Ewa Uniejewska: Zagraj to jeszcze raz, Kubo

9 marca 2010

o spektaklu „Zagraj to jeszcze raz, Sam” w Teatrze 6. Piętro

Zagraj to jeszcze raz, Sam / materiały teatru

Inauguracji nowej sceny na teatralnej mapie Warszawy już od dawna towarzyszył medialny szum, na co składa się wiele czynników. Michał Żebrowski wraz z Eugeniuszem Korinem postanowili rozpocząć działalność Teatru 6. Piętro sztuką Woody’ego Allena „Zagraj to jeszcze raz, Sam”. Zainteresowanie premierą wzmagał fakt obsadzenia w tytułowej roli znanego z telewizyjnego show – Kuby Wojewódzkiego.

Pomysł ten zdał się tyle błyskotliwy, co ryzykowny. Woody Allen napisał tę sztukę specjalnie na swój sceniczny debiut – był zatem, tak jak Wojewódzki – teatralnym amatorem. Sam Wojewódzki nie udaje, że kiedykolwiek będzie aktorem, a nawet podszedł do zadania z pokorą i dystansem: „Jestem średniej klasy cynikiem ze śmiesznego kraju, który ma szansę zagrać największego cynika wszechczasów”. Oprócz podobnego wyglądu zewnętrznego, Wojewódzki prezentuje podobny do Allena stosunek do świata oraz dysponuje ogromną dawką cynizmu i autoironii. 6 marca warszawscy widzowie mogli się przekonać, że takie rozwiązanie obsadowe to strzał w dziesiątkę.

Fabuła sztuki nie należy do wybitnie skomplikowanych. Allan Felix, krytyk filmowy, zostaje porzucony przez żonę Nancy (Małgorzata Socha). Może jednak liczyć na wsparcie przyjaciół – Dicka (Michał Żebrowski) i Lindy (Anna Cieślak) oraz Humphreya Bogarta (Daniel Olbrychski), swojego alter ego, który w tajemniczy sposób przekracza ramy filmu. Sprawy się jednak komplikują, gdy Allan zakochuje się w Lindzie, uwodząc ją według wskazówek swojego filmowego idola. Największy walor sztuki stanowi ironiczny, intelektualny i błyskotliwy język Allena, przeniknięty nawiązaniami do kina, atmosferą Nowego Jorku, miłością, seksem i jazzem.

Atutem spektaklu jest z całą pewnością dobrej klasy aktorstwo. Co prawda wszystkie postaci zarysowane są w sposób karykaturalny, często wręcz przerysowany, to za każdym razem jest to przerysowanie w dobrym guście, nie przekraczającym granic. Nie sposób przejść obojętnie obok ujmującej nieporadności, jaką obdarza głównego bohatera Wojewódzki. Posiadający problemy z kobietami Allan bardzo szybko zyskuje sympatię widowni. Udzielający mu rad, jak postępować z kobietami, Humphrey Bogart co rusz pojawia się to na scenie, to na ekranie. Przed ciężkim zadaniem stanęła również Małgorzata Socha, wcielająca się w role ośmiu byłych, przyszłych bądź wyimaginowanych kobiet Allana.

Eugeniusz Korin zadbał o to, by „Zagraj to jeszcze raz, Sam” był najbardziej filmowym spektaklem ostatnich lat. Na fakt ten nie wpływa jedynie scenografia (autorstwa Jana Kozikowskiego i Doroty Kołodyńskiej), będąca przeniesieniem w lata 60., oraz wiszące na ścianach filmowe plakaty, m.in. z „Casablanki”, ale i mnogość wykorzystanych środków audiowizualnych. Za przykład posłużyć może już sam początek spektaklu, gdy na wielkim ekranie pojawia się krótka pastiszowa projekcja z udziałem Olbrychskiego w roli Bogarta.

Żebrowski nie zaprzecza, że tworzy teatr komercyjny. Stawia przede wszystkim na widza, któremu chce dostarczyć rozrywki. Udowadnia jednak, że bawić można w sposób inteligentny i nietuzinkowy, co rysuje Teatrowi 6. Piętro naprawdę obiecującą przyszłość.

Ewa Uniejewska

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 + 3 =