Wpisy otagowane jako ‘ Julia Gładkowska ’

Julia Gładkowska: Baśń, do której chce się wracać

1 czerwca 2017
Julia Gładkowska: Baśń, do której chce się wracać

O spektaklu Opowieść zimowa w reżyserii Marcina Hycnara z Teatru Narodowego w Warszawie Fani talentu aktorskiego Marcina Hycnara z niepokojem obserwowali jego częściowe wycofywanie się z aktorstwa na rzecz reżyserii. Niepokój ten wzrósł jeszcze bardziej po ogłoszeniu decyzji Hycnara o odejściu z zespołu Teatru Narodowego. Jego karierę obserwuję bardzo uważnie od kilku lat i choć brakuje mi go na scenie, muszę przyznać, że studia na wydziale reżyserii były najlepszą drogą, jaką mógł obrać – w Teatrze Narodowym był doceniany, jednak ograniczony określonym emploi. Obsadzany w podobnych rolach nie dostawał szansy na zaprezentowanie pełni swoich możliwości. Reżyseria pozwoliła mu na pokazanie własnej wrażliwości. Hycnar okazał się być reżyserem precyzyjnym i pomysłowym, którego przedstawienia ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Jego najnowszy reżyserski projekt to Opowieść zimowa wystawiana w Teatrze Narodowym. Jest to spektakl na najwyższym poziomie, bardzo interesujący w warstwie treściowej i niezwykle atrakcyjny wizualnie. Hycnar wykorzystał całą dostępną maszynerię dużej sceny Narodowego, by przenieść widzów w świat magiczny, nierzeczywisty, czasem niepokojący i nieprzyjazny, a czasem bajkowy i zabawny. Udało mu się doskonale wyważyć proporcje pomiędzy śmiechem i powagą. Pierwsza część rozgrywa się na dworze króla...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

16 maja 2017
Julia Gładkowska: O mojej matce chciałbym powiedzieć wszystko…

O spektaklu Wszystko o mojej matce w reżyserii Michała Borczucha z Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Tempo zmian na świecie wymusza na wszystkich poszukiwanie nowych środków wyrazu, języka do opisania rzeczywistości. Teatr nie jest od tego wolny – często oczekuje się od niego wychodzenia naprzeciw tym zmianom, komentowania ich, ciągłego odnoszenia się do pozateatralnego tu i teraz. Tego samego wymaga się od dramaturgów; wydawać by się mogło, że tekst, który nie komentuje współczesnych realiów, powoli traci rację bytu. Czy oznacza to jednak, że w teatrze nie ma już miejsca na osobiste wyznania, przekazywanie własnych emocji, wpuszczanie publiczności do swojego wnętrza? Czy prywatny dramat twórcy nie jest w stanie zainteresować publiczności? Spektakl Borczucha zdaje się przeczyć tej tezie. Wszystko o mojej matce to jedno z najbardziej osobistych przedstawień, jakie miałam okazję oglądać. Michał Borczuch i Krzysztof Zarzecki opowiadają, jak nietrudno się domyślić, o swoich matkach. Łączy ich dramatyczne doświadczenie – obie zmarły bardzo młodo, osierocając swoich małoletnich synów, którzy teraz mierzą się ze swoimi wspomnieniami, a raczej ich brakiem. Próbują wrócić pamięcią do czasów dzieciństwa, momentu śmierci...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Śmieszki-heheszki, tylko co dalej?

4 maja 2017
Julia Gładkowska: Śmieszki-heheszki, tylko co dalej?

O spektaklu Triumf woli w reżyserii Moniki Strzępki z Narodowego Starego Teatru w Krakowie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Jako fanka duetu Strzępka-Demirski na Triumf woli czekałam niecierpliwie – miał to być spektakl, który uratuje ten, jak do tej pory, dość rozczarowujący sezon teatralny. Gdy ogłoszono program 37. WST, wiedziałam, że to pozycja, której przegapić nie mogę. Wieczór w Teatrze Dramatycznym okazał się jednak niezbyt udany, a moje nadzieje zawiedzione. Pytanie – co się stało? Na wstępie warto zaznaczyć: Triumf woli to nie jest bardzo zły spektakl, jednak również nie jest w jakości, jakiej można było oczekiwać od tej pary twórców. Ktoś, kto nie miał wymagań wobec nich i nie znał ich dotychczasowej twórczości, z teatru wyjdzie zadowolony. Dla tych, którzy przyzwyczaili się już do pewnego stylu duetu, wieczór będzie sporym rozczarowaniem. Oczywiście można mi zarzucić, że nie potrafię otworzyć się na nowości, dać się ponieść pozytywnym emocjom. W odpowiedzi na te zarzuty – rozumiem potrzebę twórców stworzenia czegoś świeżego, a przede wszystkim pozytywnego, bo jednak do tej pory spektakle tej dwójki mówiły o sprawach trudnych, często...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, polemika, teatralnie | 1 komentarz »

Julia Gładkowska: Mewa bez Czechowa

28 kwietnia 2017
Julia Gładkowska: Mewa bez Czechowa

O spektaklu Mewa w reżyserii Wojciecha Farugi z Teatru Powszechnego w Warszawie Czasami w teatrze potrzebujemy odrobiny świeżości, nowego spojrzenia na klasykę i jej interpretacje, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Takie eksperymenty często sprawiają, że odkrywamy w dramacie drugie dno, otwiera się przed nami nowy sposób jego odczytywania, inaczej patrzymy na działania bohaterów. Jednak zdarza się i tak, że tego typu „ulepszenia” kończą się katastrofą, nie tylko nic nie wnosząc do tekstu, ale wręcz odbierając mu głębię i urok. Taka katastrofa przydarzyła się w Teatrze Powszechnym. Nowa interpretacja Mewy Czechowa to trudny test cierpliwości dla tych, którzy jego dramaturgię sobie cenią i czekają na jej kolejne wystawienia. Jeśli dla kogoś było to pierwsze spotkanie z Czechowem, to obawiam się, że na kolejne nie będzie już miał ochoty. A szkoda, bo do tej pory na polskich scenach autor ten bronił się świetnie – wspomnieć wystarczy choćby Mewę Agnieszki Glińskiej z Teatru Narodowego (spektakl niestety już zdjęty z afisza) czy Płatonowa Konstantina Bogomołowa ze Starego Teatru. Wojciech Faruga przede wszystkim mocno okroił tekst i zostawił jedynie jego fragmenty przeplatane nowoczesnymi wstawkami. Aktorom zabrał możliwość stworzenia...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: To się już nie powtórzy (?)

14 kwietnia 2017
Julia Gładkowska: To się już nie powtórzy (?)

O spektaklu Punkt Zero. Łaskawe w reżyserii Janusza Opryńskiego z Teatru Provisorium w Lublinie pokazywanego w ramach 37. Warszawskich Spotkań Teatralnych Wystawienie Łaskawych Jonathana Litella na scenie wydaje się zadaniem karkołomnym – jak w dwie i pół godziny przedstawić bardzo złożoną narrację, wielość miejsc i postaci, a przy tym nie zatracić emocjonalności przekazu, opisanego okrucieństwa i beznadziei wojny? Januszowi Opryńskiemu się to udaje – tworzy spektakl trudny, miejscami szokujący, pozostawiający widza bezradnego, miotającego się pośród pytań, na które nie ma odpowiedzi. Udowadnia, że wciąż jeszcze nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie skali brutalności II wojny światowej, że nie rozliczyliśmy jeszcze wszystkich win, że to wciąż świeża rana. Punkt Zero. Łaskawe w dosadny sposób ukazuje z jednej strony historię konfliktu: wojenne zbrodnie, niewyobrażalnie chłodne kalkulacje nazistowskich działaczy, całe okrucieństwo eksterminacji, z drugiej zaś – historię jednostki, odrębnego elementu tej układanki, który wyzbywa się człowieczeństwa na rzecz okrucieństwa. Spektakl jest nieustanną grą kontrastów, zaczynającą się już na poziomie scenografii. Jesteśmy w nieokreślonej surowej przestrzeni: stół, metalowe krzesła, barek. Z jaką łatwością krzesła przemieniają się w ściany wagonu pociągu...
Czytaj   »

tagi: , ,
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Wyzwolenie z kartonu

17 marca 2017
Julia Gładkowska: Wyzwolenie z kartonu

O spektaklu Wyzwolenie w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego, koprodukcji Teatru Studio i Festiwalu Nowe Epifanie/Gorzkie Żale 2017 Wyzwolenie w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego to jedna z najbardziej chaotycznych i nieprzemyślanych produkcji teatralnych, jaką oglądałam. Twórcy mieli wielkie plany, porwali się na trudny tekst, który próbowali przenieść we współczesne realia. Ostatecznie dostajemy spektakl, który wbrew zapowiedziom nie jest efektowny i odkrywczy, ale nudny i rozczarowujący. TEKST Na jak dużą swobodę możemy pozwolić sobie przy interpretowaniu i przenoszeniu dawnych dzieł na teatralne deski? Istnieje kilka teorii – można wiernie trzymać się litery tekstu i stworzyć spektakl umieszczony w danej epoce; można, jak Michał Zadara, nie ingerować w słowa autora, ale akcję przenieść w czasy współczesne; można też, inspirując się tekstem, stworzyć coś własnego, nowego. Trzeci wybór jest chyba najtrudniejszy i wymaga naprawdę dużej sprawności językowo-literackiej, której Garbaczewskiemu zabrakło. W opisie spektaklu przeczytałam, że miałam do czynienia z „nowym dramatem narodowym pod tytułem Najnowsze wyzwolenie”, kompilacją tekstów Wyspiańskiego i Witkiewicza. Niestety, w spektaklu na próżno szukać jakiegokolwiek tekstu, historii, ciągu przyczynowo-skutkowego. Kilka w kółko powtarzanych fragmentów Wyzwolenia, okraszonych utartymi frazesami z internetowych dyskusji politycznych, nie mówi w gruncie rzeczy...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Poza głównym nurtem, czyli o teatrze bezpieczeństwa i wyobraźni

15 marca 2017
Julia Gładkowska: Poza głównym nurtem, czyli o teatrze bezpieczeństwa i wyobraźni

O spektaklu Księżycowy chłopiec w reżyserii Igora Gorzkowskiego, koprodukcji Studia Teatralnego Koło i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego Świat, także świat teatru, wciąż pędzi do przodu, nie daje odpocząć, odetchnąć nawet na chwilę. Ciągle chce nas czymś szokować, pokazywać nowe techniki, wpływać na światopogląd, oburzać, wywoływać dyskusje. Warto w tym wszystkim mieć jakąś spokojną przystań –  miejsce, w którym nie trzeba się bać tej gonitwy. W teatralnym światku taką przystanią jest dla mnie teatr Igora Gorzkowskiego. Czasami odnoszę wrażenie, że to jeden z ostatnich ocalałych bastionów prawdziwego, klasycznego teatru. Takiego, w którym liczy się pomysł, tekst i aktorskie rzemiosło, który nie jest zaangażowany w polityczne niesnaski, nie bawi się w publicystykę. Kameralny, nieatakujący efektami specjalnymi, które zagłuszają sceniczną akcję. Ze spektaklami, które bawią i wzruszają, pozostawiając w sercu tęsknotę za prostotą i czymś, co bardzo ogólnie nazywamy „magią teatru”. Księżycowy chłopiec to opowieść osadzona w bardzo odrealnionej przestrzeni parku rozrywki Unipark i jego okolic. Głównym bohaterem jest Pierrot (Andrzej Mastalerz), niepozorny mężczyzna, który dziwnym trafem zawsze znajduje się w centrum wydarzeń. A tych w Uniparku nie brakuje – kłótnie, pojawienie...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Nie tylko dyplom

5 marca 2017
Julia Gładkowska: Nie tylko dyplom

O spektaklu Pelikan. Zabawa z ogniem w reżyserii Jana Englerta z Teatru Collegium Nobilium w Warszawie (spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego AT) Spektakle dyplomowe są realizacjami specyficznymi. Idąc na dyplom, nie spodziewamy się, że zobaczymy spektakl przełomowy, wykorzystujący nowatorskie środki wyrazu. Chodzi przede wszystkim o zaprezentowanie umiejętności młodych adeptów aktorstwa, tego, czego nauczyli się podczas studiów. Sytuacją idealną jest, gdy twórcom, oprócz charakteru warsztatowo-rzemieśliniczego, uda się wydobyć także ukryte emocje, przekaz i sens przedstawianego tekstu. Takim spektaklem jest właśnie Pelikan. Zabawa z ogniem w reżyserii Jana Englerta w Teatrze Collegium Nobilium warszawskiej Akademii Teatralnej. Nie tylko daje on możliwość oceny umiejętności aktorów, ale jest również ciekawym studium natury człowieka, jego namiętności czy emocji. Dwie jednoaktówki Augusta Strindberga mają wszystkie cechy tekstu, który można wykorzystać w spektaklu dyplomowym: każda z postaci daje duże pole do aktorskiego popisu, nawet role epizodyczne są ciekawe, dialogi są napisane żywym, emocjonalnym językiem, a poruszana tematyka pozwala zaprezentować cały arsenał stanów psychicznych człowieka. Dramaturgia Strindberga, związana z nurtem naturalizmu, pokazuje najciemniejsze strony ludzkiej...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

19 stycznia 2017
Julia Gładkowska: Pisarz z teatru

O książce Powrót „Dziadów” autorstwa Jacka Kopcińskiego Pamiętam moje pierwsze spotkanie z recenzjami teatralnymi Jacka Kopcińskiego. Był to moment, kiedy wiedziałam już, że swoją przyszłość chcę w jakiś sposób związać z teatrem. Szukałam dla siebie miejsca w tym środowisku, przez dłuższy czas oczywistym wyborem wydawały mi się studia na wydziale aktorskim, choć równocześnie przeczuwałam, że to nie do końca moja droga. I wtedy odkryłam krytykę teatralną. Po premierze Zbójców Michała Zadary w Teatrze Narodowym kupiłam pierwszy w moim życiu numer miesięcznika Teatr, w którym opublikowana została recenzja tego spektaklu autorstwa redaktora naczelnego pisma– Jacka Kopcińskiego. Tekst ten został przeczytany przeze mnie wielokrotnie, marginesy zapełnione notatkami, a z tyłu głowy pozostało pytanie: jak się TAK pisze? Jak o spektaklu napisać w taki sposób, że recenzję czyta się nie jak zwykłą ocenę wydarzenia kulturalnego, ale jak artystyczny tekst literacki, erudycyjny esej, nie zatracając się przy tym w poetyckości, zachowując obiektywizm i profesjonalizm? Powrót „Dziadów” to zbiór szkiców teatralnych Kopcińskiego z kilku ostatnich lat, ukazujących się głównie na łamach Teatru. Szkiców teatralnych właśnie, nie recenzji, bo te teksty to coś więcej...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli literacko | Brak komentarzy »

Julia Gładkowska: Fikcyjna prawda

22 grudnia 2016
Julia Gładkowska: Fikcyjna prawda

O spektaklu Mokradełko w reżyserii Mikołaja Grabowskiego Mokradełko to reportaż Katarzyny Surmiak-Domańskiej opowiadający o Halszce Opfer, autorce autobiografii Kato-tata. Nie-pamiętnik, w której opisuje ona traumatyczne dzieciństwo, w którym była molestowana fizycznie i psychicznie przez swojego ojca. Surmiak-Domańska bada przede wszystkim to, jak zmieniło się życie Halszki po opublikowaniu książki. Interesują ją reakcje jej najbliższego otoczenia: matki, sąsiadów i bratowej. Pokazuje mechanizmy przemilczenia, wypierania prawdy oraz odrzucenia przez małą społeczność. Tekst jest świetnie napisany, w dosadny sposób zwraca uwagę na ważny, często ukrywany problem. Spektakl Mikołaja Grabowskiego, adaptacja sceniczna tego reportażu, mógł stać się ważnym głosem w dyskusji o przemocy w rodzinie, mógł wstrząsnąć widzami, mógł być obrazem na długo pozostającym w pamięci. Właściwie – czy aby na pewno mógł? Podstawowym problemem tego spektaklu jest chyba to, że reportaż, gatunek dziennikarski, literatura faktu, nie jest w stanie obronić się na teatralnej scenie. To, co na papierze, przy czytaniu, wstrząsa swoją prawdziwością, w teatrze traktowane będzie wyłącznie jak fikcja i straci swoją siłę oddziaływania na odbiorcę. Będzie zagrane, przedstawione, ale nie przeżyte. Grabowski zdecydował się nie ingerować zbytnio w tekst...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »