Jakub Godzic: Z dużej chmury mały deszcz

1 grudnia 2015

O spektaklu Król Roger Karola Szymanowskiego w reżyserii Michała Znanieckiego w Operze Krakowskiej

Król Roger/fot. E. Moreno Esquibel

Król Roger/fot. E. Moreno Esquibel

Pomysł na operę Król Roger narodził się w ostatnich latach I wojny światowej, kiedy to kompozytor, Karol Szymanowski, odbywał podróż do Włoch i na Sycylię. Zainteresowała go wówczas opowieść o Rogerze, władcy Sycylii w XII wieku, zaś pomysł na samą operę zrodził się z zauroczenia Szymanowskiego zabytkami Palermo i Syrakuz oraz z fascynacji kulturą antyczną i średniowieczem. Napisanie libretta powierzył swojemu kuzynowi i przyjacielowi – Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Mimo zapału i zaangażowania, jakie wykazali obaj autorzy, Król Roger powstawał powoli. Libretto napisane przez Iwaszkiewicza było wielokrotnie przerabiane przez samego kompozytora, który wplatał w nie wątki zaczerpnięte z własnej biografii. Do premiery udało się doprowadzić dopiero w 1926 roku w Warszawie.

 

Na scenie zaprezentowano wówczas operę, w której głównym wątkiem jest konflikt między apollińskim ładem a dionizyjskim rozpasaniem. To także opera o tłumionym pożądaniu, o fascynacji, której człowiek ulega, nie bacząc na konsekwencje. I choć postacie wydają się mało wyraziste, a akcja daleka jest od określania jej mianem wartkiej, wszelkie braki rekompensuje nam muzyka! Bardzo oniryczna w nastroju, ze wspaniałymi pomysłami instrumentacyjnymi. Wielka oryginalność rozwiązań muzycznych i uniwersalność libretta sprawiają, że jest to najczęściej grywana za granicą opera polskiego kompozytora.

 

Michał Znaniecki na deskach Opery Krakowskiej zaprezentował spektakl, który w 2012 roku zrealizował w Bilbao. Obecna inscenizacja nie jest jednak tym samym przedstawieniem. Reżyser dokonał pewnych korekt i zmienił cały akt trzeci. Dramaturgia spektaklu nie zostaje oparta na silnych napięciach emocjonalnych, nie oglądamy tu antagonizmów wynikających ze starcia świata antyku i chrześcijaństwa, z trudem można dopatrzeć się nietzscheańskiego konfliktu między światem Apolla, pełnym ładu, harmonii i elegancji, a Dionizosem, żywiołowym, emocjonalnym i dynamicznym.

 

Akcja tego Króla Rogera dzieje się tu i teraz, więc opowieść jest prosta i  kameralna. Widzimy zatem wnętrze bogatego domu, w którym do stołu zasiada cała rodzina. To „szczęście i spokój” wydają się na pokaz: Roksana musi zażywać tabletki, a Roger tylko w przerwie czytania gazety zauważa swoje idealnie wytresowane dziecko. Ten spokój i szczęście to jedynie ułuda, która znika w chwili pojawienia się Pasterza – „tego obcego”. Wówczas rozpoczyna się dramat rodziny, bo właśnie Pasterz jest katalizatorem reakcji, obnażającym przed postaciami ich głęboko skrywaną naturę. I choć Roger pierwszy odrzuca małżeńską obrączkę, to Roksana za nim podąży. Akcja trzeciego aktu (w wersji zrealizowanej w Bilbao umieszczona w barze) rozgrywa się po trzydziestu latach, już na zgliszczach dawnego życia Rogera. Bohaterowie są starsi i spotykają się po długim poszukiwaniu Pasterza, który obecny jest na scenie jedynie jako wspomnienie. Roger i Roksana utracili wszystko: nie tylko miłość, ale i majątek. Wybawieniem okazuje się jedynie śmierć.

 

I choć spektakl Znanieckiego nie opowiada innej historii, niż ta, którą napisał Szymanowski, brak mu siły i wyrazistości. Misternie budowane pierwsze dwa akty, choć mogą wydawać się banalne, zostają zaprzepaszczone finałem. Niestety, akt trzeci pod względem scenografii jest nie tylko mało efektowny, ale wręcz karykaturalny. Wizualizacja wyświetlana w tle finałowego śpiewu Rogera, niby zdjęć z wakacji, niby portretów, przypomina te robione na potrzeby uczniowskich prezentacji w PowerPoincie.

 

Całej premierze nie można odmówić jednego mocnego punktu, którym był występ Mariusza Kwietnia. Potwierdził on jedynie swoje mistrzostwo, bo śpiewał nie tylko elegancko, ale i wyraźnie, zaś finał w jego wykonaniu był po prostu porywający! Ten występ niestety wyostrzył tylko różnice pomiędzy nim a resztą obsady. Pavlo Tolstoy jako Pasterz radził sobie w roli jedynie dobrze, a Katarzyna Oleś-Blacha w partii Roksany wypadła dość bezbarwnie. Orkiestra pod batutą Łukasza Borowicza grała poprawnie technicznie, choć zdawała się nie dostrzegać, z jak fascynującą partyturą ma do czynienia.

 

Nie da się jednak ukryć, że wychodząc z opery ze spektaklu Król Roger, jest o czym rozmawiać i o co się spierać – o ile występuje w nim Mariusz Kwiecień!

 

Jakub Godzic

Karol Szymanowski, Król Roger

Opera Krakowska, premiera 13 listopada 2015

Obsada:

Roger: Mariusz Kwiecień

Roksana: Katarzyna Oleś – Blacha

Pasterz: Pavlo Tolstoy

Edrisi: Adam Sobierajski

Arcykapłan: Przemysław Firek

Diakonisa: Monika Korybalska

Orkiestra, Chór, Chór Dziecięcy i Balet Opery Krakowskie

Dyrygent: Łukasz Borowicz

Realizacja:

Reżyseria i kostiumy: Michał Znaniecki
Scenografia: Luigi Scoglio
Choreografia: Diana Theocharidis
Reżyseria światła: Bogumił Palewicz
Przygotowanie chóru: Marek Kluza

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × five =