Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

19 stycznia 2017
Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

O książce Powrót „Dziadów” autorstwa Jacka Kopcińskiego Pamiętam moje pierwsze spotkanie z recenzjami teatralnymi Jacka Kopcińskiego. Był to moment, kiedy wiedziałam już, że swoją przyszłość chcę w jakiś sposób związać z teatrem. Szukałam dla siebie miejsca w tym środowisku, przez dłuższy czas oczywistym wyborem wydawały mi się studia na wydziale aktorskim, choć równocześnie przeczuwałam, że to nie do końca moja droga. I wtedy odkryłam krytykę teatralną. Po premierze Zbójców Michała Zadary w Teatrze Narodowym kupiłam pierwszy w moim życiu numer miesięcznika Teatr, w którym opublikowana została recenzja tego spektaklu autorstwa redaktora naczelnego pisma– Jacka Kopcińskiego. Tekst ten został przeczytany przeze mnie wielokrotnie, marginesy zapełnione notatkami, a z tyłu głowy pozostało pytanie: jak się TAK pisze? Jak o spektaklu napisać w taki sposób, że recenzję czyta się nie jak zwykłą ocenę wydarzenia kulturalnego, ale jak artystyczny tekst literacki, erudycyjny esej, nie zatracając się przy tym w poetyckości, zachowując obiektywizm i profesjonalizm? Powrót „Dziadów” to zbiór szkiców...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Bełkot. 10 stycznia 2017

19 stycznia 2017
Mateusz Kaliński: Bełkot. 10 stycznia 2017

Kilka miesięcy temu przez chwilę pracowałem jako recepcjonista w jednym z hosteli na Pradze. Nie zostałem tam na dłużej – możliwe, że to kwestia wrodzonego lenistwa i skłonności do znudzenia, choć tłumaczę to sobie także niechęcią do spędzania kolejnych nocy przy biurku. Oczywiście, jako nowy pracownik, dostawałem głównie nocne zmiany, co, jeśli chodzi akurat o miniony maj, mógłbym nazwać niemałym przewrotem w trybie życia. W hostelu podczas godzin nocnych panowała dosyć ciekawa atmosfera, jednak daleki jestem od nazywania jej magiczną. Magia czy urok mające panować w tego typu przybytkach to raczej skojarzenie, które wziąłem prawdopodobnie z jakiejś powieści lub filmu. Klimat praskiego Hostelu porównałbym do specyficznej poczekalni autobusowej. Specyficznej przez złudzenie sterylnej czystości, wynikającej z przeprowadzonego chwilę wcześniej remontu. Czy hostel rzeczywiście może być sterylnie czysty? Myślę, że do tego potrzebne są przede wszystkim spokój i cisza. Przez większość nocy nie działo się nic. Nie pojawiali się żadni nowi...
Czytaj   »

Dawid Dudko: Boskie Inferno. Gra o wszystko

5 stycznia 2017
Dawid Dudko: Boskie Inferno. Gra o wszystko

O spektaklach Każdy dostanie to w co wierzy… w reżyserii Wiktora Rubina z Teatru Powszechnego w Warszawie i Robert Robur w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego z TR Warszawa w ramach 9. Edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie   KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE Choć werdykt zeszłorocznej już Boskiej Komedii dał się łatwo przewidzieć, kiedy to zakwalifikowany do dziewiątej edycji konkursowej rywalizacji został świetny, autobiograficzny spektakl Michała Borczucha (z zapożyczonym od Almodovara tytułem i luźno inspirowany jego reżyserskim dorobkiem), to wielu z zaproszonych do Krakowa twórców znacząco wybijało się przed tak zwany szereg. Dobrze, powiedzmy to raz jeszcze: konkursowy champion w osobie Borczucha (reżyser odebrał grand prix drugi rok z rzędu), wraz ze swoimi niezawodnymi aktorami bezapelacyjnie zasłużył na najważniejszą nagrodę. Zamiast jednak po raz kolejny przyznawać laury i kadzić faworytowi mojego osobistego rankingu (puentując spektakl stwierdzeniem, iż to jedno z najważniejszych teatralnych dokonań ostatnich lat), postaram się skupić na pozostałych, niemniej uznanych przez środowiskowe gremia artystach – Witkorze Rubinie i Krzysztofie Garbaczewskim. Skąd tego...
Czytaj   »

