Paulina Trzeciak: SO WHITE. SO BAD

28 stycznia 2017
Paulina Trzeciak: SO WHITE. SO BAD

Polemika z recenzją, która ukazała się na łamach e-teatru w sprawie performansu So Emotional koncepcji Przemka Kamińskiego, Mateusza Szymanówki i Marty Ziółek w Nowym Teatrze w Warszawie   Marta Ziółek wnosi na polską scenę sztuki nową jakość. Tylko jakiej sztuki i jaką scenę? Teatru, performansu, sztuk wizualnych czy tańca? Tutaj pojawia się pierwszy problem w zrozumieniu tego, czym jest ta twórczość. Ziółek umiejętnie porusza się po cienkiej granicy pomiędzy tymi wszystkimi (i nie tylko) sferami. Łapiemy się za głowę w szukaniu odpowiednich interpretacji. Narzędzia teatralne przestały wystarczać. Powtórzę jeszcze raz: to, co robi Ziółek, jest bardzo ważnym fenomenem i przełamaniem w polskim teatrze. Każdemu rekomenduję uważne śledzenie jej poczynań artystycznych oraz przejście się kilka razy na spacer do Nowego Teatru czy Komuny. TO mnie zachwyciło, ale So Emotional raczej mocno przygnębiło. Z recenzji performansu Ziółek, Kamińskiego i Szymanówki na e-teatrze dowiadujemy się, że artystka śpiewa piosenkę Whitney Houston, jest to niestety błędne rozpoznanie i wymaga...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Bełkot. 21 stycznia 2017

26 stycznia 2017
Mateusz Kaliński: Bełkot. 21 stycznia 2017

Rozkurz pociągowy I On i On W pociągu obok mnie dwóch panów w moim wieku. W dłoniach po Królewskim. Nogi podskakują im nerwowo, jak dwa metronomy (tik-tak, tik-tak), jeszcze trochę, a rozbujają cały wagon. Z telefonów puszczają jakieś blokerskie impresje – próbują rapować, ale wychodzi im jedynie mamrotanie pod nosem, kompletnie pozbawione rytmu. – Ej, czemu nie mieszczą mi się nogi? – Bo masz za duże jaja, hehehe. – Hehehe. Hehehe. Pociąg staje przed zachodnią, ucicha stukot kół. Jeden z nich pyta: co się stało? Kolega odpowiada: nie ma swoich torów, nie ma swojej ścieżki. Zapanowało milczenie, milczą (milczymy) dłuższą chwilę. Nagle jeden z nich krzyczy: – Gruchę to ty mi możesz zwalić! Wprawia tym swojego kolegę (i mnie) w konsternację. Kolega pyta: co się stało? Zamiera w oczekiwaniu (ja zamieram także). ­– SMS-a dostałem – wygląda przez okno i dodaje – To jest Ochota, to nie żadna plota....
Czytaj   »

Wojciech Małachowicz: Między weryzmem a surrealizmem

22 stycznia 2017
Wojciech Małachowicz: Między weryzmem a surrealizmem

O filmie Twoja i nie tylko twoja w reżyserii Hong Sang-soo w ramach 10. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków Hong Sang-soo to twórca bardzo mało znany w Polsce, jednak na świecie, szczególnie w Europie, ma już ugruntowaną pozycję, a jego dzieła od lat wyświetlane są na najbardziej prestiżowych festiwalach filmowych. O dziwo, choć w rodzimej Korei jest rozpoznawalny i często określany jako najwybitniejszy krajowy reżyser, jego filmy nie cieszą się zbyt dużą popularnością. Sam artysta otwarcie przyznaje, że nie zależy mu na sukcesie komercyjnym, ma niewielką, wierną publiczność i to mu w zupełności wystarcza. Stosunkowo niewielka popularność może być spowodowana tym, że Hong Sang-soo kręci filmy trudne i nie zawsze czytelne dla przeciętnego widza. Problemów nastręczać tu mogą zarówno kwestie narracyjne, jak i formalne. Co bardziej uszczypliwi krytycy twierdzą, że reżyser wciąż na nowo kręci ten sam film. Faktycznie, można zauważyć wiele stałych i powtarzających się elementów. Zwykle głównym bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku,...
Czytaj   »

Dawid Dudko: Lekcja – temat: niemodne słowo na „a”

20 stycznia 2017
Dawid Dudko: Lekcja – temat: niemodne słowo na „a”

