Julia Ostrowska: Królicze głowy i martwa dziewczyna

28 listopada 2014

O spektaklu Martwa natura w rowie Fausto Paravidino w Teatrze Dramatycznym w Warszewie w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej

Martwa natura w rowie/fot Krzysztof Bieliński

Martwa natura w rowie/fot Krzysztof Bieliński

Ciemność, z której wyłaniają się postaci w policyjnych mundurach i z króliczymi głowami. Psychodeliczna muzyka i nagłe, mocne światło. Chwila napięcia, a potem znów mrok i cisza.

 

Tak rozpoczyna się spektakl Martwa natura w rowie w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Scena ta przywodzi na myśl fragment filmu Davida Lyncha Inland Empire i jego serię filmów krótkometrażowych Rabbits. U Bogajewskiej, tak jak u Lyncha, aktorzy ubrani są w zwyczajne, ludzkie stroje, chociaż ich głowy nie są zwyczajne i ludzkie, lecz królicze.

 

Już od samego początku widać więc, że nie mamy do czynienia z klasycznym kryminałem. Niestety poziom niezwykłości, wbrew oczekiwaniom widzów, zamiast wzrastać, opada. Oprócz ludzi-królików elementem oddalającym spektakl od realizmu jest to, że dziewczyna, która przed chwilą leżała martwa na deskach sceny, nagle powstaje, bierze prysznic, ubiera się i przechadza się pomiędzy aktorami. Chociaż zdają się oni ją widzieć i wchodzą z nią w interakcję, nie mogą uzyskać odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie: „Kto zabił Elizę Orlando?”.

 

Sama akcja dramatu jest dość banalna: mądry policjant i jego głupi pomocnik szukają zamordowanej dziewczyny. Fabuła jest tu jednak jedynie pretekstem. Znowu budzi się skojarzenie z twórczością Davida Lyncha – z Twin Peaks. W tym serialu kryminalna fabuła jest jedynie płaszczem, spod którego wyłania się obraz rzeczywistości pozbawionej zasad i logiki, jednocześnie zabawnego i niepokojącego. W podobnym świecie odgrywa się historia rozwiązywania tajemnicy śmierci Elizy Orlando. Jak powiedziała o wystawianym przez siebie dramacie Małgorzata Bogajewska: „(…)Widzimy świat, który się zachwiał, świat przesterowany, bohaterów poznajemy w momencie szaleństwa, po sobotniej, intensywnej nocy, jeszcze pijanych, półprzytomnych. Ten trup staje się dla nich jakimś otwarciem świata ich własnych lęków. Ciekawe jest to, że za chwilę wróci do swoich torów, nic się tu nie zmieni. Ot, jedna matka będzie żyć bez córki. Widzimy moment wycięty z rzeczywistości, gdzie granica między tym, co realne, żywe, przewidywalne, oswojone, a tym, co jest śmiercią, światem wyjętym z lęków dziecięcych, podszewką życia na moment się zaciera[1]”.

 

Stąd te królicze maski, które noszą niektórzy bohaterowie pozbawieni głosu, stąd przenikanie się realnego z nierealnym, życia ze śmiercią. Bo martwa Eliza jest śmiercią, która przeniknęła do życia innych bohaterów. Gdy śmierć, o której nie myślimy na co dzień, wnika do życia, zawsze burzy to jego zwykłą formę. Nawet, jeżeli nie jest to spokojne życie wzorowych obywateli. Nie było takie z pewnością, nawet przed śmiercią Elizy, życie Chłopaka (Sambor Czarnota), którego poznajemy na początku spektaklu, gdy opowiada szybko, jak pod wpływem narkotyków, o swoich ekscesach z poprzedniej nocy i o tym, jak znalazł ciało Elizy. Chaos był już wcześniej obecny również w życiu Dealera (Waldemar Barwiński) oraz narzeczonego Elizy (Filip Pławiak). Wszyscy trzej stworzyli realistyczną miniaturę świata, który kręci się wokół narkotyków. Łącznikiem pomiędzy tym światem a światem „normalnych” ludzi jest inspektor Salti (Sławomir Grzymkowski), któremu w czasie prowadzenia śledztwa puszczają nerwy i trafia on do szpitala. Salti utrzymuje kontakty z przestępczym światkiem, zna go na wylot i posługuje się jego przedstawicielami jak pionkami, co pozwala mu szybko rozwiązać niemal każdą sprawę. Zabójstwo Elizy jest jednak nietypowe. Inspektor ma nadzieję, że mordercą okaże się ktoś z tego znanego mu, jak się wydaje marginalnego, świata, tak aby „zwyczajni” obywatele mogli spać spokojnie, bo „oni zabijają się tylko między sobą”. Okazuje się, że granica pomiędzy tymi dwoma światami jest płynna, prawie nieistniejąca, tak jak granica pomiędzy realnym a nierealnym, pomiędzy życiem a śmiercią.

