Wpisy otagowane jako ‘ Aleksandra Reczuch ’

Aleksandra Reczuch: Z maturą, ale bez pracy, z pracą, ale bez pieniędzy, biedna, ale sexi

16 października 2012
Aleksandra Reczuch: Z maturą, ale bez pracy, z pracą, ale bez pieniędzy, biedna, ale sexi

O spektaklu Biedna, ale sexi w reżyserii Wojciecha Urbańskiego Teatr Powszechny w Warszawie w nowym sezonie zaskakuje innowacyjnym repertuarem. Innowacyjny jest też projekt Teatr w klasie, który ma przybliżyć młodym widzom teatr. Aktor ma wejść z nimi w interakcje i zbudować wstęp do rozmowy na trudne tematy. Biedna, ale sexi jest drugim spektaklem, który powstał w ramach tego projektu. Jest też spektaklem naprawdę poruszającym. Biedna, ale sexi rozpoczyna się dość niekonwencjonalnie. Widzów zaprasza się do sali, która przypomina szkolną klasę. Sam spektakl został tak skonstruowany, aby móc grać go w klasie.  Projekt, którego częścią jest przedstawienie, ma na celu edukację kulturalną i społeczną wśród uczniów szkół średnich. Sztuka odegrana w Teatrze Powszechnym była o tyle wyjątkowa, że częściowo wyłamywała się z konwencji projektu. Jej odbiorcami nie byli uczniowie, lecz doświadczona widownia teatralna. Siedząc w „klasie” i czekając na rozpoczęcie, zastanawiałam się, jak zaaranżowana zostanie przestrzeń, co się wydarzy, kiedy zgaśnie światło i się zacznie… Już sam początek był zaskakujący. Światło nie zgasło, scena była wszędzie. W rolę głównej bohaterki monodramu – Marzeny – wcieliła się Magdalena Wróbel, absolwentka PWSFiTV w Łodzi,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Spotkanie tego ostatniego

2 sierpnia 2012
Aleksandra Reczuch: Spotkanie tego ostatniego

O spektaklu Krainer w reż. Jana Zmita wg Thomasa Bernharda w Produkcji Artystycznej. Za każdym razem, gdy idę do teatru, spodziewam się czegoś nowego. Za każdym razem to nowe realizuje się w starych, dobrze mi znanych ramach – widownia to widownia, scena to scena, czasem jakiś aktor wyjdzie i zacznie grać na widowni, ale zawsze czuję się bezpieczna w swoim fotelu. Jestem widzem. Patrzę, podglądam, doceniam grę aktorów, podziwiam scenografię albo nudzę się jak mops i nikt mi tego porządku nie zaburza. Wybierając się na Krainera też spodziewałam się wygodnego fotela z dala od reflektorów. Wchodząc do sali, w której odbywał się spektakl zdziwił mnie brak tradycyjnej sceny. Zobaczyłam,  że poza kilkoma osobami palącymi papierosa koło mnie przed wejściem, innych widzów nie ma. Zostaliśmy posadzeni przez gospodynię (Jan Zmit w roli Siostry) na wygodnych sofach, poczęstowani sokiem pomarańczowym. Atmosfera spotkania, nie spektaklu. Siostra co rusz powtarzała, że zaraz zobaczymy się z jej bratem, że on już na nas czeka. I rzeczywiście, po chwili zaproszono grupkę widzów do ciasnego pomieszczenia bez okien, w którym stała odpowiednia ilość foteli i metalowe łóżko. A na łóżku bohater spotkania...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Trzy kobiety razy dwa (pokoje)?

2 listopada 2011
Aleksandra Reczuch: Trzy kobiety razy dwa (pokoje)?

O spektaklu Pokojówki w reż. Staffana Valdemara Holma z Det Kongelige Teater, prezentowanym w ramach festiwalu Spotkanie Teatrów Narodowych. Ile jest w stanie znieść scena? Jean Genet swoim dramatem Pokojówki pokazuje, że wiele. Dramat ten otworzył tegoroczne, drugie już, Spotkania Teatrów Narodowych i myślę, że bez kozery można powiedzieć, że było to otwarcie z przytupem. Duński Teatr Królewski z Kopenhagi staje się marką samą w sobie, jednak realizacja Pokojówek przechodzi najśmielsze oczekiwania. Scena pozostaje prawie pusta, kilka poduszek i wyświetlony na ścianie widok na pokój, który jest projekcją tego jak powinna wyglądać scena w naszej głowie. Biel sceny Bente Lykke Møller (scenografia) przełamuje czarnymi strojami aktorek. Minimalizm scenografii podkreśla tylko ogrom emocji jakimi żonglują aktorki – od złości do radości od miłości do nienawiści. Archetypy wszystkich ludzkich zachowań skumulowane w trzech postaciach. Niesamowite zjawisko. Wszystko zapowiada się spokojnie. Na scenę wchodzą aktorki w szeregu – nie wiemy jeszcze kto jest kim, a i z czasem określenie, która w jaką rolę wchodzi może być trudne. Spektakl otwiera scena „ceremonii”, podczas której Solange (Birthe Neumann) i Claire (Kirsten Olesen) stają się Madame (Malene...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Deszcz jesienny i wiatr w sosnach

12 czerwca 2011
Aleksandra Reczuch: Deszcz jesienny i wiatr w sosnach

o Matsukaze w reż. Sashy Waltz w Teatrze Wielkim w Warszawie. Matsukaze jest jedną z bardziej znanych sztuk tradycyjnego japońskiego teatru no. Tradycyjne Matsukaze to praktycznie brak rekwizytów, aktorzy posługują się jedynie wachlarzem, który może symbolizować wszystko. Gra toczy się początkowo przy opuszczonej kurtynie, a odtwarzający tytułową rolę aktor nie wychodzi za kulisy ani na chwilę. Spektakl, który mieliśmy okazję zobaczyć w Operze Narodowej znacząco różni się od tej tradycji. Zaglądając do programu opery Toshio Hokosawy Matsukaze, od razu wpada do głowy zdanie: „Hokosawa wypracował styl, w którym sonorystyczna i estetyczna oryginalność w rozumieniu zachodnim ugruntowana jest w archetypicznych wręcz kategoriach stylistycznych i egzystencjalnych wypracowanych w tradycji japońskiej”. Po obejrzeniu jego opery w wykonaniu zespołu Sasha Waltz & Guests właśnie takie wrażenie się odnosi. Idealnej syntezy wschodu i zachodu. Syntezy europejskiego i japońskiego dorobku kulturowego. Spektakl w reżyserii Sashy Waltz (ona odpowiada też za choreografię) zachwyca minimalizmem. Zarówno w kwestii scenografii, choreografii, jak i gry aktorskiej. Poza chórem i tancerzami, na scenie pojawiają się najwyżej trzy osoby. Cała historia jest misterną konstrukcją opowieści prowadzonej przez cztery osoby. Spektakl rozpoczyna taneczna etiuda...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Trochę porno, trochę wysoka kultura

31 maja 2011
Aleksandra Reczuch: Trochę porno, trochę wysoka kultura

o spektaklu Życie seksualne dzikich w reż. K. Garbaczewskiego w Nowym Teatrze. Życie i działalność Bronisława Malinowskiego, to coś co fascynuje. I jak pokazuje niedawna premiera (14.04.2011) w Nowym Teatrze, fascynuje nie tylko antropologów, ale także twórców teatralnych. Krzysztof Garbaczewski (reżyseria) i Marcin Cecko (scenariusz) trawestując „Życie seksualne dzikich” oraz dzienniki słynnego polskiego antropologa, wprowadzają nową jakość do tekstu, który momentami może wydawać się już skostniały i nieprzystający do sytuacji badacz-badany we współczesnym świecie. Reżyserzy reinterpretują nie tylko kontekst kulturowy przedstawiony przez Malinowskiego, ale także odwracają rzeczywistość. Spektakl w porównaniu z tekstami, na podstawie których został stworzony jest tym samym czym odbitka dla negatywu. Widać to już na poziomie konstrukcji scenografii – basen na środku sceny, czarna płachta będąca alegorią wyspy, jarzeniowe mrugające światło… Nic nie jest naturalnie dzikie. Usytuowanie zmitologizowanej „wyspy” w przestrzeni industrialnej (spektakl obecnie jest wystawiany w Domu Słowa Polskiego przy ulicy Miedzianej) oraz wykorzystanie nowych mediów  i technologii znanej nam z codziennego życia, do przedstawienia życia w „szarej strefie” jaką jest wyspa, definiuje dzikiego inaczej niż dotychczas. Czy dziki nadal jest dzikim skoro jego życie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Dzieci niedostosowane