O spektaklu Maria Callas. Master Class w reżyserii Andrzeja Domalika z Och-Teatru w Warszawie Wiele osób twierdzi, że najlepsze opowieści na temat wielkich artystów powstają na kanwie jednego, dobrze uchwyconego momentu z ich życia. Podobną opinię zapewne podzielają Krystyna Janda i Andrzej Domalik, którzy w swoim przedstawieniu mierzą się z biografią słynnej greckiej śpiewaczki, Madame Marii Callas.  Twórcy, wracając do spektaklu sprzed przeszło dziesięciu lat (wystawianego na deskach Teatru Powszechnego), inscenizują znaną i lubianą na świecie sztukę autorstwa Terrence’a McNally’ego. W dramacie zostały opisane mistrzowskie lekcje udzielane przez artystkę w nowojorskiej Julliard School of Music. I tak Maria Callas (w tej roli niezastąpiona Krystyna Janda) będzie przyjmować kolejno mniej lub bardziej zaślepionych pragnieniem wielkiej sławy uczniów, a my, siedząca po dwóch stronach sceny publiczność, będziemy całe zajście obserwować niczym „wolni słuchacze”. Przestrzeń sceny zdominowana jest przez dwa intensywne kolory – czerwień i czerń. Ta monochromatyczność w oczywisty sposób nawiązuje do uosabianego przez Jandę wizerunku...
Czytaj   »

Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

19 stycznia 2017
Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

O książce Powrót „Dziadów” autorstwa Jacka Kopcińskiego Pamiętam moje pierwsze spotkanie z recenzjami teatralnymi Jacka Kopcińskiego. Był to moment, kiedy wiedziałam już, że swoją przyszłość chcę w jakiś sposób związać z teatrem. Szukałam dla siebie miejsca w tym środowisku, przez dłuższy czas oczywistym wyborem wydawały mi się studia na wydziale aktorskim, choć równocześnie przeczuwałam, że to nie do końca moja droga. I wtedy odkryłam krytykę teatralną. Po premierze Zbójców Michała Zadary w Teatrze Narodowym kupiłam pierwszy w moim życiu numer miesięcznika Teatr, w którym opublikowana została recenzja tego spektaklu autorstwa redaktora naczelnego pisma– Jacka Kopcińskiego. Tekst ten został przeczytany przeze mnie wielokrotnie, marginesy zapełnione notatkami, a z tyłu głowy pozostało pytanie: jak się TAK pisze? Jak o spektaklu napisać w taki sposób, że recenzję czyta się nie jak zwykłą ocenę wydarzenia kulturalnego, ale jak artystyczny tekst literacki, erudycyjny esej, nie zatracając się przy tym w poetyckości, zachowując obiektywizm i profesjonalizm? Powrót „Dziadów” to zbiór szkiców...
Czytaj   »

Mateusz Kaliński: Bełkot. 10 stycznia 2017

19 stycznia 2017
Mateusz Kaliński: Bełkot. 10 stycznia 2017

Kilka miesięcy temu przez chwilę pracowałem jako recepcjonista w jednym z hosteli na Pradze. Nie zostałem tam na dłużej – możliwe, że to kwestia wrodzonego lenistwa i skłonności do znudzenia, choć tłumaczę to sobie także niechęcią do spędzania kolejnych nocy przy biurku. Oczywiście, jako nowy pracownik, dostawałem głównie nocne zmiany, co, jeśli chodzi akurat o miniony maj, mógłbym nazwać niemałym przewrotem w trybie życia. W hostelu podczas godzin nocnych panowała dosyć ciekawa atmosfera, jednak daleki jestem od nazywania jej magiczną. Magia czy urok mające panować w tego typu przybytkach to raczej skojarzenie, które wziąłem prawdopodobnie z jakiejś powieści lub filmu. Klimat praskiego Hostelu porównałbym do specyficznej poczekalni autobusowej. Specyficznej przez złudzenie sterylnej czystości, wynikającej z przeprowadzonego chwilę wcześniej remontu. Czy hostel rzeczywiście może być sterylnie czysty? Myślę, że do tego potrzebne są przede wszystkim spokój i cisza. Przez większość nocy nie działo się nic. Nie pojawiali się żadni nowi...
Czytaj   »

Dawid Dudko: Boskie Inferno. Gra o wszystko

5 stycznia 2017
Dawid Dudko: Boskie Inferno. Gra o wszystko

O spektaklach Każdy dostanie to w co wierzy… w reżyserii Wiktora Rubina z Teatru Powszechnego w Warszawie i Robert Robur w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego z TR Warszawa w ramach 9. Edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie   KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE Choć werdykt zeszłorocznej już Boskiej Komedii dał się łatwo przewidzieć, kiedy to zakwalifikowany do dziewiątej edycji konkursowej rywalizacji został świetny, autobiograficzny spektakl Michała Borczucha (z zapożyczonym od Almodovara tytułem i luźno inspirowany jego reżyserskim dorobkiem), to wielu z zaproszonych do Krakowa twórców znacząco wybijało się przed tak zwany szereg. Dobrze, powiedzmy to raz jeszcze: konkursowy champion w osobie Borczucha (reżyser odebrał grand prix drugi rok z rzędu), wraz ze swoimi niezawodnymi aktorami bezapelacyjnie zasłużył na najważniejszą nagrodę. Zamiast jednak po raz kolejny przyznawać laury i kadzić faworytowi mojego osobistego rankingu (puentując spektakl stwierdzeniem, iż to jedno z najważniejszych teatralnych dokonań ostatnich lat), postaram się skupić na pozostałych, niemniej uznanych przez środowiskowe gremia artystach – Witkorze Rubinie i Krzysztofie Garbaczewskim. Skąd tego...
Czytaj   »

Magdalena Konarska: Chocholi taniec w irlandzkim pubie

5 stycznia 2017
Magdalena Konarska: Chocholi taniec w irlandzkim pubie

O spektaklu Wesele Teatru Śląskiego w reżyserii Radosława Rychcika w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w ramach 9. edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie „Radosław Rychcik (…) przenosi akcję sztuki Stanisława Wyspiańskiego do Irlandii Północnej. Kraju, w którym od bez mała kilkudziesięciu lat toczy się zacięta walka między protestantami a katolikami, lojalistami a republikanami, czy wreszcie – Brytyjczykami a Irlandczykami. W tym podzielonym politycznie, kulturowo i społecznie krajobrazie, gdzie nienawiść i przemoc są na porządku dziennym, grupa nowożeńców postanawia założyć Północno-Irlandzkie Stowarzyszenie Małżeństwa Mieszanych” – opis spektaklu. Niezwykle istotny, bowiem zdradza nam tak naprawdę sens całej sztuki. Na szczęście, bowiem istnieje niebezpieczeństwo, że bez niego nic byśmy nie zrozumieli. Znajdujemy się w Belfaście, bo to właśnie Irlandia Północna jest tłem całego dramatu Rychcika. Na scenie rozbrzmiewają rock’n’rollowe piosenki, a my obserwujemy wesele Roba i Penny. Państwo młodzi jak w pierwowzorze pochodzą z dwóch różnych, zwaśnionych światów, a ich miłość ma odmienić panujący porządek. Jednakże...
Czytaj   »

Paulina Trzeciak: JAx10000

5 stycznia 2017
Paulina Trzeciak: JAx10000

O performansie To. Marta Ziółek w Nowym Teatrze w Warszawie   W rozpędzonym kapitalizmie nie ma miejsca na bezpłciowość, nijakość czy przeciętność. Kult indywidualizmu został wyniesiony na piedestał, a „bycie sobą” zastąpiono sztucznie generowanymi kreacjami, które są tylko cieniami tego, kim jesteśmy. Przecież możesz być kim chcesz, przecież jesteś kowalem własnego losu, zaprojektuj siebie, wyróżnij się z tłumu, bądź inny, wyjątkowy. Na scenie jest trójka performerów — Marta Ziółek, Robert Wasiewicz i Korina Kordova. Przepychają się pomiędzy sobą, każdy z nich chce zaprezentować swój mini-układ taneczny, wykrzykując przy tym wszystkim słowo „TO”. Jest to walka, które „JA” okaże się najlepsze, ciągłe nadążanie za ruchami współzawodników. Choreografia nie ma wyraźnego początku ani końca, po wejściu widzów od razu trwa. Kończy się wtedy, gdy wszyscy opuszczą salę. Scenografia składa się tylko z kilku prostych elementów. Z boku ustawiono biurko, na nim macbook, obok wieszak na ubrania i roślina. Pierwsze skojarzenia wiodą nas...
Czytaj   »