Julia Rup: Czy aby na pewno niezbędni?

17 października 2011

O spektaklu Koprofagi, czyli znienawidzeni ale niezbędni w reż. Jana Klaty w Starym Teatrze w Krakowie.

koprofagi czyli znienawidzeni ale niezbędni / fot. Bartek Warzecha

Nieruchome tryby zegara, spokojne, statyczne sceny, niekwestionowana dominacja słowa. Koprofagi wyraźnie różnią się od dotychczasowych spektakli Jana Klaty. Jest tu więcej opowiadania historii, mniej choreograficznych popisów czy rozbuchanej scenografii. Mimo kolorowych, charakterystycznych postaci pobocznych, powstaje wrażenie wytłumienia, prostoty. Tym razem Klata skupił się na prowadzeniu fabuły, teledyskowe wariacje pojawiają się raczej jako dodatki, nie szkielet budowy.

Spokojne życie Razumowa (Juliusz Chrząstowski), samotnego studenta zmienia się nie do poznania. Do jego mieszkania przychodzi Haldin (Zbigniew W. Kaleta), rewolucjonista, który właśnie przeprowadził zamach na ministra. Oszołomiony Razumow obiecuje mu pomóc, w końcu jednak decyduje się go zdradzić. Wplątany w polityczne rozgrywki musi udawać kogoś, kim nie jest i kim nigdy nie chciał być. Ustawienie go jako głównego bohatera pierwszej części spektaklu Koprofagi, czyli znienawidzeni ale niezbędni jest równie niespodziewane dla samej postaci Razumowa, jak i dla widowni. Jako osoba niespecjalnie towarzyska, trzyma się raczej na uboczu, marzy o karierze naukowej. Można by go określić jako zwyczajnego człowieka. I to właśnie tak zwyczajna osoba staje w centrum wydarzeń politycznych.

Chrząstowski buduje swoją postać bardzo oszczędnymi środkami, nie jest to jedna z wielu popisowych ról, z którymi przede wszystkim się go kojarzy (jak chociażby Podrygałow w Weselu hrabiego Orgaza, czy Aigistos w Orestei). Ubrany w szary kostium, rezygnuje z grubych zabiegów scenicznych, gra człowieka zagubionego i dręczonego wyrzutami sumienia. To wrażenie wzmacnia się w scenach spotkań z Natalią Haldin (Anna Radwan-Gancarczyk), której w końcu wyznaje, że to on doprowadził do śmierci jej brata. We dwójkę są postaciami nieco zdezorientowanymi, gubią się w gąszczu karykaturalnych i przykuwających uwagę figur. Razumow i Natalia zostali wrzuceni w określoną sytuację i nie pozostaje im nic innego, jak grać przydzielone role.

Druga część spektaklu opiera się na Tajnym agencie. W pierwszym momencie powstaje pytanie, czy jest to kontynuacja fabuły z części poprzedniej. Odpowiedzi nie ułatwia fakt, że grają tu ci sami aktorzy. Wydaje się, że można by spojrzeć na tę fabułę jako rozwinięcie wcześniejszych wątków w perspektywie czasu. Ten ciekawy zabieg, z jednej strony zdecydowanego rozdzielenia części, z drugiej użycia tych samych aktorów i to w rolach tylko pozornie różnych, które można jednak ze sobą połączyć, zwraca uwagę na związek między obiema historiami i na wybór właśnie tych powieści. W części na podstawie W oczach Zachodu widzimy postać wciągniętą w intrygę jakby wbrew swojej woli. W kolejnej głównymi bohaterami stają się Verloc (Krzysztof Globisz) i jego żona Winnie (Ewa Kaim). Verloc jest przywódcą grupy anarchistycznej, ale jednocześnie pracuje dla rządu. Jako tytułowy tajny agent pacyfikuje wszelkie chęci zdecydowanych działań, utrzymuje grupę jedynie po to, żeby była. Wszystko komplikuje się, kiedy dostaje polecenie przeprowadzenia konkretnej akcji, która kończy się tragicznie. W drugiej części spektaklu mamy więc do czynienia z szerszym spojrzeniem – ukazani są już nie tylko ci, którzy walczą z systemem, ale i sam system, który nimi kieruje. Na prawie pustej scenie (znajdują się tam jedynie metalowe bramki ogrywane przez aktorów) uwagę zwraca przede wszystkim ogromny mechanizm zawieszony pod sufitem. Przypomina on tryby zegara, w pierwszej części zupełnie nieruchome zaczynają się powoli obracać po przerwie. Historia, którą poznaliśmy najpierw może być pewnego rodzaju prologiem, zegar wtedy jeszcze nie działał. Tragedia Winnie rozgrywa się już przy odgłosach obracających się zębatych kół.

Akcję posuwają do przodu przede wszystkim diaogi. Fabuła nie jest dla widza zagadką, wszystko jest wprost powiedziane. Wyjątkiem są sceny oparte na choreografii, z głośnym tłem muzycznym. Stanowią one zaszyfrowane substytuty fragmentów akcji, na tego typu zabiegach oparta jest zdecydowana większość spektakli Klaty. W przypadku Koprofagów są to raczej wstawki, uzupełnienia tradycyjnie prezentowanej opowieści. Nie ma tu gwałtownych przejść między scenami, kontrastowo zestawianych następujących po sobie obrazów. Tylna ściana sceny to ekran dla projekcji filmowych. Fragmenty filmów, kronik odnoszą się co prawda do konkretnych czasów, jednak ze względu na ich ilość i ogromny przekrój czasowy, wcale nie powstaje wrażenie umiejscowienia akcji w określonym czasie. Projekcje są często zapętlone, tak jakby chciano dać widzowi większą szansę na ich zauważenie. Obrazy oczywiście nawiązują do odgrywanych właśnie sytuacji, analogie są jednak prowadzone w przeróżny sposób – od nagrań przedstawiających wydarzenia historyczne, do fragmentów ze świata natury. Trwające przez cały spektakl budują dla akcji na scenie kontekst powtarzalności pewnych mechanizmów niezależnie od momentu historycznego; pewne sytuacje będą się powtarzać pomimo upływu czasu.

Ta prostota i statyczność mogą też jednak działać na niekorzyść spektaklu. Po pierwszych scenach fabuła przestaje być zagadką, można odgadnąć kolejne wydarzenia. Akcja toczy się powoli, co przy przewidywalnych epizodach staje się w pewnym momencie nużące. Konflikt społeczeństwo-władza również wydaje się być znajomy. W efekcie sceny, w których akcja powinna widza poruszyć, przyjmowane są dość chłodno. I to jest chyba największa wada Koprofagów – istnieje duże ryzyko, że widz zostanie obojętny.

 Julia Rup

 

Koprofagi czyli znienawidzeni ale niezbędni

na podstawie powieści Josepha Conrada W oczach zachoduTajny agent

Narodowy Stary Teatr w Krakowie
reżyseria:
Jan Klata
scenografia:
Justyna Łagowska
choreografia:
Maćko Prusak
obsada:
Grigori Mikulin, Vladimir – Mieczysław Grąbka
Julius Marklewsky, Yundt – Jacek Romanowski
Kirył Razumow, Michaelis – Juliusz Chrząstowski
Książe K., Profesor – Jerzy Grałek
Natalia Haldin, Heath – Anna Radwan-Gancarczyk
Piotr Iwanowicz, Verloc – Krzysztof Globisz
Rosa Luxemberg, Nadkomisarz – Katarzyna Krzanowska
Sofia Antonowna, Winnie – Ewa Kaim
Tekla, Ekscelencja – Małgorzata Gałkowska
Wiktor Haldin, Ossipon – Zbigniew W. Kaleta
Ziemianicz, Stevie – Wiktor Loga-Skarczewski

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 4 =