Paulina Trzeciak: Zgubna nowoczesność a emocjonalny dystans

24 listopada 2016

O spektaklu Szkarłatny płatek i biały w reżyserii Kuby Kowalskiego w Teatrze Studio w Warszawie

Szkarłatny płatek i biały/Aleksandra Skowron

Szkarłatny płatek i biały/Aleksandra Skowron

Trzeba przyznać, że pierwsze momenty zderzenia się z formą spektaklu Szkarłatny płatek i biały w wykonaniu Kuby Kowalskiego i Julii Holewińskiej nie były najłatwiejsze, natomiast już po chwili moje doznania zmieniły się całkowicie. Spektakl oparty jest na powieści obyczajowej Michaela Fabera, która ukazuje realia społeczne XIX-wiecznego Londynu – centralnego miasta dla przełomowych zmian mających miejsce w Europie. Wtedy w Anglii rozpoczęła się rewolucja przemysłowo-gospodarcza oraz pojawiły się bardzo rozległe przemiany społeczne, wnoszące do debaty publicznej takie tematy jak prawa kobiet czy problematyka seksualności. Były to czasy rodzącej się nowoczesności, która wymagała od ówczesnego społeczeństwa zmierzenia się z całkowicie nowymi dla niego zagadnieniami, przedefiniowana swojego charakteru i tożsamości. Czy rewolucja społeczna zapoczątkowana ponad sto lat temu się w pełni ziściła? Czy przypadkiem sytuacja, która dotyka Sugar jak i inne kobiety tej sztuki jest nam tak odległa, jakby się mogło wydawać?

Główną bohaterką spektaklu jest Sugar, osiemnastoletnia prostytutka pełniąca usługi w domu Pani Castaway. Młoda dziewczyna rozkochuje w sobie Williama Rackhama – spadkobiercę fortuny po swoim ojcu. Zakochany William zawiera umowę z Sugar i Panią Castaway, na mocy której staje się on jedynym klientem Sugar, a z biegiem czasu „wykupuje” młodą prostytutkę z domu towarzyskiego, fundując jej własne mieszkanie. Później Sugar zaczyna pełnić rolę guwernantki u Williama i jego chorej żony Agnes. Historią drugoplanową jest relacja brata Williama, Henry’ego Rackhmana, chcącego zostać księdzem, z Emmeline Fox – działaczką społeczną.

Według mnie spektakl ten jest mocno zakorzeniony w tradycji brechtowskiej, co jest widoczne w grze aktorskiej, scenografii i formie. Wszystkie te trzy elementy są ze sobą ściśle powiązane, razem wydobywając na scenie brechtowski „efekt obcości”. Forma ta jest podstawową kategoria estetyczną Brechta, która polega na całkowitym „oczyszczeniu” widowni z magii oraz gry z dystansem. Aktor nie powinien się w pełni zidentyfikować ze swoją rolą. Widz nie jest całkowicie „porwany przez aktora”, nie jest duchowo wtrącony w fatalistyczny nastrój dziejący się na scenie, po prostu pomiędzy aktorem a widzem nie zachodzi nic nie-naturalnego. Na największą pochwałę w tym spektaklu zasługuje poprowadzenie aktorów oraz zastosowanie konkretnej i spójnej metody aktorskiej. Aktorzy podchodzą z pewną rezerwą do kreacji swoich ról, tym samym budując dystans pomiędzy sceną a widownią. Paradoksalnie, aktorzy swoim „wyobcowaniem” zbliżają się emocjonalnie do widzów. Uwidaczniało się to chociażby w wypowiadaniu przez aktorów opisów swoich stanów emocjonalnych czy fragmentów mowy pozornie zależnej. Monolog wewnętrzny bohaterów został obnażony i wpleciony w narrację spektaklu, a mówienie przez aktorów w trzeciej osobie o swoich emocjach budowało nastrój wyobcowania. Można powiedzieć, że aktorzy wypowiadali „didaskalia prozy” na scenie, momentami przyjmując rolę zewnętrznego komentatora swoich emocji. Poprowadzenie gry aktorskiej w ten sposób było genialnym zabiegiem, a paradoksalnie poprzez pogłębianie efektu obcości aktorzy jednocześnie wzmacniali emocjonalny wydźwięk tego spektaklu. Kiedy zostałam w pełni zaabsorbowana wydarzeniami na scenie, poczułam na własnej skórze, z jakimi problemami borykają się postacie, które oglądałam.

Jest to również rodzaj sztuki, w której główna bohaterka jest przykładem brechtowskiej idei wzajemnej zależności. Realizuje się ona w tym, jak Sugar i inni bohaterowie walczą o nadrzędną dla człowieka wartość, jaką jest wolność, ale ich dramat indywidualny jest uwarunkowany sytuacją społeczno-historyczną. Inscenizacja ta wyraźnie odnosi się do Sartre’owskiej relacji pomiędzy jednostką a światem, każdy z bohaterów jest na swój sposób modelem Heideggerowskiej idei „bycia-w-świecie”. Jednostka jest wrzucona to świat, to znaczy, że posiada swoją indywidualną biografię czy los, ale funkcjonuje również w społecznej, politycznej i historycznej sytuacji, od której nie może się odciąć.

Po wyjściu z teatru zostałam z mocnym przeświadczeniem, że właśnie zobaczyłam sztukę kobiet. Spektakl kobiet stłamszonych. Zarówno Sugar, jak i Agnes Rackham są na różnych poziomach uzależnione od Williama, a przez to nieszczęśliwe. Sugar pomimo tego, że awansowała społecznie z prostytutki na guwernantkę dostrzega, że to szczęście było złudne i tak naprawdę nie stała się w pełni wolna. Przeszła z jednej formy zniewolenia w drugą, stała się własnością bogatego przemysłowca, który „wykupując” ją z domu Pani Castaway automatycznie ją uprzedmiotowił. Agnes Rackham jest osobą chorą psychicznie, nie wychodzącą z domu, nie odnajdującą w mężu żadnego wsparcia i w pełni od niego uzależnioną. Emmeline Fox jest przyjaciółką brata Williama, Henry’ego, która stanowi jeszcze odmienne studium postaci kobiecej. Jest głęboko wierzącą działaczką społeczną, która niesie pomoc najuboższej warstwie społecznej Londynu. Cechuje się pozytywistyczną postawą, walcząc z niedogodnościami systemu. William Rackham jest uosobieniem rodzącego się na oczach bohaterów nowego systemu gospodarczo-społecznego. To zagubiony kapitalista, posiadający ogromną fortunę i wpływy, postać utkana na modłę naszych czasów. O ile każda z bohaterek boryka się ze specyfiką czasów w jakich żyje, o tyle Sugar i Agnes są dodatkowo uzależnione od tego samego mężczyzny.

fot. Krzysztof Bieliński

fot. Krzysztof Bieliński

Na stronie teatru przeczytać możemy, że przedstawienie Kuby Kowalskiego i Julii Holewińskiej traktuje powieść Michaela Fabera jako „karykaturę naszej współczesności”, co przedstawiają bohaterowie spektaklu. Czy problemy, z jakimi borykają się oni na scenie, są dla nas aż tak bardzo odległe? Chyba nie do końca, ponieważ gdyby nie były aktualne, to nie wywierałyby na odbiorcach żadnych wrażeń. Ile kobiet nadal jest zdominowanych przez mężczyzn, uwikłanych w patriarchalne relację władzy? Ile z nich nie może w pełni decydować o swoim ciele i seksualności? Te pytania nie brzmią obco, wręcz przeciwnie, są bardzo aktualne. Jest to dowód na to, że nadal potrzebujemy feminizmu.

Spektakl jest zbudowany z połączonych ze sobą na zasadzie montażu epizodów, które mają ilustrować główną tezę przedstawienia. Scenografia ściśle współgra z formą, ponieważ przyczynia się do pogłębiania „efektu obcości”. Zbudowana z dwóch nachodzących na siebie kładek prowadzących w kulisy, dekoracja staje się uproszczona i uniwersalna. Do tego cała przestrzeń sceniczna jest zalana wodą, w której po kostki, a czasem nawet kolana taplają się bohaterowie. Nie bez powodu pierwsze trzy rzędy zostały zlikwidowane. Wydaje mi się, że wykorzystanie wody również nie jest przypadkowe. Ciągłe brodzenie aktorów w wodzie zaczyna potęgować wśród publiczności nastroje beznadziejności, niemożności stabilnego stanięcia na suchym terenie. Decyzja, żeby nie osadzać akcji spektaklu w konkretnym miejscu, jeszcze mocniej uwypukliła dystans między sceną a widownią. Przekaz sztuki uniwersalizuje się, tym samym tworząc most pomiędzy XIX-wiecznym Londynem a czasami współczesnymi.

Kto jest zarówno tytułowym szkarłatnym, jak i białym płatkiem? Początkowe intuicje przywodzą nam na myśl oczywiście postać Sugar, której udało się wybrnąć z profesji prostytutki i wspiąć się po drabinie społecznej. Nie jestem jednak pewna tego, czy ten tytuł odnosi się tylko i wyłącznie do niej. Czy nie możemy również spojrzeć na postać Williama Rackhama przez pryzmat powyższego tytułu? Przyjrzałabym się mu, ponieważ z jednej strony na początku okazał się on „wybawicielem” dla Sugar, otwierając jej furtkę do lepszego świata, z drugiej – później ją poniżył i uprzedmiotowił, podobnie zachowując się w stosunku do swojej żony.

„Efekt obcości” miał służyć Brechtowi do wydobycia ze spektaklu treści rewolucyjnych. Po Szkarłatnym płatku i białym wychodzimy z przeświadczeniem, że o ile rewolucja technologiczna zmieniła nasze życie diametralne, to nadal rewolucja społeczna w pełni się nie ziściła. W Szkarłatnym płatku i białym tym zagadnieniem na pewno jest to, że zmiana stosunków społecznych nie rozwija się równomiernie z rewolucją technologiczną. Co z tego, że mamy dostęp do najnowszych technologii, skoro zapewnienie podstawowych praw kobiet jest wciąż problematyczne, co pokazały ostatnie wydarzenia w naszym państwie. Dlatego relacja Sugar, Agnes i Williama obrazuje zdominowanie kobiet przez mężczyzn i relacje władzy w jakie są uwikłane. Warto się wybrać na ten spektakl, ponieważ jest on szalenie aktualny w polskiej sytuacji politycznej, oraz jest emocjonalnie angażujący, co jest coraz trudniejsze do spotkania w teatrze.

 

Paulina Trzeciak

 

Szkarłatny płatek i biały

Teatr Studio

premiera: 14/05/2016

autor: Michel Faber

przekład: Maciej Świerkocki

adaptacja i reżyseria: Kuba Kowalski

adaptacja i dramaturgia: Julia Holewińska

scenografia: Katarzyna Stochalska

muzyka: Radek Duda

ruch sceniczny: Katarzyna Chmielewska

reżyseria światła: Damian Pawella

przygotowanie wokalne: Aldona Krasucka

inspicjentka: Olga Karoń

kierownik produkcji: Justyna Pankiewicz

występują: Agata Góral, Katarzyna Herman (gościnnie) / Monika Krzywkowska, Justyna Janowska (III rok PWST w Krakowie), Ewelina Żak / Aleksandra Justa (aktorka Teatru Narodowego), Monika Obara, Anna Paruszyńska, Anna Smołowik (gościnnie), Miron Jagniewski (gościnnie), Łukasz Lewandowski (gościnnie), Mirosław Zbrojewicz, Wojciech Żołądkowicz, Piotr Żurawski (gościnnie), Radek Duda / muzyka na żywo, Tomasz Stawiecki / muzyka na żywo

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 5 =