Urszula Gołdowska: „Pardon pour l’expression”

29 września 2013

Recenzja spektaklu 32 omdlenia w reżyserii Andrzeja Domalika w Teatrze Polonia.

32 omdlenia/ fot. Robert Jaworski

32 omdlenia/ fot. Robert Jaworski

Któż by pomyślał, że stary, poczciwy Czechow może jeszcze wywoływać salwy śmiechu? Wystarczyły zaledwie trzy krzesła, kilka rekwizytów… oraz oczywiście troje wspaniałych aktorów, aby współczesną na wskroś publiczność Teatru Polonia przenieść w jednej chwili do świata rosyjskich mieszczan i posiadaczy ziemskich. Na scenie trzy krótkie dzieła Antoniego Czechowa – Niedźwiedź, OświadczynyHistoria zakulisowa – utwory celnie kreślące ludzkie charaktery, wytykające słabostki i wady. Dwa pierwsze opowiadają o groteskowej sytuacji oświadczyn: czy to porywczego Smirnowa spontanicznie zakochującego się w temperamentnej wdowie, czy też podstarzałego hipochondryka i tchórza – Łomowa – proszącego o rękę mieszkającej po sąsiedzku panny Natalii. Mimo że realia są dziś zupełnie inne, każda z postaci wydaje nam się niebezpiecznie znajoma, choć podkreślona grubą kreską karykatury. Wszak klasyka też kiedyś była współczesna, a dobrze podana klasyka to towar dziś wprost nieoceniony.

Elementy scenograficzne czy muzyczne odsunięte są tu na dalszy plan. Reżyseria Andrzeja Domalika jest dyskretna, pozostawiając miejsce do popisu zespołowi aktorskiemu. Obsada to bowiem główna zaleta tego przedstawienia – Krystyna Janda, Jerzy łapiński (zastępujący Ignacego Gogolewskiego) oraz Jerzy Stuhr (który po dłuższej przerwie powraca na scenę, aby spektaklem uczcić 40-lecie pracy artystycznej). Artyści uznani i docenieni tworzą w spektaklu szereg barwnych postaci. Każda z nich wnosi na scenę swój odrębny świat, żyje we własnym rytmie. Na pierwszy plan wyłania się zwłaszcza brawurowe aktorstwo Jerzego Stuhra, który błyskawicznie zmienia maski, przeskakuje od śmiechu do krzyku, od komizmu do melancholii, tworzy postaci na zupełnie skrajnych biegunach emocjonalnych. Jest to swego rodzaju hołd złożony przemijającemu już rzemiosłu aktorskiemu. Przyklejane nosy, ozdobne suknie, charakterystyczność gestów – to wszystko sprawia, że z spektaklu upodobanie znajdzie sobie publiczność stęskniona za podziwianiem wirtuozerii warsztatu i sztuki aktorskiej samej w sobie. Także dla aktorów jest to okazja do szarż i radosnej gry z formą, w której wszyscy – co widać – czują się wyśmienicie.

Pośród komediowej wrzawy nie obyło się jednak bez chwili refleksji. Ostatni akt, zaskakująco krótki, rozgrywa się za kulisami teatru, w garderobie aktorskiej, gdzie dyrektor ukrywa się przed wierzycielem. Jest to już ostatni komiczny rozbłysk w gasnącym powoli spektaklu. Zmęczeni aktorzy zdejmują kostiumy, wymieniają się zakulisowymi uwagami, porzucają sceniczną fanfaronadę. Kiedy Jerzy Stuhr, podchodząc do rampy, wypowiada ostatni monolog, nie możemy oprzeć się wrażeniu, że słowa padające ze sceny to jego własne słowa – gorzkie podsumowanie losu komedianta. Kurtyna opada. Zrywają się brawa. Publiczność wstaje z miejsc, oklaskując nie tylko spektakl, ale może przede wszystkim artystów, których zna i których ceni od lat. Wbrew słowom Czechowa chce im pokazać, że bywa jednak, owszem, „wyrobiona”, że wciąż uważnie słucha, że teatr ciągle jest jeszcze komuś potrzebny.

Urszula Gołdowska

Anton Czechow 32 OMDLENIA
Teatr Polonia
Data premiery: 15 kwietnia 2011
Reżyseria: Andrzej Domalik
Scenografia i kostiumy: Jagna Janicka
Światło: Katarzyna Łuszczyk
Producent wykonawczy: Rafał Rossa
Obsada: Ignacy Gogolewski/Jerzy Łapiński (aktor Teatru Narodowego), Krystyna Janda, Jerzy Stuhr
Czas trwania spektaklu 120 minut, dwie przerwy

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 + 17 =