Jan Uniejewski: Kontrowersyjny element (pop)kultury

8 października 2011

O książce Krzysztofa Teodora Toeplitza Tytoniowy szlak.

Tytoniowy szlak / materiały wydawnictwa

Co jakiś czas, w każdym państwie, zwłaszcza pluralistycznym, wybucha od nowa wielka publiczna debata, nierzadko tak emocjonalna i ognista, że dzieląca rodziny – debata o tym wszystkim, co zdrowe lub niezdrowe, o tym, co zakazane lub dozwolone, o tym, co zakazać dopiero trzeba i o tym, co z zakazanego stać się ma legalne. Ostatnią taką debatą w Polsce była debata o legalizacji narkotyków (znamienne, że przyszła jako forpoczta wyborów parlamentarnych na sztandarach pewnego Ruchu). Jednakże naszą uwagę znacznie mocniej przykuł wcześniejszy publiczny dylemat – t y t o ń. Zakazać czy nie zakazać palenia w miejscach publicznych? Zakazać, bo niezdrowe, czy zezwolić, bo przecież jest wolność? I co to są te miejsca publiczne?

Hałas, rwetes i szum, jaki towarzyszył publicznej debacie, a raczej zbiorowemu przerzucaniu się zarzutami o ograniczaniu wolności, czy działaniu na niekorzyść zdrowia i moralności publicznej – ba, padło wręcz stwierdzenie, iż zakaz palenia w miejscach publicznych to niemalże regulacja faszystowska (sic!) – o mały włos nie zgłuszył nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Autor niniejszej recenzji nie byłby sobą, gdyby nie przytoczył przed przejściem do recenzowanej książki kilku regulacji z tej ustawy.

Ustawodawca zaczyna szumnie – preambuła, w ustawach sporadyczna, postuluje przeciwdziałanie „uzależnieniu od używania tytoniu i wyrobów tytoniowych” oraz ochronę „zdrowia przed jego następstwami […]”. Dalej wprowadza się swoisty „sojusz tronu i ołtarza”, głosząc, iż dla zapewnienia powyższego niezbędne jest wspólne działanie państwa, samorządów, organizacji społecznych (etc.), a także kościołów i związków wyznaniowych. Współpraca z kościołami i związkami wyznaniowymi wydaje się o tyle niesłuszna, o ile – mimo zakazów moralnych i przepisów wewnętrznych – ich członkowie dalej, bez żadnych wyrzutów, cudzołożą, piją, narkotyzują się etc. Pamiętamy, jak ważnym elementem nowej regulacji była kwestia palenia w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych. Wprowadzony zakaz łagodzony jest możliwością wydzielenia osobnego pomieszczenia dla palących w obrębie lokalu, tak, aby pomieszczenie to było zamknięte, wentylowane, a dym tytoniowy nie miał szans przenikać do innych pomieszczeń lokalu. Autor – zwolennik innej regulacji, która nakazywałaby oznaczać zawczasu, czy lokal jest przeznaczony dla palących czy dla niepalących (co miałoby być również zaznaczone w nazwie) – pragnie wskazać na jeszcze jeden paradoks. Ratio legis tej ustawy jest de facto  przeciwdziałanie słabej woli obywateli, która nie pozwala im powstrzymać się od palenia. Czy nie byłoby lepiej – z punktu widzenia efektywności zakazu – zakazać produkcji i sprzedaży papierosów? Czemu państwo ma uderzać w biednego, małego obywatela, który nie może poradzić sobie ze swoją słabością, a nie w tych, którzy z papierosów czerpią zyski – producentów i dystrybutorów? Może z obywatelem łatwiej jest wygrać? Może ktoś ma w tym interes?

I tu przejdziemy do meritum – książki Krzysztofa Teodora Toeplitza, którego odejście było stratą nie tylko dla Polski, ale dla każdego człowieka o otwartym umyśle. Jego książka, wydana w 2009 r., wpisuje się powyższą debatę – mimo że nie została szerzej zauważona. Zdaniem Daniela Passenta (przyjaciela KTT) „książka ta została solidarnie przemilczana ze względu na osobę Autora”[1].

KTT w podtytule zapowiada, iż książka jest szkicem z historii obyczaju, gdy palono tytoń. Autor – wybitny znawca kultury – zabiera nas w podróż po historii tytoniu (tytułowy szlak). Opowiada, jak i dlaczego tytoń zrobił zawrotną karierę; jak rozwijały się kolejne formy jego spożycia; jak zmieniały się obyczaje z nim związane. Oprócz warstwy stricte historycznej i statystycznej, słowem – informacyjnej, Autor osadza zwyczaj palenia tytoniu w szeroko rozumianej kulturze. Pokazuje, jak głęboko palenie tytoniu przez kowbojów, cmokanie fajki przez sierżantów Marines oraz wciąganie tabaki przez bogobojną, patriotyczną gołotę i zaścianek szlachecki zakorzeniły się w kulturze masowej – zarówno polskiej, jak i obcej. Dla twórców szeroko pojmowanej kultury, którzy operują symbolami i znakami, książka ta jest bezcenna. Uświadamia, jak przez drobny element można przekonać publiczność do postaci – często stereotypowo utożsamianej z tytoniem.

Autor pokazuje również, nie tylko poprzez słowa, ale i poprzez ilustracje, jak starano się oddziaływać poprzez papierosy, np. na obywatela, który miał iść w bój za kraj ojczysty. Szczególną atencję przykłada do warstwy czysto edukacyjnej. Prezentuje Czytelnikowi tajniki wiedzy wytrawnego fajkarza. Mówi o kształtach i typach fajek i fajeczek. Opowiada o tym, jak się fajkę wypala, jak smakują różne tytonie. Każde słowo o tytoniu potwierdzone jest licznymi przykładami z literatury polskiej (Mickiewicz, Słowacki, Gałczyński i in.) oraz zagranicznej (Dubos, Mann i in.).

Jednakże KTT – sam palacz z zamiłowania – nie chce, by jego książka była elementem kampanii reklamowej promującej palenie tytoniu. Ma świadomość, iż palenie jest niezdrowe. Zadaje sobie i Czytelnikowi ze wszech miar słuszne pytanie – czy szkodzą również palacze?! Czy ich zamiłowanie (dla innych – słabość) jest wystarczającą przesłanką dla powszechnej nagonki? Odpowiedź na to i inne pytania Czytelnik znajdzie na kartach Tytoniowego szlaku.

Tytoń, papierosy, fajki – choć kontrowersyjne – zakorzeniły się w kulturze na dobre. Znane są liczne przykłady wielkich ludzi i wielkich palaczy, którzy mimo nałogu żyli długo i chwalebnie. Czy wykorzenienie tych obrazów ze społecznej świadomości możne nastąpić poprzez zakazy? Czy nie skuteczniejsza byłaby żmudna praca u podstaw? A może z tytoniem nie ma co walczyć? Może trzeba go tylko uzdatnić, żeby tak nie szkodził? Tego autor niniejszych słów nie wie. Wie natomiast, że Toeplitza warto i powinno się czytać. Patrzenie na świat przez pryzmat Jego poglądów otworzy przed Czytelnikiem nowe, ciekawe, może nieznane perspektywy. Jeśli kogoś nie przekona – trudno. Ale warto spróbować.

                                                                                               Jan Uniejewski

Krzysztof Teodor Toeplitz, Tytoniowy szlak, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2009.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − ten =