Dominika Mądry: Życie jest jak pasjans

22 grudnia 2016

O spektaklu Przesilenie w reżyserii Anny Gryszkówny z Teatru Nowego w Poznaniu

Przesilenie/fot. fot. Jakub Wittchen

Przesilenie/fot. fot. Jakub Wittchen

Spektakl Anny Gryszkówny Przesilenie, którego poznańska premiera odbyła się 14 września 2016 roku, znalazł się w repertuarze Teatru Nowego dzięki głosom widzów podczas konkursu Scena Debiutantów. Reżyserka bierze na warsztat dwa teksty brytyjskich pisarzy, Davida Greiga oraz Gordona McIntyre’a, i za ich pomocą próbuje opowiedzieć o problemach trzydziestopięciolatków. Jednak oglądając tę inscenizację, można odnieść wrażenie, że nie jest ona zbyt trafiona.

W barze spotykają się dwie osoby – kobieta sukcesu Helena (Alicja Juszkiewicz) oraz Bob (Łukasz Chrzuszcz), będący raczej przeciętną osobą. Jedyne co ich łączy to samotność i te same oczekiwania wobec nadchodzącej nocy – upić się do nieprzytomności i uprawiać seks bez zobowiązań. Każde z nich wie, jak kończą się takie znajomości. Na początku spektaklu ma się wrażenie, że będzie ciekawie i intrygująco, ponieważ bohaterowie przedstawieni są z różnych perspektyw – raz oni mówią o sobie, a innym razem ktoś inny i taka konwencja utrzymana jest do samego końca konsekwentnie, lecz efekt jest zanadto infantylny. Dodatkowo scena nieporadnego podrywu powtarza się trzykrotnie, odsłaniając kontrast pomiędzy utartymi wzorcami postępowania a prawdziwymi pragnieniami i emocjami. Niestety im dłużej przebywałam w świecie Heleny i Boba, tym bardziej czułam się zażenowana – ze sceny padały niby-głębokie życiowe prawdy, stłamszone przez niezliczone prymitywne żarty.

Tak, trzydziestopięciolatkowie kończą ze sobą w łóżku i tutaj zaczyna się jazda bez trzymanki, ujawniają się myśli Boba oraz Heleny. Bob wyobraża sobie, że jest ogierem i panuje totalnie nad sytuacją, oczywiście pojawiają się też wątpliwości, czy na pewno. Helena udaje orgazm i marzy o tym, żeby w końcu doszedł. Seks się kończy, a kobieta zaczyna płakać i wtedy przeciętny gość poczuł, że mógłby się w niej zakochać, ale – cóż za ironia losu – zamiast odwzajemnionej czułości zostaje wyrzucony z domu. Jest tak zbity z tropu, że aż słyszy swój wewnętrzny głos (dobiegający z męskiego przyrodzenia). To jest dopiero jakaś dwudziesta minuta spektaklu, a już można się domyślić, co będzie się działo dalej i jak bardzo stereotypowo zostanie potraktowana cała historia. Oczywiście Bob dzięki dialogowi ze swoim „sumieniem” uświadamia sobie, iż jego dotychczasowe podejście do życia było nieroztropne i wcale nie działał dla swojego dobra, zostawiono jednak nutkę tajemnicy i nie dowiadujemy się, czy postanawia coś zmienić.

Jak w taniej komedii romantycznej, ta dwójka wpada na siebie zupełnie przypadkiem następnego dnia. Ona i on skacowani, ona chce uciec ze ślubu swojej siostry, on akurat posiada dużą ilość pieniędzy, którą ma ochotę wydać tej jednej nocy – nocy przesilenia letniego. Ku naszemu zdziwieniu spędzają wspólnie szalone chwile, nie martwiąc się o nic. Sytuacja przysięgi kościelnej stworzyła twórcom pole do zaprezentowania kolejnych „śmiesznych” żarcików, np. o niesfornym siostrzeńcu czy wymiocinach. Niewątpliwie można mówić o gorzkich rzeczach z humorem, ale poziom żartów w tym spektaklu naprawdę żenuje, a nawet jeśli śmieszą one na początku, potem po prostu się nudzą.

Od czasu do czasu są momenty, w których bohaterowie próbują przekazać jakieś głębokie myśli, prawdy o ich życiu czy ogólnie o kryzysie wieku 35+, zwanym kryzysem wieku średniego. Padają stwierdzenia, że życie nie jest jak poker, lecz jak pasjans. W ciągu życia stajemy się odpadami i po prostu wszędzie śmierdzi gównem, czyli świat, ludzie i my sami ciągle się rozczarowujemy. W pewnej chwili Bob uświadamia sobie, że nie ma ucieczki przed byciem Bobem, czyli „jak się zatopisz w swojej przeciętności, to będziesz tak trwał i wtedy jedyną radą jest picie”. W tej passie niby-mądrych stwierdzeń jest jedna jedyna scena, która może wzruszyć i tutaj wielki ukłon w stronę Łukasz Chrzuszcza. Opowiada on bowiem historie swojej postaci i robi to w sposób genialny, dzięki czemu można w nią wejść zapominając o całej reszcie przedstawienia. Traktuje o sztampowej opowieści człowieka, który zmarnował swoją szansę w młodości i nie spełnił marzenia o podróżowaniu przez świat z gitarą. Nie da się nie zauważyć, że zbyt oryginalne to nie jest, ale w porównaniu do całości spektaklu wybija się najbardziej.

Zdecydowanie należy docenić scenografię, za którą odpowiedzialne są studentki poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego – Natalia Krynicka, Sandra Stanisławczyk i Natalia Borys. Udało im się stworzyć przestrzeń, za pomocą której na tak małej scenie jak Scena Trzecia zaistniał pub z szafą grającą, kościół, klub nocny, mieszkanie z sypialnią i łazienką oraz park z budką telefoniczną. Z każdą sceną spektaklu wielofunkcyjna budowla odkrywała kolejne możliwości, czym ciekawiła i intrygowała. Andrzej Perkman i Mariusz Maszewski odpowiedzialni za muzykę również wykonali bardzo dobrą robotę. Dobrali takie utwory, które wpasowywały się w atmosferę spektaklu i oddawały emocje bohaterów.

Przesilenie w reżyserii Anny Gryszkówny to zdecydowanie opowieść o trzydziestopięciolatkach w konwencji prostej (a czasem aż za prostej) komedii romantycznej. Wszystko kończy się dobrze, standardowy hollywoodzki happy end. Na upartego można doszukać się jakichś przemyśleń: każdy ma jakąś przeszłość i jesteśmy tym, skąd przychodzimy. Tylko nie wiem, czy pod takiej fali zażenowania, jaką funduje ten spektakl, można mieć ochotę na wyciągnięcie z niego jakichkolwiek poważnych wniosków.

Dominika Mądry

Przesilenie
Teatr Nowy w Poznaniu i Teatr Miejski w Lesznie
Premiera poznańska: 16 września 2016

Premiera leszczyńska: 14 października 2016

Reżyseria: Anna Gryszkówna
Scenografia i kostiumy: Natalia Krynicka, Sandra Stanisławczyk, Natalia Borys
Kierownik muzyczny: Andrzej Perkman
Tłumaczenie tekstów piosenek: Elżbieta Woźniak, Tomasz Dutkiewicz
Realizacja nagrań: Mariusz Maszewski
Projekcje multimedialne: Emilia Sadowska
Reżyseria świateł: Anna Skupień, Kasia Szczurowska
Inspicjent: Agnieszka Rydellek

 

Obsada:

Alicja Juszkiewicz
Łukasz Chrzuszcz

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × four =