Anna Dąbkowska: Pieśń Pterodaktyla

6 marca 2011

o koncercie kwintetu Zbigniewa Namysłowskiego w Filharmonii Narodowej.

Zbigniew Namysłowski

Rok 1958. Pierwszy koncert jazzowy w Filharmonii Narodowej. I on, główny bohater – Zbigniew Namysłowski.

Zbigniew Namysłowski to nestor polskiego jazzu. Multiinstrumentalista – wiolonczelista, saksofonista altowy i sopranowy, puzonista, flecista, jak również wybitny kompozytor i aranżer. Wywodzi się z rodziny muzycznej. Jego dziadek – Karol Namysłowski – był twórcą słynnej w całej Polsce Orkiestry Włościańskiej w Zamościu; jego imię noszą ulice w Zamościu, Łodzi, Warszawie, Lublinie i Wałbrzychu. Napisał około 300 utworów, z których znanych jest obecnie 219. Większość z nich to tańce i pieśni ludowe, oparte na motywach z Zamojszczyzny. Kontynuatorem muzycznej działalności Karola był jego syn Stanisław Namysłowski, ojciec Zbigniewa.

Zbigniew Namysłowski współpracował m.in. z Krzysztofem Komedą, Michałem Urbaniakiem, Czesławem Niemenem, Urszulą Dudziak, a także z Krzysztofem Herdzinem i Leszkiem Możdżerem. Był muzykiem Studia Jazzowego PR, SPTT „Chałturnik”, grup Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Marka Blizińskiego. Nagrywał i koncertował z jazzmanami zagranicznymi i polskimi zespołami rockowymi, m.in. z grupą „Niebiesko-Czarni” i „Niemen Enigmatic”. Z własnymi zespołami koncertował na najważniejszych festiwalach jazzowych w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Indiach, Kanadzie, Nowej Zelandii, Australii, Izraelu, Meksyku, na Kubie i w wielu krajach Europy.

W ramach cyklu Czwartkowych Spotkań Muzycznych, 27 stycznia Filharmonia Narodowa zaprosiła „Kwintet Zbigniewa Namysłowskiego”. Wydawać by się mogło, że takim koncertem jazzowym przyciągnie młodszych słuchaczy, jednak średnia wieku publiczności nie różniła się od tej, którą można zaobserwować na koncertach muzyki poważnej.

To, co od razu „rzuciło się w uszy”, to niezwykłe połączenie saksofonu i puzonu jako instrumentów solowych. Jest ono niespotykane – tu, dzięki świetnej technice Jacka Namysłowskiego (syna artysty), został uzyskany efektowny kontrast między matowym brzmieniem puzonu a ostrym saksofonu. To oni dwaj zdominowali koncert, reszta muzyków grała poprawnie, choć pianista sprawiał wrażenie, jakby nie był pewien, co tam robi.

Trzeba przyznać, że wszystkie utwory zagrane podczas tego jazzowego koncertu były stworzone z pomysłem – w dużej mierze aranżowane i przemyślane pod względem formy i brzmienia. Nie była to masa dźwięków, z której często nie można wyłowić niczego poza riffami rytmicznymi. Namysłowskiego cechuje skłonność do polimetrii i polirytmii, sentyment do polskiej muzyki ludowej (już w przeszłości szokował „Piątawkami” i „Siódmawkami”), wykraczanie poza idiom jazzowy. Co ciekawe, podczas koncertu muzyk grał na trzech saksofonach – sopranowym, altowym i tenorowym.

Podsumowując – muzyka Zbigniewa Namysłowskiego zdecydowanie warta jest posłuchania. Choć podczas tego koncertu wyraźnie brakowało radości i spontaniczności łączącej zespół. Band Zbigniewa Namysłowskiego to ludzie młodzi, czerpiący przyjemność ze wspólnego grania (szczególnie rozradowany wydawał się perkusista). Natomiast po samym Zbigniewie Namysłowskim niestety nie było tego widać. Powściągliwy mimicznie, kontrolował swoich muzyków, podchodząc do każdego z nich, sprawiał wrażenie zmęczonego życiem, markotnego, a czasami wręcz naburmuszonego.

Anna Dąbkowska

Filharmonia Narodowa, czwartek, 27.01.2011, Czwartkowe Spotkania Muzyczne
Kwintet Zbigniewa Namysłowskiego

Zbigniew Namysłowski – saksofon
Jacek Namysłowski – puzon
Sławomir Jaskułke – fortepian
Michał Barański – kontrabas
Grzegorz Grzyb – bębny

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × five =