Judyta Berłowska: Woda życia nie istnieje

10 marca 2011

o spektaklu Kwiat Paproci w Teatrze Baj.

Kwiat paproci / fot. Piotr Paczuski

Odnoszę ostatnio wrażenie, że plastyczna strona teatru dla dzieci ma się dużo lepiej, niż dramaturgia i reżyseria. „Kwiat Paproci” Teatru Baj to kolejny spektakl dla najmłodszych widzów, któremu dobrze by zrobiło, gdyby pozostał serią zdjęć. Proponuję idąc za głosem Craiga, wprowadzić do teatru Baj nadmarionetę, ponieważ aktorstwo w niektórych przypadkach woła o pomstę do nieba.

Tekst dramatu to głównie monosylaby i zdania powtarzane do „twardego rzygu”. Fabuła jest znana, pouczająca, nawet poetycka. Jednak myślę, że ten tekst nie może dziś zainteresować dziecka. Zwłaszcza w takim wykonaniu.

Pani Hanna Kinder-Kiss jest moją faworytką. Nie pierwszy raz zastanawiam się, dlaczego tak potwornie drażni mnie jej gra. Pani Kinder-Kiss w roli Matki głównego bohatera jest tak nieludzko i nielogicznie egzaltowana, że można stracić rachubę w jej zmieniających się na scenie nastrojach. Wydaje się, że nie zostało jej dane absolutnie żadne zadanie aktorskie, żaden cel. Tworzona przez nią postać jest tak płaska i pozbawiona wdzięku, jak lalki biorące udział w tym spektaklu. Odnoszę wrażenie, że pani Kinder-Kiss wydaje się, że zmieniając co zdanie nastrój wypowiedzi oraz zachowując się przesadnie ekspresyjnie, wręcz ekspansywnie, skoncentruje na sobie uwagę widowni. Błąd. Dzieci nie są głupie i nie lubią być tak traktowane. Reszta obsady gra zdecydowanie lepiej, panowie dają sobie radę bez problemu, a pani Magdalena Dąbrowska zdecydowanie aktorsko błyszczy, kreując jednocześnie kilka ról.

Estetycznie natomiast spektakl jest rzadką ucztą. Szmer zachwytu na sali, kiedy podniesiony został lustrzany las i cała sala wypełniła się jego odblaskami jest tego najlepszym dowodem. Oprócz lalek, bo te, dwuwymiarowe, ruchome w zawiasach tylko w jednej płaszczyźnie, nie były atrakcyjne i stanowiły zbyt duże wyzwanie dla animujących je aktorów, plastyczna strona inscenizacji była arcydziełem. Światło, tajemnicza atmosfera lasu nocą, elementy budynków w walizkach, wszystko to budowało pewną rzeczywistość, a jednocześnie zmuszało do pracy wyobraźnię.

Następnym razem sugerowałabym zrobić pantomimę. Wtedy nie będzie drażnić, ani infantylny tekst dialogów, ani histeryczna gra pani Kinder- Kiss. Skupimy się na tym, co w Teatrze Baj wychodzi najlepiej – na pięknych, subtelnych i poetyckich obrazach.

Judyta Berłowska


Józef Ignacy Kraszewski, „Kwiat paproci”

adaptacja i reżyseria: Jacek Malinowski

scenografia: Giedrė Brazytė, muzyka: Antanas Jasenka, obsada: Magdalena Dąbrowska , Hanna Kinder-Kiss, Andrzej Bocian, Jan Plewako

premiera: 16 maja 2009

tagi: | Wersja do druku | |

6 komentarzy do Judyta Berłowska: Woda życia nie istnieje

  1. Sękacz, 13 marca 2011 o 09:38

    Cóż za wykwintna i wyrafinowana recenzja. Dostaje wypieków na policzkach :) Skąd w Pani taki jad, taka nienawiść. Czy teatr dla dzieci budzi aż takie emocje? Ja w odróżnieniu do Pani bardzo miło spędziłem z dzieckiem czas na tym spektaklu, ba nawet się wzruszyłem właśnie z racji aktualności tematu :) Ciekawy jestem ile razy krytyk ogląda widowisko by napisać recenzje ? Ta pachnie mi totalną ignorancją. Pozdrawiam ciepło i życzę dużo empatii i uśmiechu.

  2. Berłowska, 14 marca 2011 o 15:26

    Cieszę się, że są inne opinie niż moja, że spektakl, który mi się nie podobał, kogoś innego mógł zachwycić. To nie jad i nienawiść (co za wielkie, nacechowane emocjonalnie słowa!), ale moja własna opinia, na temat przede wszystkim formalnej strony spektaklu. Natomiast jeżeli chodzi o emocje, jakie budzi teatr dla dzieci, to w moim przypadku są ogromne. Ponieważ uważam, że sprawa jest bardzo istotna, piszę nie tylko o tym, co jest piękne, ale też o tym, co mi się nie podoba lub wydaje groźne. Jeżeli chodzi o moją rzekomą ignorancję, nie zamierzam dyskutować, bo odnoszę wrazenie, że porządna polemika dzisiaj, nie jest w stanie obejść się bez osobistych przytyków, niezależnie od ich słusznosci. Ja doskonale wiem, że ignorantem w tej dziedzinie nie jestem. Recenzja to nie praca naukowa. Proponuję zapoznać się z definicją. Również pozdrawiam.

