Jan Uniejewski: Miłosna mozaika świata

9 sierpnia 2011

O książce Krzysztofa Mroziewicza Ekstazja. Podróże z Afrodytą.

Mroziewicz "Ekstazja. Podróże z Afrodytą" / materiały wydawnictwa

Każdego mężczyznę fascynują w podróży kobiety, które napotyka na swojej drodze. Pociąga go ich uroda, ubiór, wdzięk, nieznany dotąd urok, sposób bycia – niezależnie od jego stanu cywilnego czy urody jego partnerki. Piękno bowiem wraz z przekraczaniem kolejnych granic przeistacza się w formy coraz to inne, ciekawsze. W taką podróż po pięknie i miłości zabiera nas ambasador Krzysztof Mroziewicz, jak sam mówi: zafascynowany dziełem swojego przyjaciela – Ryszarda Kapuścińskiego[1]. Jak na dyplomatę i erudytę przystało, czyni to w sposób wysublimowany i elegancki, czasem podrzucając słowo wulgarne acz adekwatne, nikogo nierażące. Wciąga Czytelnika w reinkarnację Afrodyty, której drugie imię brzmi Ekstazja, tak mocno, że nie sposób przestać o niej myśleć, nawet po zakończeniu lektury.

Podróż zaczynamy na rodzinnej ziemi, we Wrocławiu. Stamtąd przemieszczamy się po kolejnych miejscach kraju, by w niezauważalny sposób przenieść się za granicę – tam, gdzie piękno i miłość są ciekawsze, bo inne. Biegnąc wzrokiem po stronach książki, mijamy morza i oceany, przenosimy się na inne kontynenty. I wciąż podążamy za Afrodytą, która zrazu jest dziewczyną śpiewającą „W zielonym ZOO”, kiedy indziej Szwedką blond (co nie dziwi), a innym jeszcze razem mieszkanką Delhi.

Dziwi się jednak ten, kto w pogoni za boginią doszukać się chce rozpasania, czy nimfomanii. Autor, stawiając miłość i piękno – kobiece, rzecz jasna – na piedestał, niezauważenie ofiarowuje Czytelnikowi wiele ciekawostek, które czynią książkę jeszcze bardziej pociągającą, niżby to z samego piękna Ekstazji wynikało. Oto kilka z nich:

Któż wie – oprócz specjalistów i zapaleńców – że Caryca Katarzyna II straciła dziewictwo w wieku 46 lat? Tak, to by dużo tłumaczyło. Nie bez kozery faworyci rzadko wychodzili z jej sypialni o własnych siłach – chciała nadrobić stracony za młodu czas. Aż dziw bierze, jak przeżył to „nasz Staś”?

A któż wie, mimo intuicyjnej aprobaty, że taoiści uważali, iż absencja seksualna to nic dobrego? Niekochanie się, ich zdaniem, przyciągało choroby. Uznawali, że zarówno życie, jak i miłość, są nieustannym procesem równoważenia się Yin i Yang. Yin reprezentowało kobietę, a Yang mężczyznę, a konkretnie jego nasienie. Podczas stosunku kochankowie wymieniali się ekwiwalentnymi ilościami Yin i Yang. Zachowywali równowagę. Odpędzali choroby.

Czy jeszcze bardziej frapująca koncepcja Mao Zedonga, iż „miłość to choroba umysłowa”. Oczywista oczywistość. Czyż zakochani nie zrywają więzi z rzeczywistością, czyż nie „hodują motyli w brzuchu”?

Autor zabiera nas również na krótką wycieczkę po zwyczajach seksualnych ludów prekolumbijskich, Czarnej Afryki i innych społeczeństw z nieznanych (dla większości Czytelników) zakątków świata. A tam dopiero ludzie mają pomysły. Zaskoczy nas na przykład gościnność seksualna Maorysów, nieuznawanie pocałunków czy pieszczot przez plemiona indiańskie, czy też nieuznawanie w Indiach oddawania się dewadasi (niewolnic boga) duchowym i pielgrzymom za prostytucję…

Książka Krzysztofa Mroziewicza jest książką fascynującą. Z jednej strony pokazuje, na jak wiele sposobów można kochać i na jak wiele sposobów można widzieć piękno. A z drugiej – przeraża przedstawieniem najróżniejszych (rzec by można z europejskiego punktu widzenia) dewiacji seksualnych, które w innych kręgach kulturowych uznawane są za normalność. To, że książki mówią, jest oczywiste. Ta recenzowana zda się parafrazować listy małych Tajek – anonimowych Rosemary, czy Brendy:

Drogi Ktosiu,

jak sie masz? Bądź tak dobry i nie zadawaj się z żadnymi innymi książkami, tylko zadaj się ze mną, ale już. Czekam na ciebie przy stoliku obok…

Ekstazja

 

Jan Uniejewski

 

K. Mroziewicz, Ekstazja. Podróże z Afrodytą, Oficyna Wydawnicza Branta, 2007.


[1] Oczywiście mowa tu o arcydziele Mistrza Kapuścińskiego Podróże z Herodotem.

tagi: | Wersja do druku | |

Jeden komentarz do Jan Uniejewski: Miłosna mozaika świata

  1. sound studio, 11 maja 2012 o 22:39

    My spouse and I absolutely love your blog and find the majority of
    your post’s to be what precisely I’m looking for. Would you offer guest writers to write content for yourself? I wouldn’t mind publishing a post or elaborating on many of the subjects you write with regards to here. Again, awesome weblog!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 + ten =