 

„Zwyczajna” rodzina Elizy postawiona w niezwykłych okolicznościach okazuje się pełna wewnętrznych tajemnic. Matka Elizy (Katarzyna Herman) podczas identyfikacji zwłok córki w prosektorium pyta się, co powinna robić, jak się zachowywać. Nie ma na to przepisu, w takich sytuacjach nie ma odpowiednich, normalnych zachowań. Na wierzch wychodzi to, co wcześniej było ukryte, zakłamane – prawdziwe życie Elizy i jej rodziców. Zwykle spokojna i opanowana pani Orlando nie wie, jak w takiej sytuacji „powinno się”, jak „wypada” się zachować i popada w szaleństwo. Nie ma „ich” i „nas”, nie ma świata „dobrych” i świata „złych”- wszyscy jesteśmy jednym i tym samym.

 

Po spektaklu w Dramatycznym odczułam dwa niedosyty. Po pierwsze – niedosyt „trzymania w napięciu” – ale przecież kryminalna fabuła to jedynie pretekst i zbytnie zagęszczenie akcji mogłoby przykryć inne aspekty dramatu; a zakończenie i tak było zaskakujące. Po drugie – niedosyt psychodeliczności – przenikanie się realnego z nierealnym zostało ukazane w sposób minimalistyczny (króliki i wędrująca pomiędzy żywymi martwa Eliza) – jest to jednak minimum, które wystarcza, a granicę przerostu formy nad treścią łatwo przekroczyć. Szczególnie, że forma samego dramatu jest niezwykle interesująca. Składa się on bowiem nie z dialogów, a z samych właściwie monologów poszczególnych postaci, co ekipie z Teatru Dramatycznego udało się oddać.

 

Esencja dramatu Fausto Paravidino została więc zachowana i trudno aż uwierzyć, że ten włoski młodzieniec o pięknej twarzy porcelanowej lalki stworzył tak przenikliwą, jednocześnie zabawną i przerażającą wizję naszego świata. Spektakl Małgorzaty Bogajewskiej udowodnił jak ciekawy nośny jest to dramat i że da się z niego zrobić bardzo dobry spektakl.

 

Julia Ostrowska

 

Martwa natura w rowie

Teatr Dramatyczny

Reżyseria: Malgorzata Bogajewska
Przekład: 
Monika Woźniak

Światla, kostiumy, scenografia: Justyna Łagowska
Opracowanie muzyczne: 
Rafał Kowalczyk
Ruch sceniczny: Jacek Wazelin
Kierownik produkcji: 
Mateusz Karoń

Obsada:
Matka – 
Katarzyna Herman
Chłopak – Sambor Czarnota 
Glina – 
Sławomir Grzymkowski
Policjant – 
Tomasz Lipiński 
Dealer – 
Waldemar Barwiński 
Dziwka – 
Maria Dejmek 
Narzeczony – 
Filip Pławiak 
Eliza – 
Marta Dylewska 

[1] http://teatrdramatyczny.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1900:f-paravidino-martwa-natura-w-rowie&catid=83&Itemid=640

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twelve + 16 =