Julia Gładkowska: „Dziady” Zadary, czyli ja wam pokażę!

7 września 2016

Dziadach Adama Mickiewicza w reżyserii Michała Zadary w Teatrze Polskim we Wrocławiu

Dziady/fot. Natalia Kabanow

Dziady/fot. Natalia Kabanow

Michał Zadara to reżyser, który od początku swojej kariery konsekwentnie mierzy się z klasyką literatury. Bez wątpienia jego najbardziej spektakularnym projektem są Dziady Adama Mickiewicza bez skrótów. Oglądać można je w dwa wieczory – I, II i IV część oraz wiersz Upiór, osobno część III lub w czternastogodzinnym maratonie we Wrocławiu.

Gdy myślę o tym spektaklu, od razu nasuwa mi się pytanie, co kierowało Michałem Zadarą przy podejmowaniu decyzji o jego wystawieniu. Czy chęć zapisania się w historii teatru? Reżyserska pycha i niezachwiana wiara w swoje możliwości? Potrzeba zrealizowania czegoś, czego nikt inny przed nim nie dokonał? Myślę, że częściowo właśnie tak było. Przede wszystkim jednak Zadara zobaczył Dziady jako zagadkę do rozwikłania. Tekst tajemniczy, pełen magii, niewytłumaczalności, zawiłości. Tekst, który trzeba wyjaśnić, zracjonalizować. Reżyser nie wierzy w duchy, gusła, dawne obrzędy, szczególną moc artysty, która pozwoliłaby mu przekraczać ludzkie ograniczenia. Wierzy w dramat, który można atrakcyjnie przenieść na scenę, w dosłowność gestu podkreślającego dosłowność słowa.

Z tej wiary powstało widowisko niezwykle spektakularne, narysowane grubą, zdecydowaną kreską. Nie ma tu miejsca na tajemnicę, niedopowiedzenia, niejasność. Zadara nie używa symbolu czy przenośni. Jest racjonalistą, który rzuca wyzwanie dotychczasowemu postrzeganiu romantyzmu jako epoki uduchowionej, pełnej uczuć i namiętności.

Nie zawiódł Robert Rumas, po raz kolejny wprawiając w ruch teatralną maszynerię i tworząc do przedstawienia Zadary niesamowicie rozbudowaną, mobilną scenografię. Zapada w pamięć tajemniczy, mroczny las, obrotowa chata Księdza Piotra, sala balowa u Senatora, która przypomina czasy dawnych, malowanych na płótnie teatralnych dekoracji.

Świetnie radzi sobie wrocławski zespół, aktorzy wykonali naprawdę ogromną pracę. Niemal każdemu udało się stworzyć interesującą kreację. Wyróżniają się Mariusz Kilijan, Ewa Skibińska. No i oczywiście Bartosz Porczyk, który rolą Gustawa-Konrada z pewnością przejdzie do historii polskiego teatru.

Jak natomiast wygląda warstwa merytoryczna tego przedsięwzięcia? Z pewnością Zadara przeczytał Dziady po wielokroć, dokładnie przeanalizował ten tekst w każdym jego aspekcie. I zdecydował się wystawić go niezwykle dosłownie, nie pozostawiając miejsca na domysły i sekrety. Mickiewiczowskim bohaterom odbiera pierwiastek magii i tajemnicy. Gustaw-Konrad Bartosza Porczyka nie jest romantycznym kochankiem, ale buzującym testosteronem młodym mężczyzną, w którym namiętność miesza się z wściekłością i żalem. W chatce Księdza w IV części wali z pasją w klawisze fortepianu, budząc przestrach. Jest nieobliczalny. Wielką Improwizację wygłasza z pewnością siebie, ironicznie, bywa cyniczny, zadufany w sobie. Okrasza tekst licznymi wokalizami, bawi się nim. Nie ma w nim patosu, jest poczucie wyższości i własnej wartości.

Guślarz Mariusza Kilijana wystylizowany został na kowboja, bohatera rodem z westernów. Nie jest mistykiem obrzędu, mistrzem ceremoniału, ale kimś, kto chce zrobić na gawiedzi jak największe wrażenie, zaskoczyć uczestników obrzędu magiczną sztuczką, posunąć się do granic efekciarstwa. Jako Ksiądz Piotr Kiljan jest zmienny. W celi Konrada zdenerwowany, pogubiony w swoich działaniach, niezdecydowany. U Senatora spokojny, cierpliwy, zrównoważony. Rozczarowujący natomiast w Widzeniu. Zadara odbiera tej scenie patos i patriotyczne zaangażowanie, zmieniając ją w alkoholowe wyznanie zwieszonego z ławki pijanego mężczyzny.

