Dorota Sech: Co Wokulski pił w Paryżu?

14 grudnia 2010

A zatem… co Wokulski pił w Paryżu? Szampana, mazagran i koniak. Błądził po paryskich uliczkach, słuchając arfiarza, myśląc o Izabeli zakochanej w Apollu, pogrążał się we wszechogarniającym uczuciu melancholii. Podróż do stolicy Francji stała się podróżą do innego świata. Do innego życia skąpanego w mistycyzmie. W książce Krzysztofa Rutkowskiego Wokulski w Paryżu wszystkie drobne szczegóły, wyciągnięte z Lalki, stają się pretekstem do szerokich, komparatystycznych rozważań na tematy wszelakie.

Okładka książkiWłaśnie w szczególe mieści się koncept Rutkowskiego. Autor sięga po rzeczy, których niezbyt wnikliwy czytelnik w ogóle by nie dostrzegł, uznałby je nawet za pomyłkę Prusa. Tymczasem Rutkowski stara się udowodnić, że każdy drobiazg da się dokładnie umiejscowić w wielkim planie Lalki. Co więcej, właśnie w tych drobnostkach, na pozór nic nie znaczących, znajduje dowody na to, że Prus stworzył powieść wieloznaczną, będącą skarbnicą sensów. W Wokulskim w Paryżu zrywa się ze szkolnym rozumieniem powieści. Nie dziwi zatem motto, którym są słowa Warburga „Bóg tkwi w szczegółach”. Chciałoby się wręcz dokończyć – skoro Bóg tkwi w szczegółach, to Bóg tkwi również w Lalce.

Według interpretacji Rutkowskiego Lalką faktycznie rządzi jeden z antycznych bogów – Apollo. Dla Rutkowskiego to bóstwo nie tylko jasne i słoneczne, tak jak przedstawiał je Nietzsche, ale przede wszystkim to bóg okrutn, „ten, który niszczy całkowicie”. Apollin to kochanek Izabeli, bawi się jej uczuciami, przychodzi do niej pod różnymi postaciami. To on budzi gorączkę w sercu Wokulskiego. Sprawia, że biedny Stach pogrąża się w uczuciu melancholii . Że pali go tęsknota za rzeczą, której nigdy nie utracił. Tylko w Paryżu Wokulski może przeżyć to uczucie w pełni, w oderwaniu od codzienności, od narzuconego mu przez Warszawę realizmu. Paryż jest przecież miejscem magicznym, to tu warto skupić się na kwestiach metafizycznych, nawet jeśli dosięgają one Wokulskiego pogrążonego w stanie alkoholowego upojenia. Tutaj szczególnie widać zwielokrotnienie znaczeń. Wokulski może przyjrzeć się nie tylko sobie samemu, ale i swoim sobowtórom. Prus chętnie posługuje się tą ?sztuczką?, co autor Wokulskiego? wychwytuje i z lekkością przedstawia odbiorcy tekstu.

Trudno ująć wszystkie ścieżki interpretacyjne, którymi Rutkowski prowadzi swojego czytelnika. Umiejscawia on bowiem Lalkę w pewnym konkretnym miejscu szeroko pojętej tradycji kulturowej. Tekst idealnie wpasowuje się w pojęcie bachtinowskiej intertekstualności. Rutkowski pokazuje związki myśli przedstawionych w Lalce z poglądami Ojców Kościoła i Ojców Pustyni, Arystotelesa czy Platona, Ludwika Klagesa, Freuda, jak i innych – de Nervala, Ficina. Książka odsyła czytelnika do najróżniejszych pozycji, pozwala poszerzyć horyzonty, nasuwa skojarzenia z pewnym już istniejącym sposobem myślenia, zauważa liczne analogie.

Po raz kolejny zostało udowodnione, że Bolesław Prus stworzył dzieło wielkie, wciąż na nowo inspirujące miłośników Lalki. Czytając Wokulskiego w Paryżu ma się wrażenie, że słucha się historii konkretnego człowieka z krwi i kości. Wszystko napisane zgrabnym, soczystym językiem, pozwala nie tylko wyobrazić sobie Stacha popijającego koniak z karafki, ale również prowokuje do refleksji na temat życia, cierpienia i istoty miłości.

Dorota Patrycja Sech

„Wokulski w Paryżu”
Krzysztof Rutkowski
Wyd. Słowo/Obraz terytoria
Gdańsk 2010 r.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen − 6 =