Wpisy otagowane jako ‘ Tomasz Janyst ’

Tomasz Janyst: Peerfekcyjny Gynt

15 marca 2011
Tomasz Janyst: Peerfekcyjny Gynt

o spektaklu „Peer Gynt. Szkice z dramatu Henryka Ibsena” w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Paweł Miśkiewicz i Dorota Sajewska pocięli tekst „Peer Gynta” na drobne części, niektóre wyrzucili, a resztę wymieszali. Pierwotna chronologia losów ibsenowskiego bohatera została w efekcie znacznie zaburzona. Całe zamieszanie jest tym większe, że Peerów jest aż pięciu. I do tego podczas spektaklu wszędzie skaczą małpy. Jednak z tego rozgardiaszu znaczeń, osobowości, historii, prawd i kłamstw, w każdej scenie spektaklu przebija stare przesłanie: być sobą, to zapomnieć o sobie. Peer Gynt nie chce jednak o sobie zapomnieć. Jego imię odmieniane przez wszystkie przypadki powtarzane jest w spektaklu wielokrotnie. Peer cesarzem, Peer królem. Peer to, Peer tamto. Przez cały spektakl poruszamy się krętymi ścieżkami świadomości Peera, poznając różne etapy jego życia, które nie jest drogą człowieka, lecz trolla, gdyż tak jak one poprzestaje on na sobie, kocha tylko siebie. Mimo że aktywnie szuka odpowiedzi na pytanie o naturę ludzką, błądzi, a my razem z nim. Uczucie zagubienia i niepewności często towarzyszy widzom. Pogłębia je jeszcze zmiana sceny w połowie spektaklu, kiedy prowadzeni przez...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Tomasz Janyst: Glissando przechodzące w staccato

19 stycznia 2011
Tomasz Janyst: Glissando przechodzące w staccato

O spektaklu „Glissando” w reż. Christiana Garcia w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Glissando Christiana Garcii doskonale ukazuje to, że całość złożona z różnych elementów ma całkowicie odmienną wartość niż suma walorów poszczególnych części. Reżyser wziął na warsztat klasyczne teksty Mickiewicza, Goethego, Hugo i innych oraz muzykę Chopina, Belliniego, Jenkins i Mendelssohna. Te perełki literackie i muzyczne w wizji Garcii miały zapewne przeplatać się glissando, w sposób płynny tworząc harmonijną całość, jednak spektakl od początku do końca porusza się w przerywanym rytmie staccato, jeśli w ogóle o jakimkolwiek rytmie bądź spójności można w tym przypadku mówić. Glissando, które swoją premierę miało 22 października br., stanowi część obchodów Roku Chopinowskiego. Nazwany jest operą, której polski kompozytor sam nigdy nie stworzył. Oczekiwałoby się więc, że Chopin będzie tu grał pierwsze…skrzypce. Jego utworów nie ma jednak zbyt wiele, a większość z tych, które zostały użyte przerobił Garcia, który sam jest muzykiem, członkiem szwajcarskiego kolektywu Velma. Ze względu na to, że większa część doświadczeń zawodowych reżysera związana jest z muzyką, sam spektakl też zbudował jak utwór muzyczny, w którym da się wyczuć nawet...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Tomasz Janyst: Warszawski Kopciuszek. Niespełnione marzenia

6 grudnia 2010
Tomasz Janyst: Warszawski Kopciuszek. Niespełnione marzenia

Gdy tylko kurtyna się podnosi, widzowie Kopciuszka dostrzegają wielkie portrety Prokofiewa i Ashtona spoglądające z góry na nich i na tancerzy. Choć portrety wkrótce znikają za sceną, to czuje się ciągłą obecność tych wielkich XX-wiecznych artystów. A po obejrzeniu spektaklu wiemy, że gdyby te portrety miały na chwilę ożyć, to spoglądając na warszawskie przedstawienie, zapewne zamknęłyby oczy. Choreografia Fredericka Ashtona przygotowana do klasycznej bajki Charlesa Perraulta, wyreżyserowana na potrzeby polskiej inscenizacji przez Wendy Ellis Somes, która kiedyś sama grała w ashtonowskim Kopciuszku, z założenia miała być prosta i lekka w odbiorze. Przedstawione są tylko najbardziej istotne elementy baśni. Usunięty został także fragment z podróży Księcia po świecie w poszukiwaniu ukochanej, który występuje w libreccie napisanym przez Prokofiewa. Otrzymujemy w efekcie baśń w jej najbardziej skondensowanej formie. Wybór sztuki klasycznej jaką jest Kopciuszek, jak i jej najbardziej przystępnej wersji autorstwa Ashtona wynika zapewne z pewnej idei Krzysztofa Pastora, który od kiedy został Dyrektorem Polskiego Baletu Narodowego, stara się w możliwe największym stopniu rozpromować balet, sztukę w Polsce nieco zaniedbaną. Dzieje się to trochę kosztem ambitniejszych produkcji, które ustępują miejsca spektaklom nastawionym na jak...
Czytaj   »

tagi:
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »

Tomasz Janyst: Dusza moja pragnie postu, ciało – miłości

28 października 2010
Tomasz Janyst: Dusza moja pragnie postu, ciało – miłości

Na spektakl otwierający sezon w Teatrze Collegium Nobilium dość odważnie wybrano „Stracone zachody miłości”, komedię niezaliczaną zwykle do najlepszych dzieł Szekspira. Było to duże wyzwanie postawione przed aktorami, dla których występ ten stanowił przecież także debiut sceniczny. Tymczasem nie tylko uniknęli prostego przedstawienia sztuki Szekspira jako banalnej komedyjki, ale także wydobyli z tekstu uniwersalną prawdę, którą zaprezentowali widzom opakowaną w bawiące do łez dialogi. Wielka w tym zasługa Bożeny Suchockiej, która „Straconymi zachodami miłości” udowodniła po raz kolejny nie tylko swój talent reżyserski, ale także to, jak dobrym jest pedagogiem. Fabuła sztuki jest niezmiernie prosta. Król Nawarry (Mateusz Rusin) wraz z trójką towarzyszy, wśród których wyróżnia się cyniczny, zdystansowany Biron (w tej roli znakomity Michał Mikołajczyk), postanawia przez trzy lata poświęcić się wyłącznie studiom filozoficznym i zrezygnować z ziemskim pokus, przede wszystkim z towarzystwa kobiet. Zapomina jednak, że Nawarrę wkrótce ma odwiedzić francuska księżniczka (Joanna Halinowska), by w imieniu swego ojca przedyskutować sprawy graniczne i finansowe łączące  oba kraje. Przybycie księżniczki i jej trzech dwórek szybko powoduje złamanie przysięgi. To udowadnia starą Wilde’owską mądrość, że najlepszym...
Czytaj   »

tagi: ,
atrakcyjnie, czyli teatralnie | Brak komentarzy »