Wpisy otagowane jako ‘ Julia Rup ’

Julia Rup: Z pielgrzymki do wędrówki

16 listopada 2013
Julia Rup: Z pielgrzymki do wędrówki

O spektaklu Do Damaszku w reżyserii Jana Klaty w Starym Teatrze w Krakowie.   Wierny popkulturowym inspiracjom i wciąż przywiązujący ogromną wagę do roli muzyki w teatrze, Jan Klata mierzy się z klasycznym tekstem dramaturgii skandynawskiej. Wraz z Sebastianem Majewskim kreują obraz przesiąknięty, bliskim współczesnej jednostce, poczuciem pustki i kryzysem relacji międzyludzkich.   Punktem wyjścia zarówno dramatu, jak i spektaklu Klaty jest spotkanie Nieznajomego (Marcin Czarnik) i Pani (Justyna Wasilewska). Dzieje się to w nieokreślonej, intrygującej przestrzeni. Scenografia przedstawia ściany zbudowane z rzędów nagich czaszek, oprócz nich i pojawiających się rekwizytów – pustka. Owe czaszki stają się milczącymi świadkami zmagań głównych bohaterów. Przypominając o tym, co nieuchronne w życiu każdego człowieka, zdają się drwić z postawy Nieznajomego. A jest z czego, ponieważ mężczyzna przyjął pozę zarozumiałego artysty – performera, nieustannie przeczesującego bujną grzywę i nie rozstającego się z okularami przeciwsłonecznymi. Ubrany w rozchełstaną, białą koszulę i garnitur, kojarzy się ze stereotypowym wizerunkiem „męskiego mężczyzny”. Bycie artystą oznacza dla Nieznajomego głównie bycie ponad ludźmi, osiągnięcie poziomu niedostępnego dla innych. Przerysowane gesty i pretensjonalny ton głosu dopełniają wrażenie człowieka...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Estetyczna trauma

12 stycznia 2013
Julia Rup: Estetyczna trauma

O spektaklu Burza w reżyserii Mai Kleczewskiej z Teatru Polskiego Bydgoszcz na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Boska Komedia. Z dramatu Szekspira zostały strzępy, zamiast magii i fantastyki – osobiste traumy i toksyczne relacje. Korzystając z metody ustawień Hellingera, Kleczewska konstruuje sieć splątanych więzów rodzinnych, sytuację sceniczną pełną napięć i agresji, w której uzdrowienie zdaje się być jedynie pozorne. Na środku sceny pokrytej piaskiem twarzą do widowni w półmroku stoi Miranda (Marta Nieradkiewicz). Rozpoczyna monolog składający się z przypadkowych słów, prywatnych skojarzeń, na zawieszonym w tle sceny ekranie pojawiają się zdjęcia małych dzieci, a w tle pobrzmiewa niepokojąca, niemal transowa muzyka. Ta improwizacja jest jak wejście do wnętrza, głębi postaci/aktorki i może stanowić klucz do odczytania spektaklu, którego jedną z głównych osi ma być motyw snu. Kolejna scena wyjęta jest z zakończenia dramatu – rodzina siedzi przy stole, naprzeciwko siebie Miranda w sukni ślubnej i Ferdynand (Piotr Stramowski) w garniturze. Nie jest to typowa scena weselnego posiłku, między postaciami wyczuwa się nieznośne napięcie, pretensje i uraza są niezwykle silne. Nikt nie patrzy sobie w oczy, Prospero (Michał Jarmicki) usiłuje opowiedzieć córce...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli festiwalowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Taniec ubogi w emocje

3 stycznia 2013
Julia Rup: Taniec ubogi w emocje

O spektaklu Nancy. Wywiad w reżyserii Claude’a Bardouila z Nowego Teatru w Warszawie na Międzynarodowym Festiwalu Boska Komedia. Historia związku Sida Viciousa i Nancy Spungen w tanecznym spektaklu. Sex, drugs i rock and roll z dodatkami w postaci niedociągnięć technicznych i wątpliwej potrzeby rozwiązań scenicznych. Choć trwający nieco ponad godzinę, mocno nużący, zostawia widza z pytaniem „po co?”                                     Znajomość Sida i Nancy to relacja pełna namiętności, pożądania, ale i agresji, wzajemnego przyciągania, z tragicznym zakończeniem. Historia, w której bardziej niż słowa, liczą się emocje, jest ciekawym materiałem dramaturgicznym dla spektaklu tanecznego. Język ciała w tym przypadku wydaje się być o wiele skuteczniejszym narzędziem komunikacji w próbie przekazania istoty relacji łączącej tę parę, a towarzysząca tańcowi muzyka sygnalizuje, czym zajmował się Sid, i że ich wspólne życie wiązało się ze środowiskiem muzycznym. Pomysł na spektakl jest obiecujący, tym bardziej, że nad reżyserią i choreografią czuwał Claude Bardouil, profesjonalny tancerz. W roli Nancy obsadzono Magdalenę Popławską, która jest przede wszystkim aktorką dramatyczną. Zderzenie dwóch różnych poziomów umiejętności technicznych mogłoby się obronić jako świadomy zabieg, jeśli patrzeć na kwestie talentu, czy kariery,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Jedenastu do jednego

19 grudnia 2012
Julia Rup: Jedenastu do jednego

O spektaklu Dwunastu gniewnych ludzi w reżyserii Radosława Rychcika z Teatru Nowego im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Boska Komedia. Dwunastu mężczyzn, dwanaście krzeseł i mikrofonów. Trwającej dwie godziny wymianie zdań towarzyszy pulsująca w tle rytmiczna muzyka i precyzyjnie obmyślony ruch sceniczny. Stopniowo odkrywane tajemnice i motywacje splatają się z podjęciem decyzji o losie oskarżonego o ojcobójstwo człowieka. Fabuła jest prosta – dwunastu ławników rozpoczyna, wydawałoby się oczywiste, głosowanie nad wyrokiem dla oskarżonego o zabójstwo ojca szesnastoletniego chłopaka. Widz nie zna przebiegu procesu, spektakl rozpoczyna się w momencie, gdy mężczyźni udają się na naradę. Padają głosy o banalnej sprawie, fakty zdają się potwierdzać wersję oskarżyciela i wydaje się, że nie ma nad czym się zastanawiać. Zwrot następuje, kiedy jeden z ławników głosuje „niewinny”, co wzbudza w pozostałych szereg reakcji, od niedowierzania po agresję. To właśnie proces podważania, przekonywania, żonglowania faktami i przypuszczeniami jest główną osią spektaklu. Każdy z ławników reprezentuje inny typ charakteru, postacie są rysowane grubą kreską i po paru pierwszych kwestiach wydają się być raczej jednowymiarowe. Wraz z upływem akcji między słowami zaczynają ujawniać się...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Siła prawdziwej miłości

12 grudnia 2012
Julia Rup: Siła prawdziwej miłości

O balecieJezioro łabędzie w wykonaniu The Russian National Balet na występie gościnnym w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Wszyscy znamy tę historię – piękna królowa zaklęta w łabędzia czeka, aż przysięga prawdziwej miłości zdejmie zły czar; ukochany książę oszukany przez czarnoksiężnika łamie dane jej słowo i oboje rzucają się ze skały. Balet Czajkowskiego urzeka prostotą podziału świata na dobro i zło, wzrusza magiczna historia miłosna, a spektakl staje się możliwością zaprezentowania niezwykłej precyzji i kunsztu tancerzy. Pierwszym obrazem jest zabawa na dworze księżnej, matka daje ona synowi w prezencie kuszę, którą ten postanawia od razu wypróbować. Beztroska atmosfera budowana jest efektownymi popisami błazna, tańcami dworzan. Dekorację stanowią malowany prospekt, parę krzeseł i ław po bokach sceny. Umowność scenografii nie przeszkadza w odbiorze, spełnia prostą funkcję zaznaczenia miejsca akcji, dzięki czemu całość uwagi widzów skupia się na tancerzach. O ile pierwsza odsłona wprowadza w taneczny świat radości i świętowania, o tyle w drugiej nastrój zmienia się diametralnie. W środku mglistej nocy nad brzegiem jeziora gromadzi się stadko łabędzi ze swoją królową. Gra prostymi kontrastami bieli strojów łabędzi...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Zwycięska partia

16 listopada 2012
Julia Rup: Zwycięska partia

O spektaklu Paw królowej w reżyserii Pawła Świątka w Starym Teatrze w Krakowie. Akrobacje fizyczne i gimnastyka słowna. Niewielka przestrzeń, a w niej aktorski kwartet w fantastycznej formie. Stary Teatr nareszcie proponuje dopracowany, pełen energii spektakl. Z tekstami Masłowskiej w teatrze bywa różnie. Można obłożyć je szeregiem skomplikowanych działań scenicznych, można wyciągać i uwypuklać konteksty społeczno-polityczne, można też po prostu przedstawić mówiące postacie i liczyć na to, że tekst obroni się sam. Każda z tych propozycji to przepis na porażkę. Masłowska potrzebuje partnera, osoby, która uwypukli, ale nie pogrzebie potencjału jej języka, dowcipu i pomysłu na fabułę. W krakowskim Pawiu królowej wydarzyła się rzecz imponująca – każdy element ma swoje miejsce, wszystkie znaki teatralne łączą się w spójną całość, a w efekcie widzowi podany jest spektakl logiczny, konsekwentny i interesujący. W przestrzeni przypominającej kort tenisowy czy też salę gimnastyczną występuje czwórka aktorów. Występuje, ponieważ wygrany jest charakter tekstu powieści, ni to piosenki, ni to melorecytacji. Aktorzy sami tworzą sobie niebanalny podkład dźwiękowy wydając przeróżne odgłosy i wystukując rytm. Zabawie językiem Masłowskiej towarzyszy specyficzny ruch sceniczny, ironicznie ilustrujący treść wypowiadanych słów....
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Żonglerka stereotypami

25 października 2012
Julia Rup: Żonglerka stereotypami

O spektaklu Titus Andronicus w reżyserii Jana Klaty w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Niemcy jako Rzymianie, Polacy Gotami. Krwawa historia rzymskiego dowódcy staje się parabolą historii współczesnej. Przy naprzemiennych dźwiękach metalu i italo disco toczą się losy Tytusa, który sprowadza na siebie ogromne cierpienie nieodpowiednimi decyzjami. Z wojny przeciw barbarzyńskim Gotom powraca wezwany przez Rzym wódz Titus (Wolfgang Michalek). Z dwudziestu pięciu synów tylko czterech przeżyło, pozostali polegli na polu bitwy. W cesarstwie panuje bezkrólewie, o koronę walczą dwaj synowie zmarłego władcy – starszy Saturninus (Stefko Hanushevsky) i młodszy Bassianius (Matthias Luckey). Klata poświęca scenie wejścia Titusa pierwsze kilkanaście minut spektaklu. Przerywając kłótnię o władzę, wódz wnosi trumny/skrzynie jedną po drugiej, a na ekranie w tle sceny odlicza się kolejne ofiary. W pewnym momencie rzymskie cyfry gwałtownie zaczynają rosnąć, wręcz mnożyć się, podkreślając ogrom strat. Już w pierwszej scenie wyraźnie zarysowuje się przepaść między porządkiem wojennym, a tym, co czeka w Rzymie. Titus… jest koprodukcją z Staatsschauspiel w Dreźnie, Rzymian grają Niemcy, Gotów Polacy (wyjątkiem Paulina Chapko jako Lavinia). Ten prosty zabieg...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Iluzja teatru

28 czerwca 2012
Julia Rup: Iluzja teatru

O spektaklu Iluzje w reżyserii Iwana Wyrypajewa, Stary Teatr w Krakowie. Iluzje zapowiadane były jako spotkanie, nie spektakl. Spotkanie widzów z aktorami, którzy opowiedzą historie dwóch par małżeńskich. Balansowanie na granicy bycia postacią, a pozostaniem aktorem tworzy specyficzną półprywatną sytuację, w której najważniejszy staje się widz, czy też może słuchacz. Najpierw na scenę wejdzie Dyrygent (Marta Mazurek), dziewczyna przywita widownię, uprzedzi o czasie trwania przedstawienia i gestem wywoła aktorów zza kulis. Pierwszy pojawi się Juliusz Chrząstowski. Usiądzie na jednym z czterech ustawionych na scenie krzeseł i rozpocznie opowieść o Dannym. Od początku funkcjonuje jako aktor, zaznacza, że jego słowa będą przedstawianiem jakiejś obcej, fikcyjnej historii. I to właśnie kluczowa zasada konstrukcji Iluzji – ze sceny mówi do nas po prostu aktor, nie postać. Aktor jako pośrednik w rozmowie nie angażuje się, a jest raczej głosem dla opisywanej osoby. Opowieści aktorów dotyczą miłości i zdrady, życia i umierania. Lekkim tonem mówi się o rzeczach istotnych, czy też najistotniejszych. Aktorzy spokojnie, bez zbędnych gestów czy modulacji głosu przedstawiają beztroskie i intymne chwile bohaterów tekstu. Nikogo nie udają, w półprywatnej sytuacji...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Spacer z Chazarami

2 kwietnia 2012
Julia Rup: Spacer z Chazarami

O spektaklu Słownik Chazarski. Dzieci snów w reżyserii Pawła Passiniego w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Symultanicznie prezentowane obrazy, widzowie prowadzeni przez tajemnicze korytarze teatru. W najnowszym spektaklu Pawła Passiniego wykorzystano zarówno imponujące możliwości techniczne opolskiej sceny, jak i zaangażowano wyjątkowo dużo aktorów i statystów. Wędrówka po świecie mitycznego plemienia Chazarów obfituje w sceniczne niespodzianki, zachwyt nad koncepcją, ale i znużenie fabularną warstwą spektaklu. Forma przedstawienia wyczerpuje się po pewnym czasie i nie jest w stanie udźwignąć całości, a zachwyt przemienia się w rozczarowanie. Twórcy uruchomili wszystkie sceny teatru, a także inne, mniej oczywiste przestrzenie. Na początku widzowie dzieleni są na trzy grupy – żeńską, męską i mieszaną (nazwaną Łowcami Snów). Każda z grup rozpocznie spektakl z innego miejsca i każda zobaczy inny zestaw scen. Podczas niektórych wszyscy widzowie się spotkają, później przetną sobie drogi. Tym sposobem akcentowana jest fragmentaryczność historii, które widz pozna, przy powtórnym obejrzeniu spektaklu w innej grupie można trafić na początek lub dalszą część wcześniej widzianego obrazu. No właśnie, obrazu. Kolejne sceny nie układają się bowiem w linearną opowieść, są raczej migawkami,...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Julia Rup: Cierpienia Starego Kordiana

9 lutego 2012
Julia Rup: Cierpienia Starego Kordiana

O spektaklu Kordian w reż. Szymona Kaczmarka w Starym Teatrze w Krakowie. Zdecydowana i konsekwentna interpretacja Kaczmarka pozwala na nowo odczytać wiele wątków Kordiana, jednocześnie sama na siebie zastawia pułapki. Interesujące sceny zaburza pomysł na środkową cześć spektaklu; ciekawą konstrukcję głównej postaci rozbija wprowadzenie pobocznych. Przedstawieniu daleko do perfekcji, ale zasługuje na uwagę. Kordianów jest dwóch – dojrzały (Adam Nawojczyk) i młody (Szymon Czacki). Starszy jest sparaliżowany i porusza się na wózku inwalidzkim – jedynym ruchem, na jaki może sobie pozwolić jest lekki obrót głowy. Pozbawiony złudzeń i nadziei podejmuje decyzję o zakończeniu swojego życia, czego ze względu na chorobę nie może zrobić sam. Do tego jest mu właśnie potrzebny młody Kordian, który skonstruował urządzenie umożliwiające starszemu zażycie trucizny. Relacja między nimi jest niejasna – początkowo młodszy traktuje starszego jako obiekt do obserwacji, a jego historię jako materiał do swojego filmu dokumentalnego. Z czasem porzuca swój projekt i coraz bardziej angażuje się w opowieść chorego, pokonuje drogę od dużego dystansu do aktywnego dialogu i próby zrozumienia decyzji Kordiana. Młodszy pomocnik na początku nie kwestionuje wyboru starszego, patrzy na to, co ma...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »