Barbara Michalczyk: Oda do starości

2 lutego 2017
Barbara Michalczyk: Oda do starości

O spektaklu Chłopcy w reżyserii Mirosława Gronowskiego w Teatrze Polonia w Warszawie Zaczyna się od znanej wszystkim melodii kołysanki. Do wtóru usypiających taktów zaczyna wirować żyrandol. Na nim, niby na karuzeli wiszącej nad dziecięcym łóżeczkiem ktoś pozawieszał białe kształty, które przy bliższym spojrzeniu okazują się być czepcami sióstr zakonnych. Oto obrazek, w którym łączą się dwa światy. Z jednej strony starość w domu opieki, z drugiej tęsknota za młodością kontrowana przez zdziecinnienie niektórych podopiecznych. Chłopcy Stanisława Grochowiaka to z pozoru opowieść o życiu w zakładzie opiekuńczym prowadzonym przez siostry zakonne. Bohaterowie prowadzą w nim niby normalne życie, romansują, przemycają alkohol czy kłócą się między sobą. Atmosfera przypomina coś pomiędzy przedszkolem a letnim obozem, jest pełno śmiechu, wygłupów i lekkości. Jeśli jednak wejdzie się w to troszkę głębiej, ukazuje się warstwa refleksji. Po pierwsze nad godnością, którą żona (Maria Pakulnis) próbuje odebrać Kalmicie (Krzysztof Gosztyła), traktując go przedmiotowo przez całe życie. Do tego także bardzo oczywista,...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: O biegłości w sztuce rozkładu

1 lutego 2017
Mateusz Kaliński: O biegłości w sztuce rozkładu

Jerzy Pilch wielokrotnie kazał swojemu bohaterowi poszukiwać największej miłości życia (sam w istocie poszukiwał?), kazał więc też – a jakże – w Portrecie młodej wenecjanki, jednak czy dalej chodzi o poszukiwanie? Czyżby nastąpił moment, w którym zdał sobie sprawę, że wszelkie miłości w rzeczywistości nie miały być trwałe? Nawet jeśli zdawało się, że największe i ostateczne, to – tak czy inaczej – koniec i basta nieuniknione? Zanim przystąpiłem do lektury, obejrzałem dokładnie okładkę. Na awersie rzecz jasna Dürerowski Porträt einer Venezianerin z uwypuklonym w programie graficznym biustem, na rewersie cytat z powieści, fragment recenzji Tadeusza Nyczka oraz streszczenie fabuły. Z tym streszczeniem mam największy problem. Otóż dowiadujemy się z niego, że „główny bohater, niedoszły historyk sztuki, który całe życie spędził na obsesyjnym poszukiwaniu miłości poznaje młodziutką i olśniewającą Pralinę Pralinowicz (…)”. Potem słówko albo dwa zapowiadające dramatyczne i przewrotne zwroty akcji, kilka pytań mających zachęcić czytelnika (kto-kogo-co: „Kto tu kogo uwodzi, kto kogo zostawia,...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Powidoki – opisane i obejrzane, niesmak pozostał

31 stycznia 2017
Mateusz Kaliński: Powidoki – opisane i obejrzane, niesmak pozostał

Historia o rozbudzonych oczekiwaniach i bolesnym rozczarowaniu, mimo że film wcale nie był zły Z notatnika (w Ramonie – przy szklaneczce małego piwa – świeżo po seansie): Film w dużej mierze rozczarowujący. Słaby scenariusz – to nie są zdania, to są wypowiedzi. Wygłaszają hasła, a nie mówią. Linda genialny, dużo ratuje. Estetycznie majstersztyk. Świetna scena z manekinami. Ale nie jest tak fajnie, jak być mogło. Poszedłem z N. na jeden z przedpremierowych pokazów Powidoków do Atlantica. Rozsiedliśmy się wygodnie w fotelach oznaczonych numerami 1 i 2 w X rzędzie. Rozpoznałem z daleka znaną polską pisarkę. Możliwe, że też myślała o napisaniu recenzji. Ciekawiło mnie, czy także ma tak samo wysokie oczekiwania wobec filmu jak ja. Przyznaję, że od momentu, w którym usłyszałem o powstawaniu obrazu o Strzemińskim, moje nadzieje nieustannie rosły. Nadzieje na to, że powstanie film co najmniej bardzo dobry. Jednak, kiedy nawet osoby współtworzące ten film rzucały jednoznaczne, niezbyt pochlebne uwagi, obawy wkradły się w oczekiwania i przeważyły...
Czytaj   »

Dawid Dudko: Boscy zdolni. Spektakl na dyplom

29 stycznia 2017
Dawid Dudko: Boscy zdolni. Spektakl na dyplom

O spektaklach Maria Stuart w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego z PWSFTviT w Łodzi i Orlando w reżyserii Weroniki Szczawińskiej z PWST w Krakowie Filia we Wrocławiu w ramach 9. Edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie KRÓTKI ŻYWOT PRZEDSTAWIENIA Rację miał ten, kto powiedział, że teatr jest jedną z najbardziej ulotnych sztuk. Tę prawdę potwierdzają dyplomy – spektakle młodych adeptów aktorstwa, prezentujące ich umiejętności nabyte w ciągu czterech lat nauki. Przedstawienia wystawiane są niemal wyłącznie na uczelnianych scenach i kończą swój żywot jeszcze zanim część z zainteresowanych zdąży dowiedzieć się o ich istnieniu. Wyjątki potwierdzające regułę stanowić mogą Pływalnia (spektakl krakowskiej PWST sygnowany nazwiskiem Krystiana Lupy) czy Harce młodzieży polskiej (przedstawienie Akademii Teatralnej w reżyserii Remigiusza Brzyka), które grane były w teatrze repertuarowym – warszawskiej Imce. Tytuły, zrealizowane często we wcale nie gorszych warunkach niż ich profesjonalni „bracia”, pojawiają się na corocznym Festiwalu Szkół Teatralnych, by niepostrzeżenie zniknąć ze studenckiego afisza. Tym bardziej cieszą kolejne już...
Czytaj   »

Paulina Trzeciak: SO WHITE. SO BAD

28 stycznia 2017
Paulina Trzeciak: SO WHITE. SO BAD

Polemika z recenzją, która ukazała się na łamach e-teatru w sprawie performansu So Emotional koncepcji Marty Ziółek w Nowym Teatrze w Warszawie   Marta Ziółek wnosi na polską scenę sztuki nową jakość. Tylko jakiej sztuki i jaką scenę? Teatru, performansu, sztuk wizualnych czy tańca? Tutaj pojawia się pierwszy problem w zrozumieniu tego, czym jest ta twórczość. Ziółek umiejętnie porusza się po cienkiej granicy pomiędzy tymi wszystkimi (i nie tylko) sferami. Łapiemy się za głowę w szukaniu odpowiednich interpretacji. Narzędzia teatralne przestały wystarczać. Powtórzę jeszcze raz: to, co robi Ziółek, jest bardzo ważnym fenomenem i przełamaniem w polskim teatrze. Każdemu rekomenduję uważne śledzenie jej poczynań artystycznych oraz przejście się kilka razy na spacer do Nowego Teatru czy Komuny. TO mnie zachwyciło, ale So Emotional raczej mocno przygnębiło. Z recenzji performansu Ziółek na e-teatrze dowiadujemy się, że artystka śpiewa piosenkę Whitney Houston, jest to niestety błędne rozpoznanie i wymaga sprostowania.Nie, to nie jest Whitney Houston. W finałowej...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Bełkot. 21 stycznia 2017

26 stycznia 2017
Mateusz Kaliński: Bełkot. 21 stycznia 2017

Rozkurz pociągowy I On i On W pociągu obok mnie dwóch panów w moim wieku. W dłoniach po Królewskim. Nogi podskakują im nerwowo, jak dwa metronomy (tik-tak, tik-tak), jeszcze trochę, a rozbujają cały wagon. Z telefonów puszczają jakieś blokerskie impresje – próbują rapować, ale wychodzi im jedynie mamrotanie pod nosem, kompletnie pozbawione rytmu. – Ej, czemu nie mieszczą mi się nogi? – Bo masz za duże jaja, hehehe. – Hehehe. Hehehe. Pociąg staje przed zachodnią, ucicha stukot kół. Jeden z nich pyta: co się stało? Kolega odpowiada: nie ma swoich torów, nie ma swojej ścieżki. Zapanowało milczenie, milczą (milczymy) dłuższą chwilę. Nagle jeden z nich krzyczy: – Gruchę to ty mi możesz zwalić! Wprawia tym swojego kolegę (i mnie) w konsternację. Kolega pyta: co się stało? Zamiera w oczekiwaniu (ja zamieram także). ­– SMS-a dostałem – wygląda przez okno i dodaje – To jest Ochota, to nie żadna plota....
Czytaj   »

