimonument a na środku piątka dziewczynek, które panują nad całą przestrzenią. Dziewczynki najpierw zaczynają od choreografii (za którą odpowiada M. Ziółek), by później szeptać sobie coś na ucho lub szybko chować się w jamie. Reżyserka w niezwykły sposób oddaje sedno tajemniczego, zamkniętego dla nas świata dziewczęcych rytuałów. Świata, który jest plastyczny i podatny na wszelkie transformacje. Dziewczęcego ciała, które jest zawieszone gdzieś pomiędzy ukształtowanym podmiotem i jego...
Czytaj   »

Dominika Mądry: Jest taka wieś…

11 maja 2017
Dominika Mądry: Jest taka wieś…

O spektaklu Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w reżyserii Agaty Dudy-Gracz z Teatru Nowego w Poznaniu Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk w reżyserii Agaty Dudy-Gracz to spektakl, który zdecydowanie można uplasować w czołówce najciekawszych poznańskich spektakli powstałych w ostatnim półroczu. Twórczyni chce opowiedzieć o ogólnie pojmowanym złu świata, a wszystko to w konwencji wesela. Może się wydawać, że temat został już przerobiony przez wszystkich i na wszystkie sposoby. Jednak reżyserka podeszła do niego nowatorsko, w inteligentny sposób dialogując ze znanymi obrazami z kultury zarówno wysokiej, jak i popularnej. Spektakl nie ma początku ani końca. Całość zaczyna się już we foyer teatru. Widzowie stają się gośćmi wesela – są stoły zastawione wódką i zakąską, panna młoda witająca przybyłych w drzwiach, pijani aktorzy słaniający się po korytarzach, nawet obsługa teatru przebrana w stroje wyjęte z prawdziwej wiejskiej zabawy. Na dodatek nie ma przydzielonych miejsc, a na widowni gdzieniegdzie stoją również weselny...
Czytaj   »

Wojciech Małachowicz: Bunt wobec Buntu

8 maja 2017
Wojciech Małachowicz: Bunt wobec Buntu

O filmie Captain Fantastic w reżyserii Matta Rossa Kino spod znaku indie stało się w ostatnich latach nieznośnie schematyczne, choć nie jest to gatunek filmowy w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ugruntowanie poetyki indie nie musi być zresztą czymś jednoznacznie negatywnym. Dzięki temu o wiele prościej i skuteczniej można prowadzić stylistyczne gry i kompromitować środki łatwo rozpoznawalne dla widza. Właśnie takich przewrotnych formalnych zabaw spodziewalibyśmy się po najnowszym filmie Matta Rossa w kontekście jego wygranej w konkursie Un Certain Regard w Cannes. A jednak reżyser nie tym nas zaskoczył. Formalnie i wizualnie Captain Fantastic to film poprawny, ładny, dobrze skomponowany – żadnych dziwactw i wymyślności. To, co najciekawsze, zawiera się w warstwie fabularnej. Film Rossa opiera się w przeważającym stopniu na tytułowym bohaterze. Bynajmniej nie jest to zarzut. Ben jest świetnie skonstruowaną, skomplikowaną postacią, która ma kluczowy wpływ na wymowę całego filmu. Wszystkie elementy fabuły są przez niego napędzane. Wynika to w dużej mierze z mnogości...
Czytaj   »

Paulina Trzeciak: Nijakość, płycizna i mieszczańska komedyjka

7 maja 2017
Paulina Trzeciak: Nijakość, płycizna i mieszczańska komedyjka

O spektaklu Ślub w reżyserii Anny Augustynowicz z Teatru Współczesnego w Szczecinie i Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych ,,W swym przedstawieniu Anna Augustynowicz odzierając Ślub z jego onirycznej poetyki, niepewności statusu miejsca, w którym się znaleźliśmy wraz z Henrykiem i Władziem, może paradoksalnie dokonuje radykalnego odczytania tego dramatu” – ten wycinek recenzji Przemysława Skrzydelskiego widniał na stronie tegorocznych Warszawskich Spotkań Teatralnych zapewne jako zachęta do obejrzenia Ślubu w reżyserii Augustynowicz. Cytat ten wzbudził we mnie spory niepokój, przecież niecodziennie słyszy się o nowatorskim odczytaniu Gombrowicza, który, jak wiemy, do najprostszych pisarzy zdecydowanie nie należy. Z tezą o obdarciu z oniryczności nie ma jak polemizować, bo jest całkowicie słuszna, natomiast końcowe stwierdzenie o radykalnym odczytaniu tego dramatu jest najbardziej nietrafioną i mylącą interpretacją, jaką kiedykolwiek czytałam. Ślub Augustynowicz nawet w jednym calu nie ociera się o radykalność, a wręcz prezentuje całkowitą kapitulację przed ogromem możliwości i interpretacji, jakie oferuje nam Gombrowicz....
Czytaj   »

Julia Gładkowska: Śmieszki-heheszki, tylko co dalej?

4 maja 2017
Julia Gładkowska: Śmieszki-heheszki, tylko co dalej?

