Anna Dąbkowska: Chciałem, aby moja muzyka była wyznaniem

20 lutego 2012

O koncercie Portret Kompozytora – Krzysztof Penderecki w Filharmonii Narodowej.

Krzysztof Penderecki / fot. M. Suchecki

Krzysztof Penderecki / fot. M. Suchecki

Krzysztof Penderecki powiedział o swojej muzyce: Moja sztuka, wyrastając z korzeni głęboko chrześcijańskich, dąży do odbudowania metafizycznej przestrzeni człowieka strzaskanej przez kataklizmy XX wieku. (…) Chciałem, aby moja muzyka była wyznaniem, szukałem autentycznej, nowoczesnej ekspresji dla odwiecznych tematów. (…) Przywrócenie wymiaru sakralnego rzeczywistości jest jedynym sposobem uratowania człowieka.

Penderecki do swojego koncertu, który odbył się w Filharmonii Narodowej, wprowadził tematykę duchowości. Zarówno duchowości religijnej – w utworach nawiązujących do katolicyzmu, prawosławia, judaizmu, jak i duchowości kulturowej – chińskiej.

Wieczór rozpoczął się od Psalmów Dawida, w których o dreszcze przyprawiały szepty chóru, powtarzające się trytony, dźwięki kotłów i trzech różnych ksylofonów (grało aż dziewięciu perkusistów). Wykonane zostały cztery zróżnicowane stylistycznie psalmy.

Następnie zagrane zostały dwa hymny: Hymn do św. Wojciecha – napisany z okazji 1000-lecia Gdańska: zapierający dech w piersiach utwór, w którym dwie waltornie rozmieszczone zostały na pierwszym balkonie, reszta na estradzie, co dawało efekt ich dialogu, oraz Hymn do św. Daniiła – napisany na 850-lecie Moskwy: podniosły, inspirowany liturgią prawosławną. Tym razem na balkonie grały trzy trąbki. Na estradzie brakowało obojów, a z instrumentów smyczkowych były tylko kontrabasy.

Potem zmieniony został krąg kulturowy – z europejskiego na azjatycki. Wykonane zostały Trzy pieśni chińskie, których teksty zaczerpnięte zostały z wierszy chińskich poetów dawnych wieków w niemieckim przekładzie. Odkrywały one przed publicznością trzy wizje nocy. Tajemniczy flet z charakterystycznymi „motywami ptasimi”. W chińskich legendach dźwięk fletu może odwoływać się zarówno do zmysłowych powabów natury, jak i symbolizować sferę nadprzyrodzoną. W utworze tym melodia fletu chińskiego oparta została na współbrzmieniach pentatoniki i skali całotonowej. Czar Nocy księżycowej oddaje pieśń lutni. Natomiast w Nocnym obrazie obecne są dwa motywy: motyw wody (faktura falujących głosów smyczków) i motyw światła (szeroko rozbudowane frazy śpiewu cantabile w wysokich rejestrach). Wszystkie trzy pieśni przepełnia cudowność baśni, liryczność pieśni, ozdobne linie melodyczne. Muzyka otula słuchacza jak jedwab czy inny lejący się materiał. Zwróciło moją uwagę, że wibrafonistka do gry używała smyczka, co potęgowało ten efekt.

Utworem zamykającym koncert był Kadisz, do napisania którego inspiracją stały się obchody 65. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Ghetto w Łodzi. Dedykacja dzieła ma postać: Łódzkim Abramkom, którzy chcieli żyć, Polakom, którzy ratowali Żydów. Pierwsza część oparta jest na wierszach Abrama Cytryna – żydowskiego chłopca z łódzkiego getta, który został wywieziony i zamordowany w Auschwitz, część druga – na Lamentacji Jeremiasza, trzecia – na Księdze Daniela Starego Testamentu, a czwarta – na tekście rytualnej żałobnej modlitwy żydowskiej Kadisz Jatom. Pierwsza część była wykonana przez sopranistkę ubraną w długą czarną suknię z długimi rękawami i golfem, co dodatkowo podkreślało nastrój marsza żałobnego skojarzonego z poetyckim obrazem śmierci błąkającej się pośród grobów i pielgrzyma wypełniającego obowiązek pamięci. Liryczna zaduma przemienia się powoli w dramatyczny lament, kiedy warstwa słowna przeistacza się w wyraz buntu chłopca przeciwko nieuchronnej śmierci. Jednocześnie jest zaakcentowana wiara w przetrwanie duchowej sfery człowieka:

Nie oplataj mnie śmierci,

Pragnę żyć, choć połamane mam skrzydła! (…)

Ciało me zmarło, lecz duch płonie. (…) Wzlecę.

Tekst proroka Jeremiasza przedstawia obraz pomordowanych wołających o pomstę do Boga i domagających się dla prześladowców najwyższej kary. Styl tej części daleki jest od kanonów liturgii łacińskiej, a bliższy ekspresji obrzędów żydowskich. Z Księgi Daniela przytoczona została pełna adoracji wobec Boga, a także wiary w Jego moc i miłosierdzie pieśń trzech młodzieńców z pieca gorejącego. Cichą narrację muzyczną dopełnia przejmująca skarga: Bo nas ubyło, Panie, więcej niźli wszystkich narodów. W ostatniej części Kadiszu nie pojawia się temat śmierci – modlący się, mimo bólu, wysławia Jehowę. Pieśń kantora dojrzewa powoli od śpiewu przypominającego obrzędową recytację aż do ekspresywnego, sięgającego granic ekstazy finału. Utwór ten jest niezwykle poruszający.

Portret Kompozytora wywarł duże wrażenie. Niestety czasami instrumenty dęte blaszane grały nieczysto. To smuci, jeśli weźmie się pod uwagę, że koncert odbywał się w znanej z bezbłędnych wykonań Filharmonii Narodowej, i że brał w nim udział sam kompozytor. Widać było natomiast, że śpiewanie sprawiało chórowi niekłamaną radość.

Anna Dąbkowska

Portret Kompozytora – Krzysztof Penderecki

Filharmonia Narodowa

Krzysztof Penderecki – dyrygent

Olga Pasiecznik – sopran

Alberto Mizrahi – tenor (kantor)

Thomas E. Bauer – baryton

Daniel Olbrychski – narrator (głos recytujący)

Henryk Wojnarowski – kierownik chóru

21 stycznia 2012

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen + five =