Agata Skrzypek: Lalka Też Człowiek vol. 2

17 listopada 2012

Relacja z drugiego dnia Festiwalu Teatru Lalek i Animacji Filmowej dla Dorosłych.

Ewelina Ciszewska w spektaklu „Maria S.”, fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Po wczorajszym powiewie skandynawskiego humoru i orientalnego symbolizmu, dziś w repertuarze festiwalu zagościły dwa polskie  spektakle – Maria S. oraz Don Juan, czyli… Diametralnie różne gatunkowo – współczesny dramat i wpisana w kanwę legendy o włoskim szlachcicu komedia, całkowicie odmiennie realizujące pojęcie „teatru lalek”,  lecz reprezentujące podobny i (bynajmniej nie faworyzując rodzimej twórczości) wysoki poziom.

Maria S. to monodram w wykonaniu Eweliny Ciszewskiej, która jest zarazem autorką scenariusza i reżyserem. Historia rozgrywa się w dwóch płaszczyznach – Marysia pracuje w muzeum, jej uwadze powierzono suknię Marii Stuart. Całe życie dziewczyny kontrolowane jest, głównie telefonicznie, przez matkę, z którą łączy ją mocna, lecz wyniszczająca więź. Jednocześnie Marysia wciela się w postać nieszczęśliwej królowej Szkotów, ubierając, a raczej „wchodząc” w jej suknię. Wydaje rozkazy, sprzeciwia się reformacji, tańczy na balu, oddaje się mężowi, zdradza go z kochankiem, wreszcie tropi szpiegów, którzy przechwycają jej listy. Raz po raz fantasmagorię Marysi przerywa telefon od nadopiekuńczej matki, która głośno skarży się, jak bardzo rani ją obojętność córki, dla której poświęciła całe swoje życie.  Dziewczyna buntuje się, choć odtrącanie matki sprawia jej ból. W kulminacyjnym momencie losy trzech kobiet łączy tragedia, śmierć, definitywne zerwanie więzi… Lecz czy na pewno? Prostą sprawą jest skrócenie o głowę, jednakże czy tak samo można potraktować relacje międzyludzkie? Maria Stuart otrzymała trzy ciosy topora w kark, nim kat dokonał dzieła. Podobna rzecz dzieje się między Marysią a jej matką – nic nie zostaje zerwane od razu, a to, czego byliśmy świadkami, okazało się tylko nieudaną próbą.

Na pierwszy plan w spektaklu wysuwa się gigantyczna suknia, suknia-namiot, suknia–schron, monumentalna balowa kreacja dopełniona peruką z rudych włosów,  podtrzymywanych białym kornetem. Ewelina Ciszewska ogrywa ją na rozmaite sposoby, wykorzystując możliwości konstrukcji. Wykonaniem sukni zajęli się Teresa Mak, Ilona Szurkowska, Jerzy Makowski i Leszek Nowak.

Maria S. jest gratką dla miłośników dobrego aktorstwa. Wbrew pozorom, spotyka się sporo amatorów teatru, dla których wyznacznikiem udanego przedstawienia jest kompozycja muzyczna, elementy scenografii czy zaskakująca puenta, a miernym odtwórcom ról potrafią wiele wybaczyć. W tym przypadku nie ma możliwości, by nie zachwycić się kreatywnością i umiejętnościami Eweliny Ciszewskiej. W swojej roli płynnie, na oczach widzów, przechodzi z jednej postaci w drugą. Wykorzystuje techniki pantomimiczne, a prawdziwa magia zaczyna się w momencie, gdy wykonuje etiudę dwóch rozmawiających dłoni. To popis świetnego warsztatu i intuicji – Ciszewska wykonuje ten dialog z głową ukrytą w konstrukcji sukni, a więc cały efekt uzyskuje dzięki odpowiedniemu wyczuciu swojego ciała.

Żadna część spektaklu nie męczy dłużyzną, zbudowany punktowym światłem nastrój przez cały utrzymuje napięcie emocji. Choć blisko mu do kreowania melodramatu, nie przekracza jego granicy. Mądrze postawione pytanie „Po co?” tłumaczy każdy element gry. Przedstawienie harmonijnie łączy w sobie szereg form teatralnych, na których rozmaite wykorzystanie stawia Teatr Sztuk z Wrocławia. Jest to instytucja zrzeszająca ludzi z całego świata, zafascynowanych wszelakimi rozwiązaniami teatralnymi, tworzących nowy język sztuki i przeprowadzających eksperymenty formy w postaci performance’ów. Maria S. jest efektem fuzji choreografii, pantomimy i aktorstwa dramatycznego, a jako monodram pozostawia wykonawcy pole do popisu. W tym wypadku zostało całkowicie wykorzystane.

Spektakl Don Juan, czyli… opiera się na tekście Moliera w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego. To już wyjaśnia bardzo wiele: sztukę charakteryzują rytmiczne, błyskotliwe dialogi, gry słów, dwuznaczności i cięte riposty, jakich szukać ze świecą w przypadku tłumaczeń zagranicznych utworów. Czwórka aktorów Teatru Pleciuga ze Szczecina jednocześnie kieruje ruchami figur i sama wciela się w role. Pomiędzy dialogami lalek zdarzają się rozmowy między lalką a aktorem. Opowieść jest wielowątkowa i skupia się wokół zepsucia Don Juana, nie tylko w jego relacji z kobietami, lecz jako człowieka w ogóle. Jego przywary potraktowane są z przymrużeniem oka, a żartobliwość przekazu podkreślana jest w sposób, w jaki całe otoczenie Don Juana stara się dogodzić jego pragnieniom. Przy skocznej, renesansowej muzyce rozgrywają się dramaty zranionych serc i zawiązują spiski przeciwko głównemu bohaterowi. Bardziej jednak niż na opowiedzeniu, spektakl skupia się na zaskakiwaniu rozmaitymi rozwiązaniami aktorskimi. Najzabawniej jest w momentach, gdy pomiędzy słowami rozgrywa się pantomima, a nieme figurki przedrzeźniają się nawzajem.

Uczestnictwo publiczności w przedstawieniu jest nieuniknione: pierwsze rzędy mają nawet szansę skąpać się we wzburzonym morzu. Trudno jest jednak powstrzymać wybuch śmiechu, gdy zrozumie się już, że jest on pożądany i bez niego spektakl nie byłby kompletny. Nie zdziwiłabym się, gdyby w scenopisie rozmieszczono specjalne pauzy na reakcje publiczności. Tekstu w sztuce jest objętościowo bardzo dużo, a wypowiadany z jest z prędkością wystrzałów z karabinu maszynowego. Wystarczy jedna chwila rozproszenia ( a o taką bardzo łatwo, będąc bombardowanym pantomimą za plecami głównej postaci!) i już można stracić kilka ciekawych momentów.

Don Juan, czyli… z pewnością zyskuje po powtórnym obejrzeniu –  jest pieczołowicie dopracowany w szczegółach, lecz wszystkich, niestety, nie sposób wyłapać za pierwszym razem! Pojawiają się nawiązania do innych tradycji wystawiania przygód włoskiego szlachcica, szczególnie do Mozartowego „Don Giovanniego”, a nawet uderzające podobieństwo figur do postaci z reklam znanego napoju wyskokowego. Co ciekawe, nawet tak lekka komedia tak Don Juan potrafi postawić przed człowiekiem kilka wielkich pytań o sens życia i trochę więcej małych o relacje damsko-męskie, godność osobistą i honorowe postępowanie.

Agata Skrzypek

Maria S.

Teatr Sztuk z Wrocławia

Data premiery: 20 marca 2012

Scenariusz i reżyseria: Ewelina Ciszewska

Obsada: Ewelina Ciszewska / Głos matki: Mirosława Lombardo

Muzyka: Włodzimierz Kinior Kniorski

Animacje: Jakub Lech

Scenografia: Ewelina Ciszewska

Molier

Don Juan, czyli…  w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego

Teatr Lalek Pleciuga ze Szczecina

reżyseria – Aleksiej Leliavski

obsada: Katarzyna Klimek, Marta Łągiewka, Rafał Hajdukiewicz, Mirosław Kucharski

scenografia – Aleksander Wochromiejew

muzyka – Jacek Wierzchowski

inspicjentka – Marzena Heropolitańska

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × one =