Julia Ostrowska: Prawo do bycia niewolnikiem

17 lipca 2017

O spektaklach Psy w reżyserii Jorge Sarmiento Llamosas z Państwowej Wyższej Szkoły Sztuki Dramatycznej w Limie i Farma w reżyserii Paolo Alessandri  z Akademii Teatralnej Sofia Amendolea w Rzymie pokazywanych w ramach 9. edycji  Festiwalu ITSeLF w Warszawie

Psy/mat. organizatora

Psy/mat. organizatora

Psy zrealizowane na podstawie tekstu Eleny Garro oraz Farma  na pewnym poziomie poruszają ten sam temat: cierpienie jednostek znajdujących się na słabszej pozycji spowodowane wykorzystywaniem przez jednostki dominujące. Po obejrzeniu obu spektakli można wysnuć wniosek, że pozycja dominacji jest pewną rolą, która nie musi być oparta na realnej przewadze fizycznej czy intelektualnej. W Farmie padają słowa: „postawcie człowieka nagiego przed zwierzęciem”. Okazuje się wtedy, że ludzka przewaga nie tkwi w samym człowieku, ale jest oparta na złudzeniach, które on wokół siebie buduje. Według koncepcji Pierre’a Bourdieu źródeł takiej dominacji można szukać w habitusie, czyli zestawie schematów myślenia i zachowania, które przyswoiła jednostka. Habitus pozwala na powstanie przemocy symbolicznej – jedna grupa społeczna może oddziaływać na inną poprzez posiadany kapitał społeczny. W ten sposób grupa uciśniona wierzy w to, że pozycja, w której się znajduje, jest stanem naturalnym i wynika z konieczności – jest oczywista, więc niezmienialna.

Farma jest interpretacją Folwarku zwierzęcego George’a Orwella. W powieści tej zwierzęta są jedynie figurami, które mają za zadanie pokazać mechanizmy rządzące w świecie ludzkim. Autorzy spektaklu wydają się zaś podejmować próbę upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu – jednocześnie utrzymać kierunek nadany przez Orwella i stworzyć manifest przeciwko wykorzystywaniu zwierząt na farmach przemysłowych. Poprzez liczne nawiązania do kultury popularnej ocierają się również o krytykę tej kultury. Przez to, że z niczego się tu nie rezygnuje i wszystkie poruszane wątki są równie ważne, można pogubić się w tym, co właściwie się ogląda – czy jest to dosłowne przedstawienie losów zwierząt w rzeźni, czy jedynie metafora tego, co dzieje się w społecznościach tworzonych przez ludzi? Jedno i drugie, a wrażenie, że coś jest jednocześnie dosłowne i metaforyczne sprawia, że mamy do czynienia z pewnym nadmiarem i rozdźwiękiem, co przeszkadza w odbiorze spektaklu. Nadmiar może być przyczyną czegoś pozornie odwrotnego – treściowej pustki.

Farma dotyka wielu kwestii, jest je w stanie jednak jedynie zarysować: niewolnictwo, równość, wolność, demokracja, głód, władza, praca, dominacja, cierpienie zwierząt – to wiele bardzo ważnych tematów, zbyt wiele jak na niewiele ponad godzinny spektakl. Nim zdążymy się zastanowić nad jednym problemem, zaraz pojawia się następny. Pierwsze wrażenie – autentyczne dreszcze, kiedy głos oddany zostaje tracącym życie w rzeźni zwierzętom, szybko zostaje rozbite. Gubimy się w nadmiarze, nie mamy szansy się zastanowić, nie mówiąc już o jakimś głębszym emocjonalnym odbiorze. Automatycznie zaczynamy skupiać się na formie, która zasługuje na docenienie. Spektakl jest bardzo dopracowany, jeżeli chodzi o choreografię, grę aktorską, warstwę muzyczną i wizualną. Aktorzy poruszają się po scenie w dokładnie przemyślany sposób – żaden ruch nie jest przypadkowy, są w tym bardzo dokładni, nie popełniają błędów. Scenografia jest skromna, warstwa wizualna spektaklu opiera się głównie na grze świateł. Najważniejsi są tutaj aktorzy, którzy wykorzystują swoje głosy i ciała, tworząc zgrany zespół. Wszystko jest na swoim miejscu, nie ma żadnych niedociągnięć. Trzeba również docenić świetny angielski aktorów, którzy przyjechali przecież z Akademii Teatralnej we Włoszech. Mimo niedopracowania dramaturgicznego spektakl robi wrażenie i nie można nie docenić pracy, która została nad nim wykonana – z pewnością nie jest to amatorszczyzna.

W przypadku Psów w reżyserii Jorge Sarmiento Llamosas sytuacja wygląda w gruncie rzeczy odwrotnie. Spektakl ma w sobie pewien rodzaj uroku przynależnego szkolnym przedstawieniom. Dziwnym trafem nie jest to jednak jego wada, wręcz przeciwnie. Forma wydaje się niewymuszona, peruwiańska wieś została przeniesiona na scenę wraz z wierzeniami, które przenikają rzeczywistość. Psy to portret rodziny – matki Manueli i jej córki Ursuli. Dzięki temu, że obserwujemy dwa pokolenia kobiet, możemy dostrzec zachodzącą zmianę. Manuela jest nastawiona bezrefleksyjnie w stosunku do kultury, w której żyje – jest przekonana, że wierzenia, w których została wychowana, są prawdą o rzeczywistości, a nie jedynie jej interpretacją. Akcja dramatu rozgrywa się w dniu św. Michała Archanioła – 29 września. Priorytetem dla Manueli jest odpowiednie uczczenie tego święta – wejście na górę razem z innymi mieszkańcami wioski, w specjalnie wykonanych na tę okazję strojach i z przygotowanymi potrawami. Ursula buntuje się przeciwko matce – nie chce prasować sukienki, mówi, że boi się święta, że nie chce wchodzić pod górę. Matka nie potrafi tego zrozumieć – święto zawsze obchodzi się w taki sam sposób, bunt przeciwko temu może jedynie obrazić Boga. Dla Manueli świat ma jasny układ – wszystkim rządzi Bóg, wola jednostki nie ma żadnego znaczenia, trzeba przyjąć postawę poddańczą, wykonywać jego rozkazy, utrzymywać zwyczaje. Taka postawa kobiet pozwala mężczyznom na utrzymywanie wobec nich pozycji dominacji – jest ona wyznaczona przez Boga, każdy bunt przeciwko nim jest buntem przeciwko Bogu.

