Agata M. Skrzypek: Prawdy w teatrze nie ma!

17 października 2014

O spektaklu dyplomowym Poza rzeczywistością w reżyserii Wiesława Komasy w Akademii Teatralnej w Warszawie

Poza rzeczywistością/ mat. archiwalne

Poza rzeczywistością/ mat. archiwalne

 

Widzieliśmy w zeszłym roku  nadzwyczajne dyplomy – wystarczy wspomnieć dyskotekową Tonację blue, monumentalne Szkice z Dostojewskiego czy obsypane nagrodami Ecce homo!!!.  Zmarszczki na czole pogrążonego w egzystencjalnych rozmyślaniach widza łagodziły wtedy FilmŁysa śpiewaczka, pomysłowe i – nie bójmy się użyć tego słowa – zwariowane prace egzaminacyjne studentów III roku Wydziału Aktorskiego. Jeśli te spektakle były cukiereczkami w repertuarze Teatru Collegium Nobilium, to teraz nadeszła pora na otwarcie bombonierki.

 

Witamy wśród młodopolskich radykałów, w fin de siècle i dekadencji, w świecie kokot, arystokratów, artystów, kabotynów, flanerów i dandysów, gdzie sztuka upadła i niech koniec jej będzie lekki ginie wszystko, co wielkie, co ma związek z nieskończonością, z tajemnicą istnienia! Trzy zastawki, lustra i pyszne kostiumy z epoki jak zwykle łechcą wyobraźnię widza.

 

Choć program głosi, że scenariusz tego spektaklu powstawał w czasie prób do egzaminów V i VI semestru z przedmiotu <<praca nad rolą>> których założeniem było łączenie psychologii z formą sceniczną postaci, to wcale nie trzeba czytać tej informacji, by zorientować się, że połączenie tekstów Gombrowicza, Wyspiańskiego i Witkacego jest świetnym pretekstem do puszczenia wodzy fantazji zarówno dla reżysera, jak i dla aktorów. Tam, gdzie z definicji treść ma wartość niższą względem rozwiązań formalnych, można pozwolić sobie na ekspozycję gestu, na jego wywyższenie na wysokościach do rozmiarów absurdalnych, enchante! Nadto, tak specyficzny gatunek teatru, jakim jest dyplom, potrzebuje odpowiedniego materiału do zaprezentowania umiejętności aktorów. Panie i panowie, oto i werdykt: ta grupa studentów potrafi śpiewać zupełnie nienajgorzej. Dla ich songów proponuję urządzić osobny wieczorek.  „O bo to galop, galop, galop! O tylko galop w głowie mej!” – grzmi zachrypniętym głosem Kamil Banasiak, choć jeszcze chwilę wcześniej śpiewał z patosem liryczne melodie w duecie z Lindą Kissovą. Ta natomiast nie ma żadnych problemów z wyśpiewaniem fragmentu Arii królowej nocy Mozarta.

 

Co jeszcze rzuca się w oczy, to fakt, że aktorzy wykazują zupełną ignorancję – w stosunku do praw grawitacji. Co zawsze bardzo mi się podoba w spektaklach dyplomowych, to takie niby od niechcenia przeskakiwanie każdej wielkości rekwizytu. Potocznie nazywamy to lataniem. Dalej – wspinanie się i wykręcanie ciała na wysokości, czym popisuje się Stefan Krzysztofiak jako Profesor. W gruncie rzeczy nie ma co się dziwić, w końcu poza rzeczywistością takie rzeczy są na porządku dziennym, ponadto – w teatrze prawdy nie ma. A ja dodam jeszcze, że za to mogą być skandale i na tym ten wątek zakończę, musicie, Szanowni Państwo, sami pójść i ocenić.

 

Wszyscy młodzi aktorzy mają zacięcie komediowe. Ten szósty zmysł to nic innego, jak kontrola swoich umiejętności komicznych i utrzymywanie ich na krok przed błazenadą, lecz bez fałszywej nieśmiałości. Z jaką rozkoszą kontempluje się ich zamaszyste gesty, powłóczyste spojrzenia i wielkopański ton głosu, gdy ma się pewność, że dograją w ten sposób do końca. Z drugiej strony „są granice brawury” – jak w pewnych zaskakujących okolicznościach wyraził się mój kolega i faktycznie, studenci zdają się mieć te słowa gdzieś w tyle głowy. Choć sporo momentów sprzyja w tym spektaklu do pokochania siebie w teatrze, to pewne ramy zostały wyznaczone i nie wychodzi się poza nie nawet o krok.

 

 W pamięć zapada kreacja Katarzyny Ucherskiej jako Mistrza Fiora. Jej płomiennooki, pławiący się w sławie wizjoner mody jako jedyny zdaje się przez cały czas mieć świadomość bezsensu pogoni za trendami nowych czasów. Fior Ucherskiej jest wrażliwy na wszechobecne zakłamanie. Z postaci bawidamka aktorka wydobyła przytłoczonego rzeczywistością człowieka.

 

Nie można nie wspomnieć o egzaltowanym Księciu Himalaju w bezbłędnym wykonaniu Mateusza Łapki oraz o Stefanie Krzysztofiaku, któhrego hhrabia Szahrm w khrótkim epizodzie olśniewa w hrównym stopniu Albehrtynkę, jak i publiczność . Zaś Malwina Turek jako Cud Dziewczynka jest tak naturalnie urocza, że – proszę mnie źle nie zrozumieć – zdaje się być stworzona do ról podlotków. Skoro już o niedojrzałości mowa, przezabawnie wypada scena Macieja Hanczewskiego i Kim Grygierzec właśnie ze względu na demaskację wybujałego ego artystów epoki przełomu wieków. Zagrać dziecinność bez przeciągania struny – to już wyższy poziom zabawy!

 

W szczególe Poza rzeczywistością jest smakowite, zniuansowane i ciekawe. Rozumiem, że tyle świetnej pracy, którą w to włożono, zechciano połączyć w większą całość. Jednak czego brakuje, to duchowego podarunku dla widza. Drobiazgowość przesłoniła ogólny wyraz, wyzuła spektakl z emocji. W dramaturgii zaburzyło się gdzieś poczucie równowagi. Między rewiowy prolog a dłuższą sekwencję fragmentów Operetki wrzucona została scena kłótni Spiki (Kim Grygierzec) z Bałandaszkiem (Maciej Hanczewski) z Onych Witkacego. Zabieg zrozumiały, jeśli potraktować go jako rekompensatę za nieme role aktorów w drugiej części spektaklu, natomiast niezbyt logiczny w całościowym ujęciu przedstawienia.

 

Czy to dlatego ostatnie słowa Mistrza Fiora brzmią: „Przepraszam”? Spróbuję odpowiedzieć na to przewrotnie: mam taką koszulkę, w której zazwyczaj śpię (Fior byłby zażenowany, gdybym ją pokazywała postronnym), czarną z białym zapytaniem: Jak zachwyca, jeśli nie zachwyca? I myślę sobie, że jest w tym coś przekornego, bo mnie zachwyca zawsze.

 

Agata M. Skrzypek

 

 

 

POZA RZECZYWISTOŚCIĄ

wg tekstów W. Gombrowicza, S. I. Witkiewicza, S. Wyspiańskiego

reżyseria: Wiesław Komasa

Obsada:

Kim Grygierzec
Dorota Krempa
Malwina Turek
Katarzyna Ucherska
Kamil Banasiak
Maciej Hanczewski
Stefan Krzysztofiak
Mateusz Łapka
Linda Kissova (gościnnie)

scenografia i kostiumy: Małgorzata Grabowska-Kozera
asystent reżysera: Anna Maria Buczek
opracowanie muzyczne: Mirosław Jastrzębski
choreografia: Emil Wesołowski
praca nad słowem: Katarzyna Skarżanka
opracowanie świateł: Monika Sidor

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 − eleven =