Wojciech Małachowicz: Między weryzmem a surrealizmem

22 stycznia 2017
Wojciech Małachowicz: Między weryzmem a surrealizmem

O filmie Twoja i nie tylko twoja w reżyserii Hong Sang-soo w ramach 10. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków Hong Sang-soo to twórca bardzo mało znany w Polsce, jednak na świecie, szczególnie w Europie, ma już ugruntowaną pozycję, a jego dzieła od lat wyświetlane są na najbardziej prestiżowych festiwalach filmowych. O dziwo, choć w rodzimej Korei jest rozpoznawalny i często określany jako najwybitniejszy krajowy reżyser, jego filmy nie cieszą się zbyt dużą popularnością. Sam artysta otwarcie przyznaje, że nie zależy mu na sukcesie komercyjnym, ma niewielką, wierną publiczność i to mu w zupełności wystarcza. Stosunkowo niewielka popularność może być spowodowana tym, że Hong Sang-soo kręci filmy trudne i nie zawsze czytelne dla przeciętnego widza. Problemów nastręczać tu mogą zarówno kwestie narracyjne, jak i formalne. Co bardziej uszczypliwi krytycy twierdzą, że reżyser wciąż na nowo kręci ten sam film. Faktycznie, można zauważyć wiele stałych i powtarzających się elementów. Zwykle głównym bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku,...
Czytaj   »

Dawid Dudko: Lekcja – temat: niemodne słowo na „a”

20 stycznia 2017
Dawid Dudko: Lekcja – temat: niemodne słowo na „a”

O spektaklu Maria Callas. Master Class w reżyserii Andrzeja Domalika z Och-Teatru w Warszawie Wiele osób twierdzi, że najlepsze opowieści na temat wielkich artystów powstają na kanwie jednego, dobrze uchwyconego momentu z ich życia. Podobną opinię zapewne podzielają Krystyna Janda i Andrzej Domalik, którzy w swoim przedstawieniu mierzą się z biografią słynnej greckiej śpiewaczki, Madame Marii Callas.  Twórcy, wracając do spektaklu sprzed przeszło dziesięciu lat (wystawianego na deskach Teatru Powszechnego), inscenizują znaną i lubianą na świecie sztukę autorstwa Terrence’a McNally’ego. W dramacie zostały opisane mistrzowskie lekcje udzielane przez artystkę w nowojorskiej Julliard School of Music. I tak Maria Callas (w tej roli niezastąpiona Krystyna Janda) będzie przyjmować kolejno mniej lub bardziej zaślepionych pragnieniem wielkiej sławy uczniów, a my, siedząca po dwóch stronach sceny publiczność, będziemy całe zajście obserwować niczym „wolni słuchacze”. Przestrzeń sceny zdominowana jest przez dwa intensywne kolory – czerwień i czerń. Ta monochromatyczność w oczywisty sposób nawiązuje do uosabianego przez Jandę wizerunku...
Czytaj   »

Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

19 stycznia 2017
Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

O książce Powrót „Dziadów” autorstwa Jacka Kopcińskiego Pamiętam moje pierwsze spotkanie z recenzjami teatralnymi Jacka Kopcińskiego. Był to moment, kiedy wiedziałam już, że swoją przyszłość chcę w jakiś sposób związać z teatrem. Szukałam dla siebie miejsca w tym środowisku, przez dłuższy czas oczywistym wyborem wydawały mi się studia na wydziale aktorskim, choć równocześnie przeczuwałam, że to nie do końca moja droga. I wtedy odkryłam krytykę teatralną. Po premierze Zbójców Michała Zadary w Teatrze Narodowym kupiłam pierwszy w moim życiu numer miesięcznika Teatr, w którym opublikowana została recenzja tego spektaklu autorstwa redaktora naczelnego pisma– Jacka Kopcińskiego. Tekst ten został przeczytany przeze mnie wielokrotnie, marginesy zapełnione notatkami, a z tyłu głowy pozostało pytanie: jak się TAK pisze? Jak o spektaklu napisać w taki sposób, że recenzję czyta się nie jak zwykłą ocenę wydarzenia kulturalnego, ale jak artystyczny tekst literacki, erudycyjny esej, nie zatracając się przy tym w poetyckości, zachowując obiektywizm i profesjonalizm? Powrót „Dziadów” to zbiór szkiców...
Czytaj   »