Farma/mat. organizatora

Farma/mat. organizatora

Ursula znajduje się w sytuacji tragicznej – grozi jej porwanie i gwałt, co dwunastolatka przeczuwa już od jakiegoś czasu i przed czym dodatkowo ostrzega ją jej kuzyn, który sam chętnie pozbawiłby ją dziewictwa. Ursula przekazuje informację o zagrożeniu matce, która opowiada jej historię swojego życia – sama w młodości została porwana od matki i brutalnie zgwałcona. Matka wyruszyła na jej poszukiwania i w końcu odnaleziona Manuela wróciła do domu. Tam wychowywała Ursulę. Manuela postanowiła jednak, że trzeba skończyć przygotowywać placki na święto św. Michała Archanioła, zanim wyruszą wraz z resztą mieszkańców wioski na górę. Wydawała się nie dostrzegać niebezpieczeństwa, na które narażała córkę – przecież Bóg nie może pozwolić na to, aby Ursulę spotkało takie samo nieszczęście, jak jej matkę, przecież Bóg nie może tego chcieć. Najwyraźniej chciał – Ursula zostaje porwana, Manuela wyrusza na jej poszukiwanie – czas zatacza koło. Rządzi nim jakaś tajemnicza siła – trochę Bóg, a trochę magia, fatum, przeznaczenie. Ursulę, mimo próby buntu, również doścignął jej los. Jego zwiastunami były postaci z innego porządku rzeczywistości – duchy, zmory, pojawiające się na styku snu Ursuli i świata rzeczywistego. Granice pomiędzy światem realnym, magicznym, religijnym i wewnętrznym bohaterów są pozamazywane. Ursula pamięta wzrok mężczyzny, który zamierza ją porwać – już on sam sprawia, że dziewczynka przeczuwa zbliżający się kres niewinności. Moment, którego nie może wybrać. Zwiastują go demony – lęki i obawy szukają drogi ujścia. Ursula nie może ich wyrazić wprost – matka, chociaż ją rozumie, bo przeszła przez to samo, nie szuka sposobu na wyjście z sytuacji – stanie się to, co ma się stać, nie ma możliwości walki z losem, buntu. Nie mają jej szczególnie kobiety: „taki będzie los kobiety na ziemiach Boga”. Gra aktorska jest tutaj prosta, naturalistyczna, tak samo jak scenografia – nie ma udziwnień, wszystko służy temu, żeby w jasny sposób pokazać historię i emocje targające bohaterami. Dzieje się to w jakiś magiczny wręcz sposób – niewymuszony, naturalny, tak jakby aktorka grająca Manuelę faktycznie przeżyła opowiadaną przez siebie historię, a dziewczyna odgrywająca rolę Ursuli bała się jej powtórzenia.

Oba spektakle, które obejrzałam na tegorocznym festiwalu mają wspólne clue tematyczne – cierpienie i bezradność grup uciśnionych, brak ostatecznej możliwości zbuntowania się przeciwko losowi. Na koniec Farmy pada hasło „prawo do bycia niewolnikiem”. Jest to ostatnie hasło w łańcuchu przypisanym pojęciu demokracji. „Prawo do bycia głodnym”, „prawo do pracy”, wszystko można nazwać prawem, wyborem, jeżeli przedstawi się to w odpowiedni sposób. Konieczność bycia podporządkowanym można nazwać jednym z praw demokracji, losem, wolą Boga, magiczną siłą. Dzięki temu można sprawić, że ofiara, osoba nazywana słabszą, wierzy, że jest taka w rzeczywistości. Zwierzęta przejmują władzę nad farmą, ale nie stają się wolne – jedne zaczynają rządzić drugimi, wykorzystując wciąż te same mechanizmy – mechanizmy przemocy symbolicznej. To przesłanie objawia się jednak w obu spektaklach w odmiennej formie – widowiskowej, ocierającej się o musical w Farmie, gubiąc przy tym treść i przekaz emocjonalny oraz w sposób naturalistyczny w Psach, gdzie fabuła i przekaz emocjonalny są najważniejsze, a forma jest jedynie ich nośnikiem.

Julia Ostrowska

Psy

Państwowa Wyższa Szkoła Sztuki Dramatycznej w Limie

reżyseria: Jorge Sarmiento Llamosas

obsada: Rocio Antero, Omar Cruz, Fantasia Guevara, Erick Otero, Marcia Romero, Joel Soria

 

Farma

Akademia Teatralna „Sofia Amendolea”  w Rzymie

reżyseria: Paolo Alessandri

obsada: Sophia Angelozzi, Ilaria Arcangeli, Alessandra Barbonetti, Selena Bellussi, Stefano Bramini, Lucrezia Coletti, Daniele Flamini, Linda Lauretta, Gabriele Namio, Eleonora La Pegna, Sara Roscetti

tagi: , | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two + 8 =