Katarzyna Orlińska: Siła teatru

29 czerwca 2011

Z Peterem Steinem rozmawia  Katarzyna Orlińska

– Przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Szkół Teatralnych ITSelF – został Pan wybrany członkiem Komitetu Honorowego – chciałabym zapytać Pana o wcześniejsze doświadczenia z tego typu projektami. Co Pan o nich sądzi? Co podobało się Panu w tych przedsięwzięciach, a co uważa Pan za nieszczególnie udane? Czy jest Pan zdania, że festiwale międzynarodowe mogą być dla młodych ludzi związanych z teatrem korzyścią ze względu na możliwość transferu międzykulturowego?

– Siła teatru tkwi w korzeniach regionalnych kultur teatralnych. Gdyby pozostał wyłącznie domeną międzynarodowych festiwali, prędko straciłby swoją moc. Już dziś widzimy zamknięty rynek produkcji teatralnych, które ogląda jedynie kilka tysięcy wciąż tych samych widzów. Teatr europejski to przede wszystkim teatr tekstu, ugruntowany na rodzimych tradycjach językowych. Z drugiej jednak strony chce on podbić cały świat. Konieczna jest tu równowaga. Oczywiście, młodych aktorów pociąga możliwość poznania innych kultur teatralnych, ale takim spotkaniom brak przeważnie odpowiedniej organizacji. Szczerze mówiąc, spośród festiwali, które odwiedziłem, ekscytujący wydał mi się tylko jeden. Był to Festiwal Cervantesa w Caracas w roku 1983 – teraz nudzi mnie spotykanie tam wciąż tych samych ludzi. Najbardziej interesujące są przeważnie nowe festiwale.

– Zdobył Pan uznanie jako reżyser Rozbitego dzbana Kleista i pełnego tekstu Fausta Goethego. Na czym polega Pana sukces – czyżby teatrowi nie wystarczyła realizacja sztuk współczesnych? Jak oceniłby Pan rysującą się obecnie coraz wyraźniej tendencję, skłonność do „nowego” – czy można w tym znaleźć rzeczywiście innowacyjne rozwiązania? A może „nowe” dla samego nowego nic nie wnosi, jest zwykłą blagą?

– Większość sztuk, które inscenizowałem, napisano w XX wieku. Wśród moich spektakli jest też jedna z obecnego stulecia. Czym jednak jest teatr i jak wygląda w praktyce – tego nie można nauczyć się ze sztuk współczesnych, pod wieloma względami dalece ustępują one jakością klasykom. Ale granie dzisiejszych sztuk sprawia wielką przyjemność. Zazwyczaj nie wymagają też specjalnych przygotowań. Z drugiej strony nie są bynajmniej nowe, najczęściej powtarzają ogół dawniejszych pomysłów. Zwykle nie jest to dramaturgia wysokich lotów. Histeryczna pogoń za niekonwencjonalnością zmieniła się w śmiertelną pułapkę przede wszystkim dla młodych twórców, jako że niekonwencjonalność sprzed 25 lat już dawno stała się konwencją, wyczerpała swoje pokłady twórcze. Chodzi w tym wszystkim nie tyle o blagę, co o brak wykształcenia, głupotę, wygodnictwo i brak duchowej refleksji.

– Dał się Pan poznać jako reżyser krytyczny – także wobec własnej pracy. Nie brak Panu dystansu do własnej twórczości. Co sądzi Pan o większości krytyków? Co zarzuciłby Pan krytyce teatralnej (nie tylko Pańskich spektakli) i dlaczego?

– Między krytykami i ludźmi teatru zawsze jest przepaść. Krytycy rzadko mogli produktywnie wpłynąć na teatr. Obecnie istnieje niestety zbieżność między środowiskiem krytyków a „niekonwencjonalnie konwencjonalnymi” w punktach, które wymieniłem wcześniej. Działa to wszystko na zasadzie cichej umowy, wytworzył się już pewien rodzaj kartelu.

– Na zakończenie chciałabym zapytać Pana o nastawienie do młodego pokolenia reżyserów, aktorów i pozostałych pracowników teatralnych. Jak postrzega Pan kształcenie w szkołach teatralnych? Na ile młodym aktorom potrzebny jest dyplom akademii? Czy studia w tym zakresie są koniecznością, czy też niewiele mają wspólnego z praktyką zawodową?

– Tak zwana wiedza fachowa może być dla aktora przeszkodą, hamować jego kreatywność. Zawsze twierdziłem, że my, ludzie teatru, nie zaliczamy się może do najmądrzejszej warstwy społeczeństwa, ale i głupsi nie powinniśmy być. Jeśli chcemy grać ciekawe, ale trudne w odbiorze sztuki, potrzebujemy pomocy fachowców. Nie mogą nam oni oczywiście powiedzieć, jak powinniśmy grać. Otwierają nam jednak wyobraźnię na nowe rozwiązania konceptualne, które możemy wykorzystać w naszej grze. Przede wszystkim jednak reżyser, który podczas spektaklu nie robi już nic, nie powinien udawać głupszego niż jest.

Katarzyna Orlińska


polecamy stronę MFST ITSelF:

http://www.festival.at.edu.pl/

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen − 6 =