Zuzanna Liszewska: O niewiedzy w praktyce czyli… niezwykła podróż z Piotrem Cieplakiem

20 października 2010

11 października o godz. 20  w sali im. J. Kreczmara na Akademii Teatralnej mieliśmy okazję wyruszyć wraz z Piotrem Cieplakiem i muzycznym duetem SzaZa w niezwykłą podróż  rowerową „z warszawskich Kabat, na Piaseczno, przez Jazgarzew i dalej prosto na Grójec” do… Lizbony.

Piotr Cieplak / materiały prasoweWybitny reżyser (laureat m.in. nagrody im. Konrada Swinarskiego – przyznawanej przez redakcję miesięcznika „Teatr” – za sezon 2004/2005, za reżyserię spektaklu „Słomkowy kapelusz” Eugene’a Labiche’a w Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, Feliksa   warszawskiego za sezon 2007/2008 za ,”Opowiadania dla dzieci” wg Isaaka Singera w Teatrze Narodowym w Warszawie) czytał fragmenty swojej mającej się wkrótce ukazać książki „O niewiedzy w praktyce czyli rowerem do Portugalii”. Nie był to jednak zwyczajny odczyt. Raczej udźwiękowiony performance, którego istotnym elementem była muzyka, tworzona przez Pawła Szamburskiego i Piotra Zakrockiego, oddająca nastrój – trudy, monotonię, czy uroki wyprawy – w niekonwencjonalny sposób. Warto zaznaczyć, że Cieplak i duet SzaZa współpracowali już wcześniej przy „Utworze sentymentalnym na czterech aktorów” w warszawskim Teatrze Praga i przy „Przed południem, przed zmierzchem” w łódzkim Teatrze Nowym. Łączy ich wieloletnia przyjaźń i to zapewne dzięki temu wyczuwało się między nimi atmosferę idealnego zgrania i porozumienia.

Szalona podróż Piotra Cieplaka do Portugalii, będąca wynikiem mocnego postanowienia o zerwaniu z nałogiem  nikotynowym, pozbawiona była niezwykłych przygód. Składała się raczej z codziennych, prozaicznych zdarzeń jak pozostawienie portfela na stacji benzynowej, czy pozornie zwyczajnych spotkań.

Ze starym, niemieckim kibicem pokazującym przybyszowi z wypiekami na twarzy wyblakłe zdjęcia triumfującej miejscowej drużyny. Z chłopakiem, który nie mógł uwierzyć, że nazwa jego rodzinnej, zapadłej miejscowości znajduje się na mapie zagranicznego rowerzysty. Z sarnami. Wreszcie – z żoną, u celu podróży, w lizbońskim hotelu „American Diamond” …

Podróż ta składała się z drobiazgów, które powodują, że „całe to przedsięwzięcie zawisa na cieniutkiej, cieniuteńkiej niteczce przypadku”, skłaniała artystę do refleksji nad sensem egzystencji, tajemnicą śmierci, natury…

„Bywają o wiele większe zmartwienia. Swoją drogą iloma takimi niteczkami jesteśmy opleceni. Ile z nich pociągamy, iloma jesteśmy pociągani’ – napisał Cieplak. Podczas poniedziałkowego odczytu dzielił się czymś bardzo osobistym, niemal intymnym. Swoim doświadczeniem zmęczenia, zwątpienia, niemocy, samotności (także tej wśród ludzi na wielkim, międzynarodowym campingu). Swoim zetknięciem wzniosłych przemyśleń, poglądów na temat sztuki, przychodzących do głowy cytatów („Jest nieskończenie wiele światów”), czytania Psalmów w tłumaczeniu Miłosza – z bólem mięśni i „szyszkami uwierającymi w dupę”. Podzielił się też pobrzmiewającymi we wspomnieniach z podróży pasjami – miłością do teatru, piłki nożnej, drzew, fotografii (w czasie wyprawy nie pisał, robił tylko zdjęcia).

„Całe to jechanie rowerem to tylko chłopięcy i w dodatku luksusowy, liczony w paru tysiącach euro kaprys, histeryczna, nerwowa ucieczka pięćdziesięciolatka, prężenie wiotczejących muskułów” – wyznaje w jednym z fragmentów.  „Całe to jechanie rowerem” okazuje się jednak dla widza – słuchacza czymś więcej. Może zmaganiem, poszukiwaniem, próbą zrozumienia, odnalezienia w sobie dziecka, przekonaniem się, że to ,,niewiedza” jest najważniejsza? Bo przecież „jazda rowerem jest o wiele łatwiejsza niż życie”.

Zuzanna Liszewska

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fifteen + fifteen =