Katarzyna Orlińska: Słowa i taniec

10 września 2011

o filmie Pina 3D w reż. Wima Wendersa.

Pina 3D / zdjęcie z materiałów promocyjnych

Café Müller. Jeden ze słynnych spektakli jeszcze słynniejszej niemieckiej choreograf, Piny Bausch. To on zainspirował Wima Wendersa (reżysera m.in. Nieba nad Berlinem) do zrobienia filmu o teatrze tańca, a odkrycie możliwości trójwymiaru przyczyniło się do rozpoczęcia zdjęć. Początkowo Wenders, we współpracy z Tanztheater Wuppertal Pina Bausch, zamierzał nakręcić dokument o życiu i twórczości Bausch. Po śmierci Piny przerwał zdjęcia, wyrażając żal, że nie mogli wspólnie doprowadzić ich do końca. Dopiero rozmowy z rodziną oraz współpracownikami Bausch spowodowały, że Wenders na nowo podjął pracę nad filmem, zmieniając założenia: Pina to hołd składany przyjaciółce, współpracownicy, mistrzyni. Trudno nie popaść przy tym w sentymentalizm: członkowie zespołu tanecznego Bausch wspominają jej fascynującą osobowość, ogromny talent, indywidualne podejście do każdego tancerza. Opowiadają o współpracy, o tańcu, który wyzwalał emocje i stawał się jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem. Laurka z „gadających głów” szybko znudziłaby widza, gdyby nie wizualna i dźwiękowa strona filmu. Niepokojąco piękna muzyka i choreografia Bausch – to właśnie przykuwa uwagę widza, nawet kompletnego laika w dziedzinie współczesnego tańca.

Ogromnym atutem filmu Wendersa są zrealizowane w technice 3D fragmenty spektakli Bausch: emanujące kolorem, żywiołowe, pełne ekspresji. Zwłaszcza wcześniejsze etiudy są jeszcze mocno zobowiązane koncepcji tańca ekspresjonistycznego oraz modern dance. Czarują i przerażają jednocześnie, wzbudzają niepokój, wzmagają emocje. Strach, gniew, radość, pożądanie – to wszystko widać w tętniącym życiem tańcu. Sama Bausch zwykła mówić o swoich przedstawieniach: „moich spektakli nie buduję od początku do końca. One rozwijają się od wewnątrz”. Obsesyjna dbałość o szczegół nadaje znaczenie każdemu ruchowi. Nic nie jest przypadkowe. Wenders pokazuje zbliżenia na detale: dłoń, usta, faktura tkaniny. W Pinie są równie ważne jak całość obrazu, na który się składają, i temat złożony z sekwencji takich obrazów. Taka gradacja podkreśla charakterystyczne dla spektakli Bausch napięcie, wyrażające się także w doborze tematów: fascynacja magią żywiołów, odwieczną grą kobiety i mężczyzny, walką z własnym strachem i pożądaniem.

Dobrym pomysłem jest również eksperyment z otoczeniem: Wenders przeniósł fragmenty spektakli Bausch w przestrzeń miejską. Kontrast kosztownych materiałów sukien czy baletu i obrazu postindustrialnego ożywia sceny z etiud tanecznych, daje im nową świeżość. Film Wendersa zachował jednak odrobinę ze swoich pierwotnych założeń: reżyser wkomponował materiały archiwalne Tanztheater Wuppertal, pokazujące Pinę i jej zespół w codziennych sytuacjach. Sala prób, Pina paląca papierosa, zmarszczki, niezliczone powtórzenia, praca, zwyczajne zmęczenie. Trochę brak takich właśnie zwyczajnych scen w filmie Wendersa. Zamiast nich dostajemy wspomnienie o Bausch, postaci kultowej, wykreowanej wręcz na herosa. A szkoda. Do ideału herosom brakuje zwykle kilku wad.

Katarzyna Orlińska

 

Pina 3D

reż. Wim Wenders

premiera polska: 18 października 2011, Teatr Wielki/Opera Narodowa

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twelve − ten =