22 maja 2011
Aleksandra Reczuch: Dzieci niedostosowane

o spektaklu Sieroty w reż. G. Kani w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Spektakl Sieroty w reżyserii Grażyny Kani przeraża, zatrważa i sprawia, że niespokojnie siedzimy w wygodnym teatralnym fotelu. A początkowo nic nie zapowiada, że sztuka utkwi w pamięci. Początkowo wszystko wydaje się być ugładzone i przewidywalne. Gdy zapala się światło na scenie, okazuje się, że podglądamy dwoje ludzi z klasy średniej. Helen (Anna Moskal) i Danny (Grzegorz Falkowski) – młode małżeństwo i romantyczna kolacja. Piękna zastawa. Wymyślne dania kuchni fusion i wino. Wszystko to sprawia wrażenie jak z magazynu lifestyle’owego. Tak właśnie powinno wyglądać życie. Ale życie nie byłoby życiem, gdyby nagle nie okazało się, że coś jest nie tak. I jak w prawdziwym życiu i dramacie Denisa Kelly’ego nagle bańka mydlana pęka. Wszystko psuje młodszy brat Helen (Piotr Ligienza) – Danny, który wbiega do mieszkania siostry spanikowany. Jego koszula cała pokryta jest krwią. I w tym momencie, nawet ja, widz, który zawsze przewiduje i projektuje sobie zakończenia, nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić. Spektakl zmierza w niepokojącym i nieznanym kierunku. Dryfuje szargany emocjami kłębiącymi się na scenie, skazując widza na prawie dwugodzinną mękę z własnymi...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Córy czystości, synowie rozpusty

9 kwietnia 2011
Aleksandra Reczuch: Córy czystości, synowie rozpusty

O spektaklu Córeczki w reż. Małgorzaty Głuchowskiej. Wybierając się na Córeczki do Teatru Dramatycznego długo zastanawiałam się jak Dzienniki Zofii Nałkowskiej z lat 1899-1905 zostaną przetłumaczone na język współczesnego teatru. I choć nie były one jedynym źródłem inspiracji dla reżyserki Małgorzaty Głuchowskiej, to właśnie opowieść o młodzieńczych latach pisarki staje się klamrą kompozycyjną spektaklu. Przeglądając Dzienniki natrafiłam we wstępie Hanny Kirchner na bardzo istotne zdanie, którym można opisać nie tylko tekst Nałkowskiej, ale także sam spektakl: „jest kroniką gorączkowych poszukiwań formuły osobowości własnej, modelu, który z podsuniętych przez epokę konwencji tworzyłby jakość indywidualną i odrębną”. Takie są zapiski pisarki, takie było główne założenie spektaklu. Tylko gdzieś po drodze czegoś zabrało, coś zginęło. Poza Nałkowską Głuchowska sięga m.in. po Colette, teksty Stanisława Przybyszewskiego, Wacława Nałkowskiego czy poezję Marii Komornickiej. Spektakl od początku ma zaskoczyć widza nietuzinkowością. I o ile pierwsze 10 minut trzyma w napięciu i zaskakuje, kolejne minuty prowadzą do wielkiego rozczarowania. Wycieczkę po młodopolskich cierpieniach rozpoczynamy w przedsionku warszawskiej kawiarni (w tym konkretnym przypadku Cafe Kulturalna), gdzie swoje przemówienie rozpoczyna Wacław Nałkowski (Henryk Niebudek)....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Aleksandra Reczuch: Dwugłos o polskości

22 marca 2011
Aleksandra Reczuch: Dwugłos o polskości

o spektaklu Polacy w Teatrze Polskim w Warszawie. Niedawna premiera Polaków w Teatrze Polskim zaskakuje pomysłowością. Polacy są nie tylko charakterystyką narodu, ale równocześnie dialogiem dwóch wybitnych jego przedstawicieli – kardynała Stefana Wyszyńskiego (Olgierd Łukasiewicz) i Witolda Gombrowicza (Radosław Krzyżowski). I choć pozornie przemówienia kardynała i gombrowiczowskie Dzienniki nie mają ze sobą nic wspólnego, to Rafałowi Kosewskiemu, autorowi tej adaptacji udało się połączyć je w płynny i bardzo spójny sposób. Już sam początek sprawia, że mamy gęsią skórkę. Prostokątna scena oświetlona światłem mrugającym jak w poruszającej się starej lampie na zapomnianej stacji kolejowej. Po chwili doznania widza zwiększa dźwięk – w rytm zmiany oświetlenia toczy się po torach wagon, który jak się później okaże jest więzieniem dla bohaterów. Minimalizm scenografii podkreślają drobne tylko rekwizyty, potrzebne aktorom do wykonywania symbolicznych gestów. Gestów polskości. Ponieważ to polskość jest głównym tematem podejmowanym na scenie. I słowa Stefana i Witolda do polskości się odnoszą. Gra aktorska początkowo wydaje się sztuczna, między bohaterami nie dochodzi do interakcji, a wypowiedzi kierowane są bardziej w przestrzeń. Stają się czymś na kształt monumentalnych przemów kierowanych do Polaka, który miałby...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »