Wpisy otagowane jako ‘ Katarzyna A. Orlińska ’

Katarzyna Orlińska: Pętle czasu

1 grudnia 2012
Katarzyna Orlińska: Pętle czasu

O spektaklu baletowym Echa Czasu w Teatrze Wielkim. Premiera w Teatrze Wielkim, zapowiadana już od kilku tygodni. Na Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i Senatorskiej intrygujące, utrzymane w minimalistycznej stylistyce plakaty: tancerze uchwyceni w perfekcyjnej pozie pas de deux, żadnych wymyślnych kostiumów, jednolicie czarne tło. Afisze spektaklu Echa czasu stanowczo odcinają się od innych plakatów: krzykliwych, nieco przesadnych. Zapowiadają coś nowego, mocnego, intrygującego. A mimo to tuż przed podniesieniem kurtyny słyszę teatralny szept widza z dalszych rzędów: „Echa czasu, potem Dziadek do orzechów, Święto wiosny… zupełnie, jakby świat kręcił się tylko wokół baletu”. Na szczęście kurtyna idzie w górę. Century Rolls: subtelna, wibrująca muzyka Johna Adamsa, kolorowe spódnice tancerek, mnóstwo światła. Pierwsze skojarzenie: ver sacrum, echa czasu secesji, wprawdzie bardzo zminimalizowanej i unowocześnionej, ale wciąż wyczuwalnej w organicznej żywotności choreografii i operowaniu giętką, swobodną linią. Od wdzięcznych, barwnych kostiumów tancerzy po grę świateł, wszystko jest tu urzekająco młodzieńcze, świeże, pełne energii. Nie ucieka się przy tym bynajmniej w banalną czułostkowość czy idealizowanie młodości. Zmiana świateł oddaje rytm przebiegu jednego dnia, kreuje dojrzewanie i wprowadza...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli muzycznie, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Boso, ale w ostrogach

16 października 2012
Katarzyna Orlińska: Boso, ale w ostrogach

  o spektaklu Oberża pod Złotym Rogiem  w Teatrze Żydowskimw reżyserii Szymona Szurmieja. Spektakl Oberża pod Złotym Rogiem otwiera konferansjer (w tej roli dyrektor teatru, reżyser Szymon Szurmiej). Wprowadza publiczność w tematykę przedstawienia, a wstęp okrasza typowym żydowskim humorem. Już wiadomo, że właśnie w tej konwencji utrzymany będzie spektakl: muzyczna opowieść o przedwojennej Warszawie na styku kultur, pokazanej z humorem, ironią i przymrużeniem oka. Konferansjer znika, kurtyna idzie w górę, spektakl się rozpoczyna – i ani przez chwilę nie zawodzi oczekiwań widowni. Nie oznacza to jednak, że jest w najmniejszym choćby stopniu przewidywalny. Bynajmniej, co chwila zaskakuje zwrotami akcji, pomysłową choreografią i dopracowanymi kostiumami. Pierwszy akt otwiera znakomita aranżacja popularnej piosenki Grzesiuka „Bal na Gnojnej”. Przenosimy się do podrzędnej knajpy i obserwujemy codzienność warszawskiej „ferajny”, grupy na pograniczu półświatka. To niesamowicie barwny, żywiołowy świat, któremu daleko do jednolitości. Ma własną kulturę i specyficzną gwarę, a członkowie ferajny nie przedkładają nic innego nad poczucie tożsamości z grupą. Na Gnojnej można spotkać i drobnego kieszonkowca („doliniarza”), i piękną, „charakterną” dziewczynę z Czerniakowa, i chłopaków z bandy. Na imieniny ferajna chodzi, naturalnie, do cioci, gdzie pije się wódkę, puszcza...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Elegancja Francja, czyli oś Wschód-Zachód

