Jakub Niżniowski: Następni od/do śmierci

10 kwietnia 2012

O spektaklu Następni w reż. Eweliny Kaufmann w Teatrze la M.ort.

Następni / fot. Krzysztof Niemiec

Kobieta w warkoczach, biegająca wzrokiem po sali, z uśmiechem zdradzającym chęć zabawy? Mężczyzna w czarnej marynarce o łobuzerskim spojrzeniu. Cała reszta niedorosłych dorosłych z lalkami w dłoniach i wielkimi ideami na ustach. To następni: zagubione dzieci, które swoją młodością zapowiadają nadchodzącą śmierć.

Scenografia składa się z trzech prostych, szkolnych ławek. W każdej zasiada dwójka uczniów, bez nadziei jednak na to, że przyjdzie nauczyciel, który ujarzmiłby ich niesforny sześciogłos. I choć są uczniami, nie są już dziećmi; chociaż mają po dwadzieścia kilka lat, nadal nie mogą wyjść z ławek. Trwają w przekonaniu, że świat należy do nich i nie muszą się martwić o to, jak przeżyć do pierwszego. Kto przejmowałby się codziennością, gdy zagrożona jest indywidualność człowieka?

Na tej niemal pustej scenie bohaterowie rozmawiają ze sobą słowami Witkacego – szczególnie Leoś (w tej roli wyrazisty Klaudiusz Kaufmann), który czyni z nich swój życiowy program naprawy ludzkości. Wtóruje mu Klarysa (fascynująca Anna Grycewicz), koleżanka z ławki, usilnie starająca się zrozumieć jego zawiły pomysł. W swoim totalnym planie dla świata dowódcą rewolucji mianuje siebie, w sobie widzi jedynego możliwego wybawiciela rodzaju ludzkiego. Mimo współczesnej myśli przypomina on raczej romantycznego geniusza. Leoś pragnie uratować świat „z Bogiem lub choćby mimo Boga” oraz ze światem – lub choćby przeciw niemu. Drugi rząd zajmują Zosia (Anna Buczek) i Zwyczajny (Michał Meyer), oboje to dzieci dwudziestego wieku. Zwyczajny, wpierw dręczony i wyśmiewany, odnajduje swą siłę i tożsamość w stroju; ćwiczy więc nakładanie marynarki, która ma uczynić go kimś wyjątkowym. Nabyta pewność siebie pozwala mu zadawać Leosiowi proste, choć piekielnie logiczne i pytania, sprowadzające filozofię mężczyzny na ziemię opanowaną przez nihilizm. Jego towarzyszka z dziecięcym uporem szuka miłości w pozornie niewinnej erotyce i męskim uwielbieniu. Zosia skłonna jest nawet przyjąć niezrozumiałe teorie Leosia, skoro tylko ten gotów jest przylgnąć do niej sercem i ciałem. Ostatnie miejsca zajmuje dwóch Typków (Arek Detmer i Rafał Szałajko), którzy w tej konstelacji mogliby reprezentować XXI wiek, zarówno strojem, jak i zachowaniem. Ich cyniczna obojętność sprowadza wszystko do śmieszności: idee, miłość i samego człowieka.

W trzech ławkach można odnaleźć trzy gorzkie syntezy. Może nawet krzywdzące, bo niepełne, stronnicze. Ujęte w dodatku w cudzysłów Umarłej klasy Tadeusza Kantora, którego duch (kto wie, być może dosłownie?) unosi się nad Teatrem La M.ort od jego początków, nie dają miejsca na żaden optymizm. Cudzysłów ten jest wielce pouczający: Umarła klasa była koncertem śmierci i żalu za przeszłością. Następni w podobnym duchu pytają, czym wypełniamy swoje życie: czy aż do śmierci będziemy kłócić się o zabawki i śmiać się z nagich lalek? Po nas przyjdą ci, których Ewelina Kaufmann ujęła w tytule swego przedstawienia; czy zostawimy im coś więcej niż szkolną beztroskę i puste słowa?

Następni nie mówią niczego wprost. Niełatwo przebić się przez gęstą myśl, wyjętą z Witkacego i włożoną w poetykę Kantora. Nie wierzę jednak, że nie ma wśród widzów śmiałków, niepotrzebujących takiej głębokiej wody o porywistym nurcie. Mimo to Teatrowi La M.ort niełatwo ich odnaleźć. Sala świecąca pustkami mówi sama za siebie. Kto jednak spodziewałby się małego teatru wielkiej myśli i wielkiej ambicji w małym domu kultury na obrzeżach Warszawy? Niech od nagłej i niespodziewanej śmierci uratują go ludzie, którzy nie zasiedzieli się w szkolnych ławach.

Jakub Niżniowski

NASTĘPNI

Teatr la M.ort

Bielański Ośrodek Kultury

Reż. Ewelina Kaufmann
Muzyka: Maciej Kierzkowski

Obsada: Anna Grycewicz, Ilona Chojnowska, Anna Buczek, Arek Detmer, Klaudiusz Kaufmann, Michał Meyer, Rafał Szałajko.

tagi: | Wersja do druku | |

Jeden komentarz do Jakub Niżniowski: Następni od/do śmierci

  1. Marcin Grota, 10 sierpnia 2012 o 08:15

    Piękny spektakl, piękna recenzja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × 3 =