Katarzyna Orlińska: Powrót do kina Moskwa

10 stycznia 2014

O spektaklu Mistrz i Małgorzata w Teatrze Rampa

Mistrz i Małgorzata/ fot. Jacek Kamiński

Mistrz i Małgorzata/ fot. Jacek Kamiński

Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa jest jedną z ważniejszych powieści XX wieku. I niewątpliwie jedną z najbardziej popularnych. Jej obecności w kulturze popularnej wprost nie da się nie zauważyć: od Sympathy for the Devil po kolejne seriale czy filmy. Znamy mefistofelicznego Wolanda i kota Behemota, miłość Mistrza i Małgorzaty, historię Jeszui i Piłata z Pontu. Wiemy, że „rękopisy nie płoną”, a „druga świeżość” to podłe kłamstwo restauratorów. To mocne zakorzenienie powieści Bułhakowa w kulturze i języku sprawia, że tekst wręcz prosi się o adaptację sceniczną. Z drugiej strony jednak zastawia na reżysera pułapkę. Jak przenieść Mistrza i Małgorzatę na scenę? Oto jest pytanie.

Spektakl Teatru Rampa jest próbą odpowiedzi. Reżyser, Michał Konarski, przenosi widzów do pełnej absurdu Moskwy literatów i ludzi teatru; Moskwy, która staje się tłem interwencji sił piekielnych. Z uwagi na wielowątkowość powieści trudno mieć pretensję o pominięcie niektórych ze scen – chociaż kwestią otwartą pozostaje zasadność wyboru. U Konarskiego brakuje opowiedzianej na nowo historii biblijnej, a i wątek tytułowy zdaje się być tylko pretekstem dla sportretowania moskiewskiego high-life’u.  Nie do końca udanym zabiegiem reżyserskim wydaje mi się podział Mistrza i Małgorzaty na dwie części. Pierwsza ma wyraźne zabarwienie komediowe, w drugiej natomiast dominuje dramat. Niestety, to jeszcze nie wystarczy, żeby stworzyć komediodramat (jak opisuje spektakl sam teatr). Pierwsza część wypada zdecydowanie zbyt miałko: jest wprawdzie dynamiczna (co należy jej zapisać zdecydowanie na plus), dowcip wydaje się jednak wymuszony. Muzyczne interludia zaczynają nudzić, a spektakl stara się osiągnąć musicalowy rozmach.

Drugi akt jest znacznie bardziej minimalistyczny, co zdecydowanie wychodzi na korzyść. Nie unika jednak niebezpiecznego balansowania na granicy banału. Ukazanie miłości, która nie zawaha się zstąpić do piekieł, jest zadaniem karkołomnym: Małgorzata zawiera pakt z diabłem, jednak brak tu odpowiedniej siły wyrazu. Sam „messier Woland” jest raczej stetryczałym złośliwcem niż charyzmatycznym szatanem, a i w ledwie zarysowaną historię miłosną trudno uwierzyć. Mistrz i Małgorzata teatru Rampa wiele traci z atmosfery książkowego oryginału. Przesadą byłoby twierdzić, że Bułhakow przewraca się w grobie, ale zestawienie z pierwowzorem stanowczo wypada na niekorzyść adaptacji.

 

 

Katarzyna Orlińska

 

Reżyseria, adaptacja, tłumaczenie piosenek, scenografia: Michał Konarski

Na podstawie przekładu Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego

Choreografia: Inga Pilchowska

Kostiumy: Tatiana Kwiatkowska

Muzyka: Fabian Włodarek, Jakub Orłowski

Występują: Robert Kowalski, Dominika Łakomska, Marek Frąckowiak

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × three =