O spektaklu Triumf woli w reżyserii Moniki Strzępki z Narodowego Starego Teatru w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Jako fanka duetu Strzępka-Demirski na Triumf woli czekałam niecierpliwie – miał to być spektakl, który uratuje ten, jak do tej pory, dość rozczarowujący sezon teatralny. Gdy ogłoszono program 37. WST, wiedziałam, że to pozycja, której przegapić nie mogę. Wieczór w Teatrze Dramatycznym okazał się jednak niezbyt udany, a moje nadzieje zawiedzione. Pytanie – co się stało? Na wstępie warto zaznaczyć: Triumf woli to nie jest bardzo zły spektakl, jednak również nie jest w jakości, jakiej można było oczekiwać od tej pary twórców. Ktoś, kto nie miał wymagań wobec nich i nie znał ich dotychczasowej twórczości, z teatru wyjdzie zadowolony. Dla tych, którzy przyzwyczaili się już do pewnego stylu duetu, wieczór będzie sporym rozczarowaniem. Oczywiście można mi zarzucić, że nie potrafię otworzyć się na nowości, dać się ponieść pozytywnym emocjom. W odpowiedzi na te zarzuty...
Czytaj   »

Julia Gładkowska: Mewa bez Czechowa

28 kwietnia 2017
Julia Gładkowska: Mewa bez Czechowa

O spektaklu Mewa w reżyserii Wojciecha Farugi z Teatru Powszechnego w Warszawie Czasami w teatrze potrzebujemy odrobiny świeżości, nowego spojrzenia na klasykę i jej interpretacje, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Takie eksperymenty często sprawiają, że odkrywamy w dramacie drugie dno, otwiera się przed nami nowy sposób jego odczytywania, inaczej patrzymy na działania bohaterów. Jednak zdarza się i tak, że tego typu „ulepszenia” kończą się katastrofą, nie tylko nic nie wnosząc do tekstu, ale wręcz odbierając mu głębię i urok. Taka katastrofa przydarzyła się w Teatrze Powszechnym. Nowa interpretacja Mewy Czechowa to trudny test cierpliwości dla tych, którzy jego dramaturgię sobie cenią i czekają na jej kolejne wystawienia. Jeśli dla kogoś było to pierwsze spotkanie z Czechowem, to obawiam się, że na kolejne nie będzie już miał ochoty. A szkoda, bo do tej pory na polskich scenach autor ten bronił się świetnie – wspomnieć wystarczy choćby Mewę Agnieszki Glińskiej z Teatru Narodowego (spektakl niestety już zdjęty z afisza) czy Płatonowa Konstantina Bogomołowa...
Czytaj   »

Julia Ostrowska: Lekcje z empatii

26 kwietnia 2017
Julia Ostrowska: Lekcje z empatii

O spektaklu Witzelsucht w reżyserii Liwii Bargieł z Teatru Collegium Nobilium w Warszawie Określenie „witzelsucht” odnosi się do podwyższonego nastroju, wesołkowatości i beztroski, które często towarzyszą osobom dotkniętym zaburzeniami podstawy płata czołowego. W języku polskim mówi się o moirze, nastroju moriatycznym. Pacjenci w takim stanie silnie reagują na wszystkie rodzaje bodźców, jest to jednak wrażliwość bierna i nieselektywna, beztroska. Mamy więc do czynienia z pewnym paradoksem – przeczulenie pacjentów z zaburzeniami podstawy płata czołowego jest tak silne, że aż oddala ich od brania życia na poważnie, co być może umożliwia im przetrwanie w przeładowanym bodźcami świecie. W jaki sposób można pokazać na scenie takie stany, aby chociaż trochę przybliżyć widzom to, jak mogą się czuć osoby dotknięte podobnymi zaburzeniami? Twórcy projektu zero: Witzelsucht postanowili zbliżyć się do tych stanów bezpośrednio. Nie ma tu słów – jedynie dźwięki i język symboli, bez których nie byłoby próby zrozumienia, a jedynie przedstawienie tego, co widać z zewnątrz. W spektaklu...
Czytaj   »

Paulina Trzeciak: Śmiech kontra kapitał, czyli teatr możliwości, a nie teatr niemocy

25 kwietnia 2017
Paulina Trzeciak: Śmiech kontra kapitał, czyli teatr możliwości, a nie teatr niemocy

O spektaklu Triumf Woli w reżyserii Moniki Strzępki ze Starego Teatru w Krakowie w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Politycznie podzieleni, dogłębnie skonfliktowani, bez szans na dialog, my i oni, lemingi i oszołomy – to bardzo skrótowy opis spolaryzowanego polskiego społeczeństwa. Morze twittów, zalew informacji, wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Europie, kryzys uchodźczy, kryzys Unii Europejskiej, wojny na Bliskim Wschodzie, terroryzm – te hasła, wyrażające poczucie destabilizacji obecnej rzeczywistości, docierają do nas każdego dnia. Dwie narracje – zarówno globalna jak i lokalna – nie napawają powszechnym optymizmem, ale Strzępka i Demirski z powodzeniem, niemalże bajecznym sposobem wyciągają nas na moment z tej pesymistycznej sytuacji. Przenosimy się na wyspę położoną pośrodku oceanu, która staje się miejscem konfrontacji ocalonych pasażerów katastrofy lotniczej. Bohaterowie reprezentują społeczny mikrokosmos – na scenie przedstawiony zostaje przekrój klas społecznych, różnych interesów i poglądów, co zawiera w sobie genialny potencjał komiczny (kogo nie śmieszą utarczki górnika ze zrzędzącą inteligencją?). Wzajemne opowiadanie sobie...
Czytaj   »