Michał Zadara nie wierzy też w duchy. Te pojawiające się podczas obrzędu dziadów nie są bytami pozaziemskimi, bezcielesnymi, owianymi tajemnicą. Zostały ucharakteryzowane bardziej na zombie znane z popularnych seriali. Pastereczka Zosia zwisa z sufitu, wykrzykując swoje kwestie i bezładnie się miotając. Zgubiła się gdzieś magia obrzędu, jego niecodzienność, niesamowitość. Pozostała halloweenowa zabawa, zamiast czego ci trzeba duszyczko – cukierek albo psikus.

Nie tylko magia została przez Zadarę potraktowana w ten sposób. Zniknął też patriotyczny charakter niektórych scen. Opowieść o męczeństwie więźnia z Salonu Warszawskiego nie ma już swojej dramatycznej wymowy, wygłoszona zostaje w oparach alkoholu, bez refleksji.

Dziady Michała Zadary to festiwal wiecznej dekonstrukcji. Mimo, że reżyser przenosi na scenę dramat bez skrótów, zmienia w dużej mierze jego wymowę i charakter. Mierzy się legendą nie stojąc w jej cieniu, ale wychodząc jej naprzeciw z wysoko podniesioną głową. Ma swoją wizję Dziadów, z której za nic nie chce rezygnować. Wykonuje tytaniczną pracę, tworząc spektakl, jakiego w historii polskiego teatru jeszcze nie było.

Pojawia się oczywiście pytanie, czy ten wysiłek był w ogóle potrzebny. Wydaje mi się, że mimo pewnych niedociągnięć, tak. To bardzo ważny spektakl. Nie tylko dlatego, że to pierwszy tego typu projekt. Także dlatego, że poprzez swoją atrakcyjną formę budzi duże zainteresowanie, co powoli odchodzącej w zapomnienie klasyce literatury bez wątpienia jest potrzebne. Ukazuje ją w nowoczesnym, nieszkolnym wydaniu. Zadarze udało się też pewnym sensie przywrócić romantyzm polskiemu teatrowi. Po długiej nieobecności wraca on na deski scen i jest to w dużej mierze zasługa właśnie tego twórcy.

Dziady to z jednej strony triumf teatru opartego na słowie, dobrej literaturze, tekście, z drugiej inne, nie wiem czy słuszne, spojrzenie na nasze narodowe mity i legendy. Nie trzeba zgadzać się z taką interpretacją reżysera, można negować użyte przez niego środki, natomiast nie da się temu przedsięwzięciu odmówić wagi i istotności.

Julia Gładkowska

Dziady
na podstawie dramatu Adama Mickiewicza

Reżyseria: Michał Zadara
Scenografia: Robert Rumas
Muzyka: Maja Kleszcz, Wojciech Krzak (części I, II, III I IV oraz wiersz Upiór); Jan Duszyński(scena balu w Dziadów części III); Jacek „Budyń” Szymkiewicz (Dziadów części III Ustęp i Objaśnienia)
Kostiumy: Julia Kornacka, Arek Ślesiński
Dramaturgia: Daniel Przastek

Obsada:
Gustaw/Konrad: Bartosz Porczyk
Guślarz/Ksiądz Piotr: Mariusz Kiljan

Anna Ilczuk, Janka Woźnick, Monika Bolly, Marcin Czerski, Jakub Giel, Rafał Kronenberg, Cezary Łukaszewicz, Dagmara Mrowiec-Matuszak, Michał Mrozek, Edwin Petrykat, Wojciech Ziemiański, Marta Zięba, Kacper Kuryś/Mikołaj Szmeichel, Bogusław Danielewski, Adam Szczyszczaj, Eryk Skonieczny/Michał Stawiski, Julia Leszkiewicz/ Aleksandra Ochman, Sylwia Boroń, Anna Makowska-Kowalczyk/Anna Zych, Jakub Kowalczyk/Wojciech Stagenalski, Małgorzata Gorol, Adam Cywka, Marcin Pempuś, Tomasz Kocuj, Tomasz Lulek, Igor Kujawski, Michał Chorosiński, Andrzej Kłak, Paweł Majchrowski, Piotr Jędrasik, Michał Opaliński, Paulina Panas, Anna Tomaszewska, Katarzyna Strączek, Dariusz Maj, Ewa Skibińska, Klaudia Cygoń, Daria Krzyżaniak, Iwona Rólczyńska, Justyna Skoczek/Katarzyna Neugebauer-Jastrzębska, Wiesław Cichy

 

 

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 5 =