22 lipca 2012
Katarzyna Orlińska: Elegancja Francja, czyli oś Wschód-Zachód

o Madame w reż. Jakuba Krofty w Teatrze na Woli.  Powieści można podzielić z grubsza na dwie kategorie: sceniczne i niesceniczne. Madame Antoniego Libery nie należy w sposób oczywisty ani do pierwszej, ani do drugiej. To historia o intrygującej nauczycielce francuskiego, wprowadzającej powiew fascynującego Zachodu w szarą codzienność PRL-owskiej szkoły. O jej wyjątkowym uczniu – samotniku, fantaście, miłośniku literatury. Ostatecznie – last not least! – o filologii: zarówno jako ujęcie akademickiego środowiska w poetyce krzywego zwierciadła, jak i piękna, poetycka opowieść o magii i sile słowa. Powieść Libery wymyka się standardom przesadnego polityzowania, sentymentalnej czułostkowości, ślepego idealizmu. Uderza w różne tonacje jednocześnie, nie będąc przy tym kakofonią. Libera „gra” humorem, ironią, aluzjami (nie tylko literackimi – jest i teatr, i historia, i szachy). Sam narrator posiada swego rodzaju samoświadomość literacką, a na siebie i swoje działania stara się spoglądać z przymrużeniem oka. Teatrowi na Woli można pogratulować obsady głównej roli – Waldemar Barwiński świetnie spisuje się jako bezimienny narrator, mimowolnie wpadający we „francuską gorączkę”, która zawczasu ogarnęła już całą szkołę. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie zbyt swobodne potratowanie tekstu...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Słowa i taniec

10 września 2011
Katarzyna Orlińska: Słowa i taniec

o filmie Pina 3D w reż. Wima Wendersa. Café Müller. Jeden ze słynnych spektakli jeszcze słynniejszej niemieckiej choreograf, Piny Bausch. To on zainspirował Wima Wendersa (reżysera m.in. Nieba nad Berlinem) do zrobienia filmu o teatrze tańca, a odkrycie możliwości trójwymiaru przyczyniło się do rozpoczęcia zdjęć. Początkowo Wenders, we współpracy z Tanztheater Wuppertal Pina Bausch, zamierzał nakręcić dokument o życiu i twórczości Bausch. Po śmierci Piny przerwał zdjęcia, wyrażając żal, że nie mogli wspólnie doprowadzić ich do końca. Dopiero rozmowy z rodziną oraz współpracownikami Bausch spowodowały, że Wenders na nowo podjął pracę nad filmem, zmieniając założenia: Pina to hołd składany przyjaciółce, współpracownicy, mistrzyni. Trudno nie popaść przy tym w sentymentalizm: członkowie zespołu tanecznego Bausch wspominają jej fascynującą osobowość, ogromny talent, indywidualne podejście do każdego tancerza. Opowiadają o współpracy, o tańcu, który wyzwalał emocje i stawał się jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem. Laurka z „gadających głów” szybko znudziłaby widza, gdyby nie wizualna i dźwiękowa strona filmu. Niepokojąco piękna muzyka i choreografia Bausch – to właśnie przykuwa uwagę widza, nawet kompletnego laika w dziedzinie współczesnego tańca. Ogromnym atutem filmu Wendersa są zrealizowane w technice 3D fragmenty spektakli Bausch: emanujące...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli filmowo, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: In vino veritas

10 lipca 2011
Katarzyna Orlińska: In vino veritas

o spektaklu Dziękuję, tatusiu w reż. Freda Apke w Teatrze Druga Strefa. Z plakatu popatruje nieśmiało, a zarazem przenikliwie brzdąc o wątpliwej urodzie: ryżawy, pyzaty wielkouch. Podpis głosi Dziękuję, tatusiu. Taki afisz może zapowiadać wszystko – od mrocznego dramatu rodzinnego po tryskającą nieskrępowanym dowcipem komedię. Spektakl w reżyserii Freda Apke określiłabym jako półfarsę, półobyczaj, słodko-gorzki pendant do wielkich dzieł kultury wspominania. Drobiazgi ożywiają miniony czas jak proustowska magdalenka, a osiemdziesiąte urodziny ojca stają się pretekstem do snucia opowieści, przeplatanej zabawnymi dywagacjami sagi rodzinnej z przymrużeniem oka. Każdy z widzów, z kieliszkiem wina w dłoni, bierze udział w spektaklu: to wznosząc toast za zdrowie tatusia i śpiewając na jego cześć Sto lat, to przepijając do głównego bohatera, to przysłuchując się snutym przezeń barwnym historiom rodzinnym. Dziękuję, tatusiu jest monodramem – widzowie nie mają okazji poznać bohaterów owych opowieści inaczej niż w toku narracji. To sztuka „gadana”, teatr jednego aktora – i Sylwester Biraga opanowuje spektakl we wszystkich jego wymiarach. Chociaż wcale się na to nie zanosi. Przemowa z okazji osiemdziesiątych urodzin ojca, które „przypadkiem wypadły akurat w czterdzieste piąte” narratora, początkowo...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Człowiek, który wypadł z łóżka, czyli orwellowski Rok 2011