    • sękacz, 15 marca 2011 o 11:32

      Wielki aktor Tadeusz Łomnicki w bardzo krótki sposób odnosił się do ludzi , tym bardziej krytyków którzy używali w przypadku wypowiadania się o teatrze i spektaklach sformułowania „podoba się”…Nie twierdzę, że recenzja to praca naukowa, ale podejście naukowca jest jak najbardziej wskazane w opisywaniu zjawisk ( bo teatr w zasadzie ów zjawiskiem jest ). Chodzi też proszę szanownej Pani, że właśnie dosyć emocjonalnie i osobiście traktuje Pani konkretnego aktora, zresztą bez jakichkolwiek zahamowań, bez metafory, bez konceptu, ot tak bezpośrednio jak na ulicy…W taki sposób wypowiadają się do „twardego rzygu” ludzie niekulturalni…A krytyk przecież stoi na straży kultury…I jeszcze jedno: proszę mi wierzyć, że zdecydowanie łatwiej coś zabić niż stworzyć. Pozdrawiam

      • Marek Skrzetuski, 15 marca 2011 o 14:11

        Tworząc coś w przestrzeni publicznej każdy wystawia się na krytykę. To naturalna kolej rzeczy. A recenzja z samej swojej natury jest tekstem subiektywnym. Polecam przejrzenie innych recenzji w naszym portalu – niekiedy dwóch recenzentów jeden spektakl ocenia odmiennie. Skrajnie odmiennie. Każdy akcentuje inny wymiar spektaklu, zwraca uwagę na inne jego aspekty, inne szczegóły… a przede wszystkim każdy z nas ma inny gust. Szanownemu Panu spektakl się podobał, koleżance Judycie – nie całkiem. Wyraźnie opisała w recenzji dlaczego. I taka też jest rola recenzenta. Nikt (Bogu dzięki!) nie ma obowiązku jej opinii w tym względzie podzielać, tak samo, jak nikt nie ma obowiązku podzielać Pańskiej opinii.

        Zarzuty „rzygów”, „jadu”, „nienawiści” czy nawet „ignorancji” muszę jednak stanowczo uznać za absurdalne i zupełnie nie na miejscu. Nikt z nas tu takimi „wyznacznikami” się nie kieruje. Cytując Pana – „czy teatr dla dzieci budzi aż takie emocje” aby posługiwać się takim słownictwem?

        Pozdrawiam uprzejmie i życzę większego dystansu.

  3. Berłowska, 15 marca 2011 o 21:29

    Cóż, przykro mi, ale recenzja NIE JEST pracą naukową. I NIE MA za zadanie obiektywnej, a subiektywną ocenę. Jako, że obiektywna ocena sztuki jest wizją chyba utopijną. Mam prawo do wyrażania swoich emocji związanych ze sztuką. Jeżeli chodzi o zarzuty wobec konkretnego aktora – każdy aktor wychodząc na scenę wystawia się na ocenę. Taki to już jest zawód. Oczywiście, przyjemniej jest chwalić, ale kiedy coś jest źle zrobione, każdy widz ma prawo do krytyki. Napisałam wyraźnie, co w grze wspomnianej aktorki mi nie odpowiada. Uważam to po prostu za źle wykonaną pracę. I tylko o tym piszę, nie znając tej, być może bardzo wartościowej pani osobiście.
    Teatr to nie zjawisko przyrodnicze, czy nawet społeczne. Teatr to efekt pracy ludzi. I jako taki podlega ocenie, a nie naukowej analizie.
    Jeżeli zaś chodzi o sformułowanie „do twardego rzygu”, które tak Pana poruszyło, polecam lekturę „Szewców” Witkacego, ponieważ jest to cytat :) Jest tam również sporo innych, „niekulturalnych” wyrażeń, ale to pasowało mi najbardziej do kontekstu. Pozdrawiam.
    Judyta Berłowska

  4. sękacz, 16 marca 2011 o 07:48

    Jak widać moja wypowiedź też poruszyła…Pisać recenzje jest sztuką, sztuką trudną i wymagającą od piszącego nie tylko emocji i wbitej wiedzy… Jeśli ktoś cytuje Witkacego może warto by zajrzał nie tylko do dramatu ze spisu lektur, ale również innych pozycji, z których wynika jak wiele złego poczynić może zdanie krytyka opakowane w niewłaściwą formę. Moja reakcja wynika z jednej istotnej sprawy: z wątpliwego poziomu kultury jaki reprezentuje piszący. „Zła mowa budzi złe obyczaje”. Nie chodzi tu bynajmniej oto czy ktoś ma złe czy dobre zdanie o spektaklu. Publiczne pióro po prostu zobowiązuje, inna jest sytuacja piszących do szuflady…I tak na marginesie, jeśli recenzja nie jest ani obiektywną,ani subiektywną oceną, to jaką oceną jest? I jeszcze jedno: ja też mam prawo uznać, że Pani recenzja jest źle wykonaną pracą, bo przecież zjawiskiem w żadnym wypadku nie jest…Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × five =