Julia Gładkowska: Poza głównym nurtem, czyli o teatrze bezpieczeństwa i wyobraźni

15 marca 2017

O spektaklu Księżycowy chłopiec w reżyserii Igora Gorzkowskiego, koprodukcji Studia Teatralnego Koło i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Księżycowy chłopiec/mat. teatru

Księżycowy chłopiec/mat. teatru

Świat, także świat teatru, wciąż pędzi do przodu, nie daje odpocząć, odetchnąć nawet na chwilę. Ciągle chce nas czymś szokować, pokazywać nowe techniki, wpływać na światopogląd, oburzać, wywoływać dyskusje. Warto w tym wszystkim mieć jakąś spokojną przystań –  miejsce, w którym nie trzeba się bać tej gonitwy. W teatralnym światku taką przystanią jest dla mnie teatr Igora Gorzkowskiego.

Czasami odnoszę wrażenie, że to jeden z ostatnich ocalałych bastionów prawdziwego, klasycznego teatru. Takiego, w którym liczy się pomysł, tekst i aktorskie rzemiosło, który nie jest zaangażowany w polityczne niesnaski, nie bawi się w publicystykę. Kameralny, nieatakujący efektami specjalnymi, które zagłuszają sceniczną akcję. Ze spektaklami, które bawią i wzruszają, pozostawiając w sercu tęsknotę za prostotą i czymś, co bardzo ogólnie nazywamy „magią teatru”.

Księżycowy chłopiec to opowieść osadzona w bardzo odrealnionej przestrzeni parku rozrywki Unipark i jego okolic. Głównym bohaterem jest Pierrot (Andrzej Mastalerz), niepozorny mężczyzna, który dziwnym trafem zawsze znajduje się w centrum wydarzeń. A tych w Uniparku nie brakuje – kłótnie, pojawienie się tajemniczego fakira Kruja-Beja (Bartosz Bobrowski), pożar, kryminalna intryga, śledztwo, tajemnica domu za płotem. Historia opisana przez Raymonda Queneau w powieści Pierrot mon ami, na podstawie której powstał Księżycowy chłopiec, ma duży potencjał sceniczny i Igor Gorzkowski doskonale go wykorzystuje.

Siła tego spektaklu nie tkwi jednak w samej historii, ale w koncepcie jej przedstawienia. Gorzkowski wykorzystuje środki sceniczne, które na tle dzisiejszych technologii mogą wydawać się odrobinę archaiczne. Księżycowy chłopiec przypomina czasem przedstawienie dla dzieci – przebieranki, skrytki w scenografii, sztuczki iluzjonistyczne, dosłowne gesty, miejscami jarmarczna wręcz farsowość. Nie dajmy się jednak zwieść tej cukierkowości. Pod nią kryje się świat dość gorzki i wcale nie tak przyjazny, jak z pozoru mogłoby się wydawać.

Księżycowy chłopiec/mat. teatru

Księżycowy chłopiec/mat. teatru

Drugim mocnym filarem spektaklu jest aktorstwo. Aktorzy grają ze swobodą, pokazując talenty komediowe, ale kiedy trzeba, potrafią spoważnieć i spod farsowej otoczki wydobyć smutek, niepewność i zagubienie bohaterów. Igor Gorzkowski doskonale prowadzi artystów tak, by nikt nie czuł się nieważny, w spektaklu nawet role drugoplanowe są bardzo istotne. Jest coś magnetycznego w grze Andrzeja Mastalerza –  mimo że Pierrot to bohater raczej niepozorny i cichy, od Mastalerza nie można oderwać wzroku, zagarnia swoim aktorstwem całą scenę. Oprócz tego znaleźć tu można kilka fantastycznych epizodów – między innymi Bartłomieja Bobrowskiego, który w roli fakira jest nie do poznania, Sebastiana Perdka (świetny, dowcipny monolog o awanturze w Uniparku) czy Anny Sroki-Hryń.

Spektakl jest bardzo dynamiczny (duża w tym zasługa pomysłowej, ruchomej scenografii Katarzyny Załęckiej i muzyki na żywo Tabakiernika), na scenie dzieje się miejscami tak dużo, że widz może czuć się odrobinę przytłoczony. Niektórym widowisko wydawać może się zbyt konwencjonalne i trochę staroświeckie, jednak nie uważam, by to działało na jego niekorzyść. Bo czy przedstawienie, które nie próbuje niczym szokować, wzbudzać kontrowersji, jest wolne od politycznych wycieczek, nie zasługuje na uwagę? Czy nie potrzebujemy już spektakli, które nie komentują aktualnych wydarzeń, a angażują naszą wyobraźnię, są świetne warsztatowo i sprawiają, że przez chwilę możemy poczuć się jak dzieci wciągnięte w magiczny, teatralny świat?

Twórcom Księżycowego chłopca udało się stworzyć na scenie świat równocześnie baśniowy i groźny, magiczny i boleśnie realny, zabawny i tragiczny. Ten dualizm sprawia, że spektakl ogląda się z rozbawieniem, które łatwo może przejść we wzruszenie, a na gładkiej powierzchni komedii powstają gorzko-ironiczne rysy.

Julia Gładkowska

 Księżycowy chłopiec

Na podstawie powieści Raymonda Queneau Pierrot mon ami
premiera: 30 września 2016 r. (Gdański Teatr Szekspirowski) / 8 października 2016 r. (Teatr Soho w Warszawie)
Koprodukcja Studia Teatralnego Koło i Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego
przekład: Anna Wasilewska
adaptacja i reżyseria: Igor Gorzkowski
scenografia: Katarzyna Załęcka
kostiumy: Joanna Walisiak
muzyka: Piotr Tabakiernik
obsada:
Pierrot – Andrzej Mastalerz
Pradonet/Voussois/Posidon – Przemysław Bluszcz/Wiktor Korzeniewski
Leonie / Pani Pradonet / Edith – Anna Sroka-Hryń
Yvonne/Mathurine – Weronika Humaj
Kruja-Bej – Bartłomiej Bobrowski
Paradyz/Pistolet – Bartosz Mazur
Paluszek/Mięczak – Sebastian Perdek
Mounnezergues – Grzegorz Gierak

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two + six =