4 lipca 2011
Katarzyna Orlińska: Człowiek, który wypadł z łóżka, czyli orwellowski Rok 2011

Jak odzyskać coś, co – zdawałoby się – jest niemożliwe do stracenia: własną tożsamość? Iluzja wiecznej przynależności do samego siebie zostaje błyskawicznie zniszczona w świecie rządzonym przez „armię białych kołnierzyków” na usługach wiecznie nieobecnego Reynoldsa, udzielnego władcy korporacyjnego imperium. Tak wygląda świat przyszłości wykreowany przez brytyjskiego dramatopisarza Paula Sellara. Czy jednak również owa przyszłość nie jest tylko iluzją? Spektaklu w reżyserii Andy`ego Jordana nie sposób zakwalifikować do gatunku political fiction. Political owszem, choć raczej implicite. Fiction zbliża się jednak, i to w sposób niebezpiecznie wyraźny, do nader realnej teraźniejszości. Tu kłania się nie tylko orwellowski Rok 1984, ale i Kafka z budowaniem atmosfery absurdu i nieznanego zagrożenia. A czym jest przyszłość dla „człowieka, który wypadł z łóżka” i stracił poczucie jedności z własnym ja? Jedyną możliwość odzyskania przyszłości pan Price widzi w odzyskaniu przeszłości, dlatego udaje się na umówione spotkanie – punkt zaczepienia w teraźniejszości. Ta wydaje się jednak snem, w którym wciąż wracają mroczne obrazy: ciemność, dezorientacja, obawy… Przychodząc na spotkanie, pan Price wprawia w ruch biurokratyczną machinę, której nikt i nic nie jest...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Wykluczeni, czyli Jelinek po grecku

4 lipca 2011
Katarzyna Orlińska: Wykluczeni, czyli Jelinek po grecku

O spektaklu Wykluczeni w reż. Eleni Efthymiou z Uniwersytatu im. Arystotelesa w Salonikach, Szkoła Dramatyczna About Wonderful, wonderful times directed by Eleni Efthymiou from Aristotle University of Thessaloniki, School of Dramai Hermeneutyczna próba interpretacji greckiego spektaklu już na samym początku przynosi wyniki zadowalające: to spektakl zdecydowanie à la Jelinek. Realizacja skandalizującej (jak zwykle) powieści Die Ausgesperrten (pol. Wykluczeni, ang. Wonderful, wonderful times) charakteryzuje się całkowitą wiernością tekstowi oryginału. Wierność ta znajduje odbicie w strukturyzowaniu przestrzeni scenicznej: aktorzy grają za półprzezroczystą kurtyną, co jest zarówno zabiegiem pozwalającym na ożywienie ducha teatru epickiego, jak i prostym środkiem technicznym pozwalającym na wyświetlanie tytułów kolejnych epizodów i fragmentów tekstu. Głos z offu lekko ironicznym tonem odczytuje uwagi na temat działań bohaterów. Ten sposób budowania spektaklu odpowiada literze oryginału i wszystko byłoby bardzo pięknie, gdyby nie… To, że przedstawienie jest wierne tekstowi Jelinek, według wielbicieli austriackiej pisarki byłoby wielkim komplementem dla greckiego zespołu. Zarówno forma, jak i treść spektaklu stoją w służbie książkowego oryginału. Czy jednak można tu zupełnie na poważnie mówić o treści? Charakterystyczna dla Jelinek...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Chudy żołnierzyk, czyli porządek dziobania

