Robert Mróz: Ożywczy powiew egzotyki

4 lipca 2011

O spektaklu Panna Julie w wykonaniu Opery Pekińskiej w reż. Zhao Qun z Akademii Teatralnej w Szanghaju

Strindberg w stylu opery pekińskiej? Pomysł całkowicie karkołomny. Tym większe brawa należą się artystom z szanghajskiej Akademii Teatralnej, że, prezentując spektakl ujęty w formę zupełnie dla nas niezrozumiałą, zrobili to w sposób profesjonalny, wzbudzający ciekawość i ujmujący humorem.

Twórcy wiernie podążają za fabułą szwedzkiego dramatu, a zmiany najczęściej są jedynie kosmetyczne. I tak czyżyk staje się skowronkiem, hotel, o którego postawieniu marzy Jan – zajazdem. Co prawda kilka scen zostało na potrzeby spektaklu usuniętych, jednak jest to cena, którą warto było zapłacić za ograniczenie czasu trwania do strawnych dla europejskiego widza 75 minut.

Trzeba powiedzieć, że forma pekińskiej opery – najbardziej znanej, klasycznej formy opery chińskiej – jest dla zachodniego odbiorcy czymś tak dalece niecodziennym, że problemem może być nie tylko „wczucie się” w atmosferę przedstawienia, ale nawet rzetelna ocena gry aktorskiej. Całkowite skonwencjonalizowanie przebiegu spektaklu wymaga od widza, który chce autorytatywnie wypowiadać się o tego rodzaju sztuce, dogłębnej znajomości ogromnej liczby kanonów. Mimo to, niejeden element spektaklu artystów z szanghajskiej uczelni przykuwał uwagę. Przepiękne, bogate, mieniące się kolorami stroje z charakterystycznymi, sięgającymi ziemi rękawami, wyróżniały się na tle ascetycznej scenografii, na którą składał się tylko jeden obiekt – czerwone krzesło, które posłużyło zresztą nie tylko do siedzenia, ale przydało się również przy pochówku ukochanego skowronka Panny Julii. Tradycyjny makijaż aktorów i mnogość noszonych przez nich ozdób dopełniały bardzo przyjemnego wrażenia, że w przygotowanie sztuki włożono mnóstwo pracy, która zaprocentowała na scenie.

Wielką wytrwałością i pracowitością musieli wykazać się też aktorzy, od których konwencja wymaga nie tylko bardzo precyzyjnych, powolnych i wystudiowanych ruchów, ale i doskonałego przygotowania wokalnego i akrobatycznego. Większość kwestii nie jest wypowiadana, a wyśpiewywana w charakterystyczny sposób – wysokie, piskliwe tony są tu na porządku dziennym, a wszelkie próby wychwycenia w pieśniach wyrazistego, możliwego do ustrukturyzowania rytmu co rusz kończą się niepowodzeniem. Co ciekawe, w Pannie Julii największe wrażenie robią sceny nie śpiewane, a tańczone – szczególnie ta, w której uzbrojony w maskę lwa Jan kuszony jest przez Julię trzymającą czerwoną kokardę. Aktor wcielający się w służącego demonstruje godną podziwu gibkość, prezentując sekwencję ruchów, jakie kojarzą się bardziej z opowieściami wuxia pian niż z operą, a które, co ciekawe, są właśnie nieodłącznym składnikiem formy opery pekińskiej. Moment staje się naprawdę niezwykły, kiedy obserwujemy, jak spod sztywnego płaszczyka konwencji wyłania się prawdziwe pożądanie, znajdujące ujście w zmysłowym tańcu wykonywanym przy wyjątkowo oszczędnym akompaniamencie bębnów. Trzeba przyznać, że azjatyccy aktorzy poruszają się wręcz wybornie, z niedoścignioną gracją i miękkością. Przywiązując wielką wagę do ćwiczenia swoich ciał, osiągają zapierające dech w piersiach efekty. Drugą taką chwilą jest finał, w którym Julia, wstąpiwszy w rozświetlający środek sceny krąg światła, powoli kładzie się, a dwoje służących przykrywa jej martwe ciało wściekle czerwoną wstęgą.

Obcowaniu z Panną Julią w wykonaniu artystów z Chin towarzyszyła szczera radość kontaktu z czymś nowym i jeszcze nieodkrytym. Choć ze względu na specyficzną formę spektaklu trudno było prawdziwie przejąć się losem bohaterów i zrozumieć wszystkie wyrażane przez aktorów emocje, to sam fakt umożliwienia nam kontaktu z kulturą diametralnie odmienną od naszej każe docenić wysiłek włożony w przygotowanie sztuki.

Ujmujące było to, co działo się już po zakończeniu spektaklu. Składając ukłony publiczności, chińscy aktorzy uczynili to z taką gracją, wykonując tak otwarte i sympatyczne gesty, że wywołali tym prawdziwą burzę oklasków.

Robert Mróz

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × 2 =