Magdalena Konarska: Chocholi taniec w irlandzkim pubie

5 stycznia 2017
Magdalena Konarska: Chocholi taniec w irlandzkim pubie

O spektaklu Wesele Teatru Śląskiego w reżyserii Radosława Rychcika w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w ramach 9. edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie „Radosław Rychcik (…) przenosi akcję sztuki Stanisława Wyspiańskiego do Irlandii Północnej. Kraju, w którym od bez mała kilkudziesięciu lat toczy się zacięta walka między protestantami a katolikami, lojalistami a republikanami, czy wreszcie – Brytyjczykami a Irlandczykami. W tym podzielonym politycznie, kulturowo i społecznie krajobrazie, gdzie nienawiść i przemoc są na porządku dziennym, grupa nowożeńców postanawia założyć Północno-Irlandzkie Stowarzyszenie Małżeństwa Mieszanych” – opis spektaklu. Niezwykle istotny, bowiem zdradza nam tak naprawdę sens całej sztuki. Na szczęście, bowiem istnieje niebezpieczeństwo, że bez niego nic byśmy nie zrozumieli. Znajdujemy się w Belfaście, bo to właśnie Irlandia Północna jest tłem całego dramatu Rychcika. Na scenie rozbrzmiewają rock’n’rollowe piosenki, a my obserwujemy wesele Roba i Penny. Państwo młodzi jak w pierwowzorze pochodzą z dwóch różnych, zwaśnionych światów, a ich miłość ma odmienić panujący porządek. Jednakże...
Czytaj   »

Paulina Trzeciak: JAx10000

5 stycznia 2017
Paulina Trzeciak: JAx10000

O performansie To. Marta Ziółek w Nowym Teatrze w Warszawie   W rozpędzonym kapitalizmie nie ma miejsca na bezpłciowość, nijakość czy przeciętność. Kult indywidualizmu został wyniesiony na piedestał, a „bycie sobą” zastąpiono sztucznie generowanymi kreacjami, które są tylko cieniami tego, kim jesteśmy. Przecież możesz być kim chcesz, przecież jesteś kowalem własnego losu, zaprojektuj siebie, wyróżnij się z tłumu, bądź inny, wyjątkowy. Na scenie jest trójka performerów — Marta Ziółek, Robert Wasiewicz i Korina Kordova. Przepychają się pomiędzy sobą, każdy z nich chce zaprezentować swój mini-układ taneczny, wykrzykując przy tym wszystkim słowo „TO”. Jest to walka, które „JA” okaże się najlepsze, ciągłe nadążanie za ruchami współzawodników. Choreografia nie ma wyraźnego początku ani końca, po wejściu widzów od razu trwa. Kończy się wtedy, gdy wszyscy opuszczą salę. Scenografia składa się tylko z kilku prostych elementów. Z boku ustawiono biurko, na nim macbook, obok wieszak na ubrania i roślina. Pierwsze skojarzenia wiodą nas...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Bełkot. 3 stycznia 2017

5 stycznia 2017
Mateusz Kaliński: Bełkot. 3 stycznia 2017

Nazwałem ten bar Kołowrotkiem, mimo że nie tylko takiej, ale i żadnej innej nazwy nie posiada. Trudno nawet nazwać to miejsce barem. Kołowrotek to przestrzeń za wiejskim, podkarpackim sklepem; powiedzmy „ogródek piwny”, który, kiedy nadchodzą zimne dni, oblekany jest plandeką, by nie ulatniało się ciepło ze starego piecyka na drewno ustawionego na środku lepiącej się podłogi. Można powiedzieć, że wokół tego piecyka kręci się całe życie towarzyskie podkarpackiej osady, jednak mówiąc to, popełniłbym rażące nadużycie. Owszem, liczna klientela wzbudza podejrzenie, że co najmniej pół wsi pije, jednak należy pamiętać o tych wszystkich, którzy nie piją. O tych, którzy zostali w domach albo domy i wszelkie Kołowrotki porzucili na rzecz wiedeńskiej czekolady i wiedeńskiej pensji. Wychodziłoby na to, że ci, którzy nie wyemigrowali, stali się bywalcami Kołowrotka. Takie odniosłem wrażenie, kiedy byłem tam ostatnio, na przełomie zeszłej zimy i wiosny. Wszedłem do nagrzanej jak sauna przestrzeni, w której zostały wolne może trzy lub cztery miejsca przy jednym...
Czytaj   »

Natalia Kamińska: To nie jest spektakl o Żydach

29 grudnia 2016
Natalia Kamińska: To nie jest spektakl o Żydach

O spektaklu Dybuk w reżyserii Anny Smolar z Teatru Polskiego w Bydgoszczy w ramach 9. edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie Trudno się w tym spektaklu doszukać wad czy nieścisłości – wszystko, od świetnie poprowadzonych kreacji aktorskich (bez wyjątku!) poprzez przemyślaną i niezwykle estetyczną scenografię Anny Met i doskonale podbijającą nastrój muzykę Natalii Fiedorczuk po dramaturgię i wykorzystanie środków wyrazu teatralnego składa się na dzieło niezwykle udane. Obsypany nagrodami (choć na Boskiej Komedii niesłusznie pominięty), oparty na dramacie Szymona An-skiego Dybuk Anny Smolar obficie czerpie ze zdobyczy współczesnej sztuki teatralnej. Mamy tu łamanie czwartej ściany, teatr w teatrze, projekcje wideo, stylizację na paradokument, postaci sobowtórowe… Wszystkie te elementy nie tworzą jednak wrażenia bałaganu czy też silenia się na nowoczesność, ponieważ zostały wykorzystane przez reżyserkę rozumnie i z wdziękiem, a także ściśle podporządkowane właściwej treści spektaklu – Dybuk wpisuje się bowiem w szerszą debatę nad istotą teatralnej iluzji, o czym za chwilę. „O czym jest ta...
Czytaj   »

Magdalena Konarska: Piekielny azyl

29 grudnia 2016
Magdalena Konarska: Piekielny azyl

O spektaklu Dogville w reżyserii Aleksandry Popławskiej w Teatrze PWST im. Ludwika Solskiego w ramach 9. edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie Dogville Aleksandry Popławskiej to teatralna adaptacja kultowego filmu Larsa von Triera. Opowiada on historię młodej dziewczyny – Grace, która znalazła schronienie wśród życzliwych mieszkańców małego miasteczka u podnóża Gór Skalistych. Nikt nie ostrzegł jej jednak, że Dogville to nie azyl, a piekło. Sztuka jest o mieszkańcach tytułowego miasteczka. I to oni wraz z targającymi ich emocjami są głównym tematem tego przedstawienia. Reżyserka daje nam możliwość poznania ich i przyjrzenia się każdemu z osobna. Scenografia przypomina bowiem plan mieszkania, w którym każde z wydzielonych pomieszczeń należy do innego obywatela Dogville (zabieg ten wprost został przeniesiony z dzieła Larsa von Triera). Zaglądamy więc do mieszkania Very (Agnieszka Bielecka), która uwielbia piec ciasta i spryskiwać doskonale nawodnione już kwiaty. Próbuje też utemperować swą córkę – Pandorę (w tej roli Weronika Bartold, której mimika z powodzeniem mogłaby zbierać...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Bełkot. 27 grudnia 2016

29 grudnia 2016
Mateusz Kaliński: Bełkot. 27 grudnia 2016

W ostatnich dniach tego roku największą radość sprawia mi coś, czego de facto nazwać nie mogę. Coś, co ani barwy, ani dźwięku, ani kształtu, ani nazwy nie posiada, a jednocześnie zawiera w sobie wszystko. Jest to absolutem i niesamoistnością. Jest to Bóg i czort w jednym. Sprawia problem pisanie o czymś, czego nie potrafi się nazwać. W jakie ramy to ująć? Wynoszę pod niebiosa uczucie, wrażenie, nieświadomość odbioru rzeczywistości, lecz brakuje konkretnych pojęć. Gloryfikuję bezsens? Myślę o grotesce? Wbrew pozorom niezrozumienie nie jest słabością. Odczuwam czasem nieodpartą potrzebę powstrzymania się od interpretacji. Interpretacja w pewien sposób zakłada poruszanie się po bezpiecznych ścieżkach. Dochodzimy do wniosków, ale czy do sedna? Kojarzy mi się to z rusztowaniem, ale co, jeśli po owym rusztowaniu poruszamy się niczym pijani robotnicy? Podoba mi się świat w swojej zmienności, płynności, niejednoznaczności. W tym, jak wszystko staje na głowie. Każda wartość odwrócona do góry nogami i nic, co wydaje się znajome, takie w istocie nie...
Czytaj   »