1 lipca 2011
Katarzyna Orlińska: Chudy żołnierzyk, czyli porządek dziobania

O Chudym żołnierzyku w reż. Hannana Ishay’a z Seminarium im. Maxa Reinhardta w Wiedniu „Wiesz, w zasadzie ja jestem bardziej tobą niż ty sam”. Trudno chyba o stwierdzenie bardziej wstrząsające podstawami samowiedzy – i to wypowiedziane całkiem serio. Tytułowy „chudy żołnierz” Zusja, dezerter, wraca z frontu do domu. Marząc o ciepłym przyjęciu przez żonę i syna, malując sobie samemu w jasnych barwach uroki domowego ogniska, nawet przez ułamek sekundy nie spodziewa się, że ktoś zajął jego miejsce. Za Zusję podaje się „gruby żołnierz”, który – nie przypominając go absolutnie w niczym – brutalnie zawłaszczył jego dom, rodzinę i tożsamość. Konflikt między Zusją „chudym” a „grubym” narasta, a i rozterki wewnętrzne dezertera przybierają na sile. Nieprzypadkowo główny bohater nosi, nieco wprawdzie zmienione, imię sługi z klasycznej komedii Amfitrion. Sztuka Hanocha Levina w realizacji Seminarium im. Maxa Reinhardta w Wiedniu stanowi współczesną wariację na temat sztuki Plauta. Wariację dość swobodną – plautyńska komedia intryg, pomyłek i rozpoznania u Levina staje się tragikomedią. Brak w niej charakterystycznych dla pierwowzoru elementów farsy (chociaż użyte zostały dowcipne gry słowne i spora dawka absurdu). Autor sztuki...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Stracony dzień, czyli nie mogę od ciebie uciec

30 czerwca 2011

O Straconym dniu w reż.  Mattiasa Malmgrena z Akademii Teatralnej w Malmö Ile o straconym dniu może opowiedzieć dwudziestominutowy spektakl? Wydawałoby się, że nowoczesne wariacje na temat straconego czasu wciąż jeszcze stoją w służbie proustowskiej estetyki wspominania, w licznych dywagacjach ogarniającej warstwowość powidoków – pejzaży miejskich, fragmentów z życia socjety, osobistych i artystycznych refleksji. Twórczego rozwinięcia doczekała się również pasażowa koncepcja kształtowania przestrzeni wspomnień, skupiona na detalu, a reprezentowana m. in. przez Berlińskie dzieciństwo Waltera Benjamina. Nowsze realizacje stawiają jednak na ujęcie postmodernistyczne, posługując się brakiem ciągłości, antylinearnością wspomnień, a surrealistyczna konstrukcja unaocznia absurdy treści. Spektakl Stracony dzień po trosze czerpie z tych konwencji: stracony dzień to żadne novum tematyczne, a pytania wkraczające w sferę zarówno eschatologii – czy początek jest już tak naprawdę końcem? – jak i metafizyki powtarzały się w dziesiątkach utworów (w wykonaniu Szwedów brzmią jednak zdumiewająco świeżo, jako że odciążone z ładunku emocjonalnego zyskały na sile wyrazu jako hasła, elementy konstytuujące przestrzeń spektaklu). Wyabstrahowanie ze spektaklu składowych środków wyrazu i złożenie ich w nowy schemat to znane dekonstrukcji zabawy ze strukturą. Dwa bieguny narracji –...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie | Brak komentarzy »

Katarzyna Orlińska: Siła teatru

29 czerwca 2011
Katarzyna Orlińska: Siła teatru

Z Peterem Steinem rozmawia  Katarzyna Orlińska – Przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF – został Pan wybrany członkiem Komitetu Honorowego – chciałabym zapytać Pana o wcześniejsze doświadczenia z tego typu projektami. Co Pan o nich sądzi? Co podobało się Panu w tych przedsięwzięciach, a co uważa Pan za nieszczególnie udane? Czy jest Pan zdania, że festiwale międzynarodowe mogą być dla młodych ludzi związanych z teatrem korzyścią ze względu na możliwość transferu międzykulturowego? – Siła teatru tkwi w korzeniach regionalnych kultur teatralnych. Gdyby pozostał wyłącznie domeną międzynarodowych festiwali, prędko straciłby swoją moc. Już dziś widzimy zamknięty rynek produkcji teatralnych, które ogląda jedynie kilka tysięcy wciąż tych samych widzów. Teatr europejski to przede wszystkim teatr tekstu, ugruntowany na rodzimych tradycjach językowych. Z drugiej jednak strony chce on podbić cały świat. Konieczna jest tu równowaga. Oczywiście, młodych aktorów pociąga możliwość poznania innych kultur teatralnych, ale takim spotkaniom brak przeważnie odpowiedniej organizacji. Szczerze mówiąc, spośród festiwali, które odwiedziłem, ekscytujący wydał mi się tylko jeden. Był to Festiwal Cervantesa w Caracas w roku...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli patronacko, teatralnie, wywiadowo